Znany trener ostrzega polską kadrę. Padła odważna deklaracja
29 sierpnia odbędzie się finał Drużynowego Pucharu Świata na PGE Narodowym w Warszawie. Choć Polacy zwyciężali w tej formule już 9 razy, tym razem ich wygrana nie jest wcale przesądzona. Obiekt w stolicy do tej pory był przekleństwem polskich zawodników, a dużą ochotę na złoto mają również w Australii. - Dysponuję najlepszą kadrą na świecie - ostrzega trener Mark Lemon. I nie chodzi mu tylko o najbardziej znane nazwiska. - Mamy jeszcze wiele asów w rękawie - zapowiada w Speedway Star.

Finał Drużynowego Pucharu Świata w Warszawie będzie jednym z największych wydarzeń żużlowych w historii. Dla Polaków jest to wyjątkowa impreza, ale z drugiej strony ogromne wyzwanie. PGE Narodowy był do tej pory ich przekleństwem.
Australia jednym z faworytów do złota w Warszawie
W Warszawie rozegrano dotychczas 9 turniejów Grand Prix i w żadnym z nich nie triumfował reprezentant Polski. Co prawda kilku z nich było bardzo blisko tej sztuki, ale żaden nie stanął na najwyższym stopniu podium. Jeśli chodzi o Australijczyków, sprawa ma się zgoła inaczej. Ostatnie cztery lata to trzy zwycięstwa Australijczyka w polskiej stolicy. Najpierw wygrał Max Fricke, potem Jason Doyle, a ostatnio Jack Holder. Poza tym w ostatniej edycji równie dobrze spisał się także Brady Kurtz.
Każdy z nich na PGE Narodowym czuje się jak ryba w wodzie. Zresztą obiekt geometrycznie przypomina brytyjskie, aniżeli polskie tory. Podstawowa czwórka to jedynie początek możliwości kadrowych reprezentacji Australii. Mark Lemon w odwodzie dysponuje imponującym zestawem zawodników.
Posiadanie w składzie Jasona Doyle’a, byłego mistrza świata, który wciąż potrafi w każdej chwili wejść na najwyższy poziom, to olbrzymi atut. Ma ogromną chęć do reprezentowania kraju i jest prawdziwym liderem. Mamy czterech czołowych zawodników Grand Prix, a za nimi stoją Ben Cook, Josh Pickering, Ryan Douglas, Sam Masters, Jaimon Lidsey, Rohan Tungate oraz Zach Cook. Tych opcji jest naprawdę sporo
Ostrzegł polską kadrę. Australia najsilniejszą reprezentacją na świecie
Jeśli jednak chodzi o ostatnie trzy finały DPŚ, to padły one łupem Polaków. Sęk w tym, że od 2018 roku rozegrano tylko jeden, bo organizatorom przeszkadzała dominacja naszego kraju. Zakończyli ją, tworząc Speedway of Nations, czyli rywalizację w parach. Teraz jednak Polacy wcale nie są na papierze najsilniejszym zespołem na świecie, co wprost przyznaje sternik rywali z Australii.
- Mam wrażenie, że dysponuję najlepszą kadrą na świecie. To ogromny komfort i coś, co nie zawsze się zdarza. To wszystko dojrzewało przez długi czas. Wystarczy cofnąć się do reprezentacji do lat 21 z 2015 lub 2016 roku - trzech zawodników z tamtej drużyny dziś rywalizuje na światowym poziomie. Na ten moment czekaliśmy naprawdę długo - tłumaczy.
- Dysponujemy dużą głębią składu. Oczywiście kluczowe jest unikanie kontuzji przed najważniejszymi imprezami, ale mamy jeszcze wiele asów w rękawie - kwituje.












![Dramat Lewandowskiego i taki prezent dla rywali. Potem odkupienie [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000LGMDBEXK0BKY3-C401.webp)