Reklama

Reklama

Andrzej Witkowski: To nie był dobry rok dla polskiego żużla

Ograniczenie liczby drużyn w ekstralidze, likwidacja współczynnika KSM i niezmienność regulaminu mają być według prezesa Polskiego Związku Motorowego Andrzeja Witkowskiego receptą na poprawę stanu polskiego żużla.

- Ze sportowego punktu widzenia ten rok był kiepski. Pozasportowe wydarzenia, takie jak zamieszanie w Toruniu przy okazji meczu półfinałowego, też nie pomogły polskiemu żużlowi. Na meczach spada frekwencja - wyliczał Witkowski podczas zorganizowanej w siedzibie Bussines Centre Club w Warszawie debaty na temat kondycji krajowego speedwaya.

Reklama

Prezes PZMot. zaznaczył, że wizerunek ligowego żużla psuje m.in. nieustanne zmienianie przepisów, co czyni ten sport coraz mniej zrozumiałym dla kibiców. Zapewnił jednak, że w najbliższych latach to się zmieni.

- Od sześciu lat rozgrywki organizuje ekstraliga i to prezesi układali regulaminy. W końcu uznali, że już nie są w stanie się dogadywać i teraz ponownie zajmuje się tym PZMot. Dlatego zostałem prezesem rady nadzorczej spółki, odpowiedzialnym za przepisy. Zapewniam, że co najmniej przez trzy lata się nie zmienią - dodał Witkowski.

Podkreślił, że Polski nie stać na dziesięć zespołów ekstraklasy, dlatego postanowiono, że od 2014 roku rywalizować będzie osiem. W 2013 roku po raz ostatni będzie też obowiązywał współczynnik KSM określający dopuszczalną siłę drużyn.

- Nie powinno także już więcej dochodzić do preparowania torów przez gospodarzy, bo wprowadziliśmy funkcję sędziego, który przed meczem będzie sprawdzał nawierzchnię. Ole Olsenowi udaje się przygotowywać dobre tory na GP, to u nas może być podobnie - powiedział Witkowski.

W debacie w BCC uczestniczyli nie tylko zawodnicy i przedstawiciele klubów, ale także sympatycy tej dyscypliny, m.in. nowy prezes PZPN Zbigniew Boniek czy były tenisista Wojciech Fibak. Szef piłkarskiej centrali nie jest przekonany do pomysłu likwidacji KSM.

- Gdy jeszcze byłem wolnym człowiekiem, co niedziela leżałem w swoim domu w Rzymie i oglądałem w telewizji polską ligę żużlową. Uwielbiam ten sport, ale nie było nic gorszego niż mecze, które kończyły się wynikiem 60:30. Rywalizacja, żeby była interesująca, musi być wyrównana. Likwidacja KSM i całkowicie wolny rynek - to niebezpieczne - zaznaczył Boniek.

- Moim zdaniem warto wprowadzić jokera, który sprawdza się w Drużynowym Pucharze Świata. A pomysł z ustalaniem górnego limitu wynagrodzeń to strata czasu. Znając naszą mentalność zawsze się znajdzie jakiś prezes, który będzie chciał za wszelką cenę wygrać i obejdzie regulamin - dodał.

Inne zdanie ma prezes Falubazu Zielona Góra Robert Dowhan. - Jestem za tym, żeby było jak w gospodarce, jak najwięcej wolności. Pieniądze nie jeżdżą i są na to przykłady z przeszłości.

Poparł go prezes Ekstraligi Wojciech Stępniewski. - Wolny rynek jest w stanie uporządkować sprawy finansowe. A obniżanie KSM prowadzi do spadku poziomu, tak jak w lidze brytyjskiej, która jeszcze 20 lat temu była najsilniejsza na świecie. Równanie w dół nie prowadzi do niczego dobrego - zaznaczył Stępniewski.

Podczas spotkania zastanawiano się też nad możliwością zorganizowania na Stadionie Narodowym w Warszawie turnieju Grand Prix. Według Witkowskiego jest taka możliwość w 2014 roku, ale trzeba podpisać pięcioletnią umowę i mieć finansowe wsparcie ze strony miasta.

Dowiedz się więcej na temat: żużlowa ekstraliga | Andrzej Witkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje