Za nami osiem z jedenastu rund cyklu Grand Prix. Bartosz Zmarzlik i Brady Kurtz mają na swoim koncie po 109 punktów i to pomiędzy nimi ponownie powinna rozstrzygnąć się walka o złoty medal indywidualnych mistrzostw świata.
Seria Zmarzlika zagrożona. Trzy rundy prawdy
Polak walczy o swoje siódme w karierze i piąte z rzędu mistrzostwo, a Australijczyk o swoje pierwsze złoto w karierze. Realną szansę na mistrzostwo ma jeszcze także zajmujący trzecie miejsce Brytyjczyk Robert Lambert, który do prowadzącej dwójki traci osiem punktów. Czwarty w klasyfikacji generalnej Michael Jepsen Jensen ma już dużą stratę i raczej nie może liczyć na końcowe podium. Wszyscy jednak skupiają się na walce pomiędzy Polakiem, a Australijczykiem. Tym bardziej, że przed rokiem Zmarzlik wyprzedził rywala w klasyfikacji generalnej o zaledwie jeden punkt.
Przed tygodniem najlepsi żużlowcy świata ścigali się w Łodzi. Triumfował Lambert, drugi był Patryk Dudek, a miejsce na podium uzupełnił Kurtz. Zmarzlik pierwszy raz od 14 rund nie zameldował się w finale i ostatecznie zawody ukończył na szóstym miejscu. Tym samym stracił pięciopunktową przewagę nad Australijczykiem.
Kto zostanie królem Rygi? 2:1 dla Zmarzlika
Smaczku rywalizacji polsko - australijskiej o GP Łotwy w Rydze dodaje fakt, że w trzech dotychczasowych turniejach w stolicy Łotwy wygrywali tylko oni. Zmarzlik triumfował w 2023 i 2024 roku, a przed rokiem najlepszy był Kurtz.
Zeszłoroczna runda w Rydze miała niezwykłą dramaturgię. Po 9. biegu się rozpadało i zawody zostały wstrzymane na ponad godzinę. Deszcz nie przeszkodził Zmarzlikowi i Kurtzowi w awansie do finału. Znaleźli się tam także Fredrik Lindgren i Andrzej Lebiediew. Australijczyk świetnie wystartował i rywale oglądali jego plecy. Zmarzlik został zablokowany przez Szweda i Łotysza i praktycznie nie mógł nic zrobić. Tym samym Polak zajął czwarte miejsce i wówczas jego przewaga nad Kurtzem została zniwelowana z dziewięciu do trzech punktów. - Dwie rundy przed nami, zrobimy, co się da, by wywalczyć mistrzostwo. Wyjdzie ta sportowa złość, będziemy się przygotowywać teraz na kolejne rundy i jak to się mówi, wszystkie ręce na pokład - mówił Zmarzlik w rozmowie z Interią.
Przed rokiem Zmarzlik był i tak w komfortowej sytuacji, bo wyjeżdżał z Rygi jako lider cyklu. Teraz tak może nie być, a gdyby powtórzyły się wyniki sprzed roku to Polak traciłby do Australijczyka sześć punktów (20 pkt dla zwycięzcy, 14 pkt dla zawodnika na czwartym miejscu - przyp. red.).
Taka strata na dwie rundy przed końcem mogłaby przekreślić nadzieje na kolejne złoto. Tym bardziej, że po GP Łotwy rozegrane jeszcze zostaną dwa turnieje: 12 września w Vojens i 26 września w Toruniu. W tych lokalizacjach przed rokiem także triumfował Kurtz.
Sobotni turniej GP rozpocznie się o godz. 18:00 czasu polskiego. Relację tekstową "na żywo" będziecie mogli śledzić w Interii Sport.















