Ukrainiec przyjechał do Częstochowy i wtedy zadzwonił telefon. Oferta "no limit"
19-letni Nazar Parnicki przebojem wdarł się do elity światowego żużla. Rok temu został mistrzem świata juniorów, a teraz dostał dziką kartę na Grand Prix 2026. Mało kto wie, że za sukcesem Ukraińca stoi polski biznesmen, który ściągnął Parnickiego do Polski, gdy ten miał 15 lat. Zadzwonił do niego zaprzyjaźniony kibic z Torunia, ale co działo się potem. Biznesmen specjalnie dla Interii odsłania nieznane kulisy transfery. Jest jeden smakowity szczegół.

- Początku były trudne, ale widzieliśmy, że Nazar ma potencjał. Dlatego dostał ofertę "no limit". No a teraz będzie jeździł w Grand Prix - mówi nam Piotr Rusiecki, były prezes Unii Leszno, który ściągnął Parnickiego do Polski i jest dumny z tego, że Ukrainiec wystartuje w tym roku w prestiżowym cyklu.
Były prezes Unii Leszno dostał cynk od kibica z Torunia
A jak to się zaczęło? - Historia jest taka, że mam zaprzyjaźnionego kibica w Toruniu. I on mi napisał, że jest fajny zawodnik na Ukrainie. Wysłał mi filmiki. Pamiętam, że wtedy Nazar przyjechał z tatą do Częstochowy na rozmowy. Załatwiłem telefon od Siergieja Gołowni, działacza z Ukrainy. Zadzwoniłem, kiedy czekali na ówczesnego prezesa Włókniarza Michała Świącika. Rzuciłem tylko, dostaniecie mieszkanie i sprzęt, przyjeżdżajcie. Na drugi dzień byli w Lesznie.
Dalej było jeszcze ciekawiej. - To był marzec lub kwiecień, kiedy jeden ze sponsorów wyciągnął z gabloty używany motocykl Grzegorza Zengoty i dał go Nazarowi. Wiadomo, jaki to był sprzęt. Zużyty, nadający się już tylko do pokazywania. A jednak Nazar na tym motocyklu pojechał w zawodach w Rybniku i zdobył 7, albo 8 punktów. Pokonał Iversena i Lidseya.
Piotr Rusiecki o szansach Parnickiego w Grand Prix
Rusiecki potraktował Parnickiego jak rodzinę. Zawodnika mieszka nieopodal rancza należącego do biznesmena. Ten jest jego głównym sponsorem na Grand Prix. - Już jesienią ubiegłego roku liczyłem po cichu na to, że będzie ta dzika karta. Raz ze względu na umiejętności, a dwa, że to Ukraina. Wtedy jej nie dostał, ale nominowali go pierwszym rezerwowym. I teraz, po rezygnacji Taia Woffindena, trafił do cyklu - zauważa Rusiecki.
- I myślę, że on napsuje innym zawodnikom krwi. To może nie będzie jazda na miarę pierwszej szóstki, ale w kilku turniejach pokaże, jakie ma możliwości. Ja się bardzo cieszę z tego, że jego kariera tak fajnie się układa, że jest w Grand Prix. Bodaj 18 lat temu miałem już swojego zawodnika w Grand Prix. Chodzi o Leigh Adamsa, którego karierę wspierałem przez lata. Teraz wracam z Nazarem - cieszy się biznesmen.
Te zdjęcia obiegły całą Polskę
- Nazar ma wielu kibiców, nie tylko w Lesznie. Cała żużlowa Ukraina trzyma za niego kciuki, wielu osób będzie fizycznie na stadionach, żeby go wspierać. Myślę, że jego udział, to jedna z największych ciekawostek tegorocznego cyklu - kwituje Rusiecki.
Nie tak dawno Polskę obiegły zdjęcia Rusieckiego z Parnickim, gdzie ten pierwszy potwierdził, że nadal będzie sponsorem zawodnika i będzie mu pomagał w karierze. W życiu Rusieckiego było trochę zawirowań, musiał zrezygnować z funkcji prezesa Unii, ale Parnickiego nie zostawił.












