Reklama

Reklama

1. liga żużlowa - nowe władze GKS Wybrzeże Gdańsk

Zmieniły się władze żużlowego klubu GKS Wybrzeże Gdańsk. Nowym prezesem spadkowicza z Ekstraligi został Robert Terlecki, który zastąpił Macieja Polnego. Odwołano także przewodniczącego Rady Nadzorczej Krzysztofa Kiszkisa i wiceprezesa Marcina Skabowskiego.

- Ostatnie dni były w klubie bardzo nerwowe i trudne. Mieliśmy przecież do czynienia z próbą przejęcia GKS Wybrzeże S.A. przez czterech członków stowarzyszenia GKŻ Wybrzeże. Popełnili oni jednak kilka błędów; udało się unieważnić akt notarialny, na mocy którego w zamian za należne im pieniądze otrzymali dodatkowe akcje klubu, dzięki czemu stali się jego właścicielami. Obecnie to stowarzyszenie jest ponownie w 100 procentach właścicielem klubu  - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku nowy prezes stowarzyszenia GKŻ Wybrzeże Tadeusz Zdunek.
Zastąpił na stanowisku prezesa stowarzyszenia Marcina Skabowskiego, który jednocześnie był wiceprezesem żużlowej spółki.
- Już dawno mówiłem, że jedna osoba nie może sprawować obu tych funkcji. Skabowski przestał być nie tylko prezesem stowarzyszenia, ale został także odwołany z funkcji wiceprezesa klubu. Z kolei nowy zarząd stowarzyszenia odwołał przewodniczącego Rady Nadzorczej spółki Krzysztofa Kiszkisa, którego firma również miała dostać akcje GKS Wybrzeże S.A. W jego miejsce powołano Adama Czerkawskiego - dodał Zdunek.
Nowy przewodniczący GKŻ Wybrzeże nie ukrywa, że był skonfliktowany z poprzednim prezesem klubu. Nie rozumie także postępowania Polnego, który nie potrafił pogodzić się z porażką w konkursie na prezesa GKS Wybrzeże. Komisja, w skład której wchodzili Kiszkis, mistrz olimpijski w skoku Leszek Blanik oraz przedstawiciel gdańskich kibiców wybrała na to stanowisko Roberta Terleckiego.
- Byłem wielokrotnie obrażany na posiedzeniach stowarzyszenia i dlatego przestałem na nie przychodzić. Na szczęście udało nam się uratować klub. Stwierdzenie Polnego, że dodatkowa emisja akcji miała na celu uratowanie spółki była kłamstwem i szczytem hipokryzji. Poza tym ten, kto przegrywa konkurs, powinien uścisnąć rękę zwycięzcy i zwyczajniej odejść. Tymczasem Polny czynił starania, aby za wszelką cenę utrzymać się przy władzy i pracy. W moich kategoriach etycznych takie zachowanie się nie mieści - zaznaczył Zdunek.
Nowy prezes klubu, chociaż wcześniej składał takie deklaracje, nie widzi już możliwości współpracy z poprzednim zarządem.
- Oni działali na szkodę spółki i przez nich straciliśmy miesiąc działalności. Pewne umowy powinniśmy mieć już podpisane i dlatego musimy teraz gonić czas. Podejrzewam, że gdyby spółka została przejęta przez te osoby, żużla mogłoby już nie być w Gdańsku. Podziękowania należą się także kibicom, bo w dużej mierze to dzięki nim ten klub zmienia się na lepsze - stwierdził Terlecki.

Nowy prezes GKS Wybrzeże uważa, że spółka ma długi, ale nie chce wdawać się w szczegóły. "Musimy poznać strukturę zadłużenia oraz całą sytuację finansową i organizacyjną klubu. Przecież w czwartek o godzinie 11 nie wiedzieliśmy jeszcze, kto dokładnie jest jego właścicielem. Zdziwiła mnie natomiast jedna sytuacja. Z menedżerem Piotra Świderskiego ustalałem warunki jego odejścia z Wybrzeża. Zaproponowałem kwotę 220 tysięcy złotych, ale oni chcieli otrzymać 305 tysięcy. Później okazało się, że Świderski negocjował także z Polnym i obie strony przystały na sumę 235 tysięcy. Nie wiem dlaczego zawodnik rozmawiał z byłym prezesem oraz dlaczego Polny nie poinformował mnie o tych negocjacjach. Kiedy go o to zagadnąłem stwierdził +bo mnie o to nie pytałeś+" - powiedział Terlecki.

Działacze gdańskiego klubu prowadzą rozmowy w sprawie pozostania w klubie trenera Stanisława Chomskiego. Bliski przedłużenia kontraktu jest natomiast Thomas Jonasson, z którym w czwartek ustalono już warunki indywidualnej umowy. "Musimy tylko ją podpisać. Szwed będzie jeździł w Gdańsku na zdecydowanie dla nas korzystniejszych warunkach niż w zeszłym sezonie" - wspomniał prezes GKS Wybrzeże.

W Gdańsku chcą także zatrzymać Zbigniewa Sucheckiego oraz młodzieżowców. "Powinniśmy mieć najlepszą parę młodych żużlowców w I lidze. Podejrzewam jednak, że gdyby Polny z trzema osobami przejął spółkę, natychmiast trafiłby do niej Krystian Pieszczek, a następnie zostałby sprzedany do innego klubu. Robert Terlecki chce po roku banicji wrócić do Ekstraligi, ale ja nie będę wymagał awansu za wszelką cenę. Chcemy stworzyć perspektywiczną drużynę, w której jeździliby głównie żużlowcy pochodzący z Gdańska" - powiedział Zdunek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje