Zmarzlik na gorącym stołku. Nagle takie wieści od selekcjonera
Żużlowa Reprezentacja Polski w poniedziałek nad ranem wyleciała na zgrupowanie do Alicante. To właśnie tam piłkarska reprezentacja Polski zdobyła 44 lata temu ostatni medal na mundialu. Teraz w Alicante mają zapaść najważniejsze decyzje przed finałem żużlowego mundialu na PGE Narodowym. W niedzielę wieczorem tuż przed wylotem selekcjoner Stanisław Chomski podzielił się sensacyjnymi informacjami ws. swojego asa Bartosza Zmarzlika.

Kto będzie kapitanem kadry?, to pytanie dostał na oficjalnej stronie reprezentacji trener Stanisław Chomski przed wylotem na zgrupowanie w Alicante. - Będziemy wybierać - padła odpowiedź selekcjonera, choć wydawałoby się, że Chomski bez cienia wątpliwość powinien wskazać na Bartosza Zmarzlika.
Zmarzlik kapitanem? Zdecyduje drużyna
Dalej jest jeszcze ciekawiej. Chomski o oczywistości wyboru Zmarzlika na kapitana mówi tak: - A to nie jest takie oczywiste, że będzie nim Bartosz Zmarzlik. Trzeba zasiać trochę niepokoju. Mam swój sposób na taki wybór. Zobaczymy, co zdecyduje drużyna - stwierdza Chomski i już to zdanie pokazuje, że nowy selekcjoner zamierza nieco namieszać przed najważniejszą imprezą sezonu, czyli Drużynowym Pucharem Świata na PGE Narodowym.
Zgrupowanie w Hiszpanii będzie ważne nie tylko dla Zmarzlika, ale dla całego zespołu. Chomski zamierza bacznie wszystkich obserwować. - Obozy mają to do siebie, że zawodnicy są na siebie skazani. I będziemy się poznawali w różnych sytuacjach. W trakcie posiłku, relaksacji, ale i też w trakcie treningu. Wiele można zaobserwować w trakcie takiego pobytu. Dowiedzieć się kto, z kim i jak funkcjonuje. Co trzeba poprawić, żeby było lepiej. Można zasięgnąć języka u ludzi, którzy znają psychologię sportu, żeby wiedzieć, jak rozmawiać, jak pobudzić i jak hamować zawodników. Obóz da pełną wiedzę odnośnie tego, z jakim materiałem mamy do czynienia - zauważa selekcjoner.
Kadra na DPŚ na PGE Narodowym? Jedno, dwa nazwiska
Rys psychologiczny poszczególnych zawodników ma pomóc selekcjonerowi w podejmowaniu ważnych decyzji w trakcie sezonu. Chomski w rozmowie z polskizuzel.pl przyznaje, że miał kiedyś w kadrze zawodnika (Chomski już pracował z reprezentacją na początku XXI wieku - dop. aut.), który szalał w lidze, ale jadąc z orzełkiem na piersi, był cieniem asa ligowych torów. A dobierając zawodników do kadry na DPŚ nie można sobie pozwolić na najdrobniejszy błąd. Choćby z tego względu, że ściganie będzie na sztucznym torze, a my nie mamy specjalistów od takiej jazdy.
Chomski zresztą przyznaje wprost, że on nawet nie ma w głowie kadry na finał, że wciąż czeka. - Jakby miał człowiek teraz wybierać, to pewnie jedno, czy dwa nazwiska by się znalazły, ale więcej byłoby znaków zapytania. Przecież kadra została wybrana na bazie ubiegłorocznych wyników, a nie wiemy, jak będzie teraz. A liczyć się będzie bieżąca forma, bo nie ma czegoś takiego jak kadra i jazda za zasługi. Ja bardzo wierzę w to, że już w trakcie rozgrywek ktoś do tej kadry wskoczy - mówi selekcjoner.
Pojedzie tylko jeden zawodnik z Grand Prix
Zanim dojdzie do finału na PGE Narodowym, kadrę czeka jeszcze mecz towarzyski i finał DME, gdzie pojedzie tylko jeden zawodnik z Grand Prix, bo taki jest regulamin. Dla Chomskiego to szansa, żeby wypróbować innych. I może właśnie wtedy odkryje kogoś, kto w finale DPŚ będzie taką wartością dodaną.
Selekcjoner zdradza też, że ma pomysł na to, by dobrze przygotować kadrowiczów na zawody na sztucznym torze. Na treningi na takiej nawierzchni nie ma szans, ale Chomski mówi, że ma sposób na to, by drużyna dobrze się do tego przygotowała. Na razie jednak plan jest owiany tajemnicą. Podobnie, jak skład, nazwisko kapitana i cała reszta.












