Trener Zmarzlika ogłasza ws. reprezentacji Polski. Aż trudno w to uwierzyć
Stanisław Chomski przyznaje, że dostał telefon z ofertą objęcie Żużlowej Reprezentacji Polski. Propozycja jest kusząca, ale kontrakt nie został podpisany. Pierwszy szkoleniowiec Bartosza Zmarzlika najpierw chce znać odpowiedź na kilka pytań, które zadał szefowi żużla w trakcie rozmowy. Nam Chomski przyznał się do jeszcze jednego. Aż trudno w to uwierzyć.

- Rozmawialiśmy z panem Ireneuszem Igielskim w sprawie objęcia przeze mnie kadry - mówi nam Stanisław Chomski, trenerska legenda i pierwszy szkoleniowiec w dorosłej karierze Bartosza Zmarzlika.
Stanisław Chomski wprost o pracy z kadrą
- Na pewno muszę to wszystko dobrze przemyśleć. Raz, że to duże wyzwanie, a dwa, że za pasem poważna impreza. Mam na myśli Drużynowy Puchar Świata na PGE Narodowym. Tam tłumaczenie nie będzie, bo liczyć się będzie tylko złoto - mówi nam Chomski.
- Kolejna rzecz, że reprezentacja wymaga wiele uwagi. To jest czterdzieści imprez różnego typu w ciągu roku. Jasne, ktoś powie, że część tego można scedować na innych, ale jak się poważnie podchodzi do sprawy, to jednak trzeba mieć nad tym kontrolę - dodaje Chomski.
Chomski zadał szefowi żużla kilka pytań
Na razie panowie Igielski i Chomski są na wstępnym etapie. - Można to wszystko skwitować tak, że zadaliśmy sobie wzajemnie kilka pytań. Zobaczymy, co będzie dalej. Na pewno ostateczna decyzja nie będzie łatwa - komentuje Chomski.
Dla Chomskiego idealnym rozwiązaniem byłaby możliwość zatrudnienia asystenta. Mógłby nim zostać Kamil Brzozowski, z którym Chomski współpracował w tym roku w Moonfin Malesie Ostrów. Był jego mentorem, szykował go do samodzielnego objęcia zespołu. Jednak Brzozowski zrezygnował z pracy po tym, jak zwolniono jego zaufanego kierownika drużyny.
Dobrucki mocno ich zaskoczył. Nie byli gotowi
W związku na razie nie komentują tematu poszukiwań trenera kadry. Proszą o czas i cierpliwość. Fakty są bowiem takie, że Rafał Dobrucki mocno zaskoczył PZM. Srebro w Speedway of Nations i brak medalu w SON2, choć wielu kibiców na to psioczyło, przyjęto ze zrozumieniem. Dobrucki pracował z wielkim zaangażowaniem, realizował w ostatnim czasie wiele ważnych projektów.
Chomski jeśli wejdzie w jego buty, to tylko na chwilę. Z naszych ustaleń wynika, że byłby on gotowy pracować przez najbliższe 2-3 lata. W tym czasie chętnie przygotowałby on swojego następcę. Trudno jednak powiedzieć, czy PZM zgodzi się na takie rozwiązanie.












