Reklama

Reklama

Apator ma wizerunkowy problem. Bajerski wezwany na dywanik

Po spektakularnym listopadowym oknie transferowym, w wyniku którego do drużyny eWinner Apatora dołączyli: Emil Sajfutdinow i Patryk Dudek, zanosiło się na to, że o toruńskiej drużynie w najbliższych miesiącach będzie się pisało tylko w samych superlatywach, komplementując działania działaczy. Tymczasem w spory wizerunkowy problem wpędził klub menedżer pierwszego zespołu - Tomasz Bajerski.

Wczoraj opublikowaliśmy szczerą rozmową z byłą partnerką szkoleniowca, która wyznała, iż Bajerski namówił ją na wzięcie kredytu na rozwój firmy transportowej, a obecnie - po rozstaniu - została sama z długiem przekraczającym razem z odsetkami ponad 200 tysięcy złotych.

Tutaj przeczytasz cały wywiad z byłą partnerką Tomasza Bajerskiego

- Kiedy Tomek odchodził, obiecał, ze kredyty będzie płacił. Nie robi jednak tego, a mnie komornik wszedł na pensję. Nie wiem, czy mam przeznaczyć pieniądze na jedzenie, czy zapłacić rachunki. Chcę, żeby mi zwrócił 30 tysięcy i zapłacił resztę zobowiązań, bo to były pieniądze na rozkręcenie jego działalności - wyznała Monika Cymańska.

Reklama

Prywatne problemy Tomasza Bajerskiego rzutują na wizerunek toruńskiego klubu

- Prawie dekadę byliśmy razem. Jak on wyszedł z więzienia, to nie miał pieniędzy. Przez dwa lata żyliśmy z jednej pensji. Nie było łatwo, bo zaczęli się odzywać wierzyciele Tomka. Wtedy on wpadł na pomysł, żeby założyć firmę transportową. Potrzebny był kredyt na rozruszanie interesu. Nie mógł tego wziąć na siebie, bo jako osoba karana nie miał możliwości wzięcia kredytu. Zaczął mnie urabiać, bo ja miałam czyste konto. Żyliśmy jak rodzina, choć nie byliśmy małżeństwem i ani się spostrzegłam, jak zostałam prezesem firmy i podżyrowałam kredyty. Życie niestety pisze różne scenariusze, a tu skończyło się tak, że on mnie zostawił z długami. Obiecywał, że tego nie zrobi, ale tak się niestety stało - wyznała kobieta.

Prywatne problemy trenera jednej z czołowych drużyn PGE Ekstraligi negatywnie wpływają na wizerunek toruńskiego klubu i całej "najlepszej żużlowej ligi świata". Potwierdził to współwłaściciel eWinner Apatora, Przemysław Termiński w magazynie Best Speedway TV.

- Prawdą jest, że była partnerka Tomka Bajerskiego zwróciła się z prośbą o rodzaj mediacji do mojej żony i prawdą jest, że moja żona rozmawiała z Tomaszem Bajerskim na ten temat. My oczekujemy jako klub, że pozałatwia te wszystkie sprawy i jakoś to rozwiąże. Nie chcielibyśmy, żeby one rzutowały na ocenę klubu. Klub jest wiarygodny finansowo i wypłacalny. Nie może być tak, że menedżer głównej drużyny ma niezałatwione problemy finansowe. Dodatkowo jeśli są to kwestie pieniędzy związanych z byłą partnerką i dzieckiem, to jest to w ogóle niedopuszczalne - ocenił Termiński.

- To jest świeża sprawa, nie było jeszcze okazji by z Tomaszem porozmawiać, ale na pewno musi jakoś zareagować i te sprawy rozstrzygnąć. One nie mogą rzutować na wizerunek klubu. To jest dla mnie oczywiste - dodał były senator RP.

Z tego co udało się nam ustalić toruński klub wezwał na jutro trenera Tomasza Bajerskiego na kolejną rozmowę w tej sprawie. Po niej klub ma zająć oficjalne stanowisko w tej sprawie.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje