Reklama

Reklama

Atlas wygrał, Polonia nie panikuje

Niedzielny mecz pomiędzy WTS-em Atlas Wrocław a Budlex Polonią Bydgoszcz zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy - 53:37.

Po dwóch słabych pierwszych biegach gospodarze przebudzili się: - Pierwszy mecz, pierwsze biegi zawsze są nerwowe. Taka nerwowość wdarła się także w nasze szeregi. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że to już nie przedsezonowy sparing, a konkretna walka o punkty - mówił po spotkaniu trener WTS-u Marek Cieślak.

Pierwsze biegi pokazały, że gospodarze trochę obawiali się zawodników Polonii: - W Kryterium Asów bydgoszczanie pojechali bardzo dobrze więc wiedzieliśmy, że dziś może być różnie - dodaje trener Cieślak.

Transfery przeprowadzone zimą przez wrocławski Atlas okazały się celnym strzałem. Wystarczy spojrzeć na Jasona Crumpa, który wczoraj nie znalazł na torze pogromcy, a przeciwników zostawiał kilkadziesiąt metrów z tyłu. Cenne punkty dorzucił Kenneth Bjerre. Mimo zerowego dorobku punktowego, swój ogromny potencjał zaprezentował młodziutki 17-letni Duńczyk Nicolai Klindt: - Jest to bardzo utalentowany zawodnik. Dziś trochę zjadła go presja, bardzo chciał się pokazać. Trzeba go wyposażyć w lepszy sprzęt, bo dziś nie miał za bardzo na czym jechać. W meczu z Toruniem nie przewiduję zmiany w obsadzie juniorskiej - mówi Cieślak.

Reklama

Trzeba przyznać, że wrocławska drużyna ma w czym wybierać i drzemią w niej jeszcze spore rezerwy. W spotkaniu nie wystartował Piotr Świderski, którego trener nie wystawił do żadnego biegu: - Nie ukrywam, że miałem dylemat. Jednak nie miałem go za kogo wstawić. Gdyby swój trzeci start zepsuł Jarek Hampel, wtedy puściłbym Piotrka. Z kolei punkty dowoził Kenneth Bjerre i tu też nie chciałem nic zmieniać.

W kolejnych spotkaniach Hampel może jechać już tylko lepiej, przy lepszym sprzęcie Nicolai Klindt jest w stanie nawiązywać skuteczną rywalizację z juniorami przeciwnych drużyn, a w odwodzie pozostaje robiący ciągłe postępy Piotr Świderski.

Kolejny mecz wrocławianie jeżdżą na wyjeździe z toruńskim Apatorem, a na obcym torze może być już trudniej: - Wrocławianie wykorzystali w pełni atut własnego toru i byli z nim świetnie spasowani. Uciekali nam na startach, a potem znając doskonale tor nie popełniali błędów i trudno było ich wyprzedzać - W Toruniu to gospodarze będą mieli za sobą atut własnego toru i publiczność. Jak twierdzi jednak doskonale prezentujący się wczoraj na Stadionie Olimpijskim Tomasz Gapiński: - Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra co też przekłada się na wynik. Z Hansem (Andersenem - dop. autora) mieliśmy w zeszłym sezonie parę zgrzytów jeśli chodzi o jazdę razem w parze, przed sezonem porozmawialiśmy trochę i widocznie przyniosło to skutki. Do Torunia jedziemy także po zwycięstwo.

Spokojnym po meczu był trener bydgoskiej Polonii Zdzisław Rutecki jak i większość bydgoskich zawodników: - Ciężko powiedzieć czy to my byliśmy słabi czy Atlas taki mocny. Jest to dopiero inauguracja sezonu, a w tej bywa różnie. W zespole zawiedli właściwie wszyscy, za wyjątkiem Marcina Jędrzejewskiego, którego indywidualne zwycięstwo cieszy zarówno mnie jak i kolegów z drużyny- spokojnie komentował mecz Zdzisław Rutecki.

W podobnym tonie wypowiadał się lider drużyny i uczestnik cyklu Grand Prix Piotr Protasiewicz:- Gdybyśmy jeździli w Bydgoszczy wynik byłby zapewne podobnych rozmiarów, z tymże na naszą korzyść. Gospodarze wykorzystali atut własnego toru, wierzę, że kiedy przyjedziemy do Wrocławia w play-offach wynik będzie na pewno inny.

Michał Zarębski, Wrocław

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | polonia | mecz | atlas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje