Reklama

Reklama

Baliński chce w końcu zdobyć medal

We wtorkowym finale Indywidualnych Mistrzostw Polski Damian Baliński stanie po raz kolejny do walki o medal. Od lat kapitan leszczyńskich "Byków" zapewnia sobie awans do tej niezwykle prestiżowej imprezy, ale jeszcze nigdy nie udało mu się odegrać w niej znaczącej roli.

Czy w tym roku zdoła się przełamać i sięgnie po medal IMP?

Reklama

Z pewnością, choć nie jest wymieniany w gronie faworytów, może pokrzyżować szyki wtorkowym rywalom. Jest to jeden z najlepszych sezonów w karierze Balińskiego. Szczególnie początek rozgrywek może uznać za udany, gdyż stał się wówczas niekwestionowanym liderem swojej ekipy. Później nadszedł moment kryzysu, spowodowany, jak tłumaczył sam zawodnik, kłopotami sprzętowymi. Jednak wydaje się, iż wszystko wróciło do normy. W ostatnim ligowym pojedynku leszczynianin nie pozwolił się ograć żadnemu z rywali i z bonusami zdobył komplet punktów.

Zawodnikowi wiernemu od początku żużlowej kariery barwom Unii Leszno na pewno nie zabraknie odwagi i determinacji do walki o wymarzony medal we wtorkowym finale. Baliński znany jest z brawurowej jazdy na granicy faulu i ze ścigania do samej linii mety. Ale czy to wystarczy?

Jak przygotowujesz się do startu w finale IMP?

Mam odstawione dwa motocykle. Robiłem też wszystko, co w mojej mocy, by wypaść jak najlepiej. Mam nadzieję przede wszystkim na to, że nie zawiodę kibiców i sponsorów oraz siebie samego. Chcę zająć jak najlepsze miejsce, ale nie będę spekulował które to może być, ponieważ nie chcę niczego zapeszyć. Z pewnością pojadę najlepiej jak tylko umiem i myślę, że w końcu uda się ten medal wywalczyć.

Którzy spośród zawodników są twoim zdaniem faworytami imprezy?

Na pewno każdy z nas jedzie z myślą o medalach, ale trzeba pamiętać o tym, że gospodarze czują się znakomicie na własnym torze. W związku z tym na podium widzę Janusza Kołodzieja, o ile oczywiście pojedzie. Poza nim oczywiście Tomek Gollob. Jeśli chodzi o resztę, trudno mi kogokolwiek typować. Każdy będzie chciał walczyć i przeszkodzić gospodarzom, żeby pozbawić ich miejsca na podium.

W finale wystąpi też Rafał Dobrucki. Czy obecność kolegi z drużyny ma znaczenie w przypadku takich zawodów?

Są to zawody indywidualne i, jak się przysłowiowo mówi, tu kolegów już nie ma. Każdy zdobywa punkty na swoje konto. Niemniej cieszę się, iż Rafał będzie mógł wystartować w tym finale i z pewnością będzie nam raźniej.

Rozmawiał: Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | impreza | medal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje