Zmarzlik zagrał va banque, szalona akcja w finale. Sędzia nie miał wyboru
Trzech na jednego, tak wyglądał finał Grand Prix na żużlu w Manchesterze. Najlepszy po rundzie zasadniczej Bartosz Zmarzlik chcąc wygrać, musiał ograć trzech Australijczyków, w tym największego rywala Brady'ego Kurtza. Polak zaryzykował, wybrał czwarte pole, pojechał szeroko, ale upadł na pierwszym łuku. Wygrał Max Fricke, ale Polak zachował pozycję lidera cyklu.

Do oglądania rundy w Manchesterze siadaliśmy z delikatnie kwaśną miną. Przed zawodami rozegrano bowiem sprint, gdzie punkty zgarnęli najgroźniejsi rywale Polaków. Najwięcej, bo cztery Jack Holder, a trzy Robert Lambert. Brady Kurtz zdobył tylko jedno "oczko", ale przecież pamiętamy, co działo się przed rokiem, gdy Kurtz gonił Zmarzlika i finalnie przegrał złoto o punkt. Ten 1 punkt w spricie w Manchesterze pozwolił Kurtzowi zmniejszyć stratę do Zmarzlika w klasyfikacji generalnej do 5 punktów.
Potężne uderzenie polskiej husarii
Po serii otwarcia kalkulatory schowaliśmy jednak do szuflady. To było potężne otwarcie polskiej husarii. Nasi zawodnicy w komplecie wygrali swoje biegi. Patryk Dudek prowadził od startu, ale co zrobili Zmarzlik z Kacprem Woryną. Mistrz świata ze startu ruszył niczym żółw, ale na trasie rozwinął niesamowitą prędkość i na ostatnim łuku minął Holdera. Kacper Woryna odpowiedział ładną akcją w defensywie i zablokowaniem ataku Kurtza.
Potem jednak już tak dobrze nie było i po trzeciej serii znów nerwowo zaczęliśmy liczyć zdobycze zawodników i analizować szanse Polaków na finał. Zmarzlik dorzucał punkty, ale nie wygrywał biegów. Dudek dalej nieźle startował, ale tracił na dystansie. Co miał jednak powiedzieć Woryna, który po dwóch zerach z rzędu musiał się martwić tym, jak tu awansować do TOP10 i powalczyć o finał w biegach ostatniej szansy.
Polak wpadł w ogromne turbulencje
O wszystkim miała zdecydować czwarta seria rundy zasadniczej. Zmarzlikowi ułożyła się wręcz idealnie, bo wygrał w pięknym stylu i zrobił milowy krok do bezpośredniego awansu do finału, a poza tym wyrzucił z tej ścieżki Kurtza. Potem jeszcze obudził się Woryna (2 punkty), a ważny punkcik dołożył Dudek i mogliśmy z większym spokojem czekać na decydujące wyścigi.
Ten spokój szybko jednak gdzieś uleciał. Za sprawą Woryny, który najpierw kapitalnie "ograł" rywali, ale potem spadł na trzecią pozycję i wpadł w takie turbulencje, że nie opanował motocykla, przewrócił Leona Madsena i z impetem wpadł w bandę. Polakowi nic się nie stało, ale szanse na TOP10 przekreślił. Humory jednak szybko poprawił nam Zmarzlik, bo wygrał wyścig zamykający serię zasadniczą i stało się jasne, że nie tylko wejdzie do finału, ale i jako pierwszy będzie wybierał pole startowe.
Po biegach ostatniej szansy stało się jasne, że Polak pojedzie w finale przeciwko trzem Australijczykom. Zmarzlik zagrał va banque. Wybrał czwarte pole, pojechał szeroko, ale na wyjściu z łuku zablokował go Fricke i Zmarzlik upadł. Sędzia wykluczył Polaka z powtórki, którą wygrał Fricke. Zmarzlik zachował pozycję lidera cyklu.







![Lemański rozbił Bułgarów zagrywką. Pięć asów w meczu Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N215N2ODRSMQU-C401.webp)


![Polski mur nad siatką. Najlepsze bloki z meczu z Bułgarią [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N213CA1CM6W4U-C401.webp)

