To on będzie w tym roku mistrzem świata. Na 99 procent
W sobotę startuje Grand Prix na żużlu. Najlepsi zawodnicy na świecie zjadą do niemieckiego Landshut, gdzie będą się bić o pierwsze w tym roku punkty. Przed nami w sumie 10 turniejów z planowanym na 26 września finałem w Toruniu. Tytułu broni Bartosz Zmarzlik, a jeśli wygra, to stanie się najlepszym żużlowcem wszech czasów. - Jak mam być szczery, to innego kandydata do złota nie widzę. Widzę za to nowego, groźnego rywala dla Polaka - mówi nam były trener reprezentacji Polski Marek Cieślak.

Dariusz Ostafiński, Interia: Patrzę na średnie PGE Ekstraligi i …
Marek Cieślak, były trener reprezentacji Polski: Nic panu te średnie nie powiedzą.
Patrzę i widzę, że Bartosz Zmarzlik ma pół punktu przewagi nad Bradym Kurtzem. To nic nie mówi?
- Rok temu Kurtz też słabo jeździł na początku. Za nami dopiero trzy mecze, a to też słaby materiał do analizy. Większość zawodników skacze z formą. Poza Zmarzlikiem, bo u niego widać stabilizację.
Na 99 procent. Tak Cieślak ocenia szanse Zmarzlika
Stabilną formą wygrał rok temu szóste złoto.
- To akurat prawda, bo choć Kurtz zwyciężył pięć ostatnich rund, to Zmarzlik jechał za nim, jak cień, a miał przewagę z pierwszej części sezonu. Kurtzowi finalnie zabrakło jednego punktu, ale kogo to obchodzi.
Powie pan to wreszcie?
- Powiem. Bartek jest numerem jeden, jak chodzi o szansę do złota w tym roku.
Jakby pan miał sto tokenów, to ile by pan postawił na wygraną Zmarzlika?
- Tokeny to niech prezes Piesiewicz stawia. Powiem natomiast, że Zmarzlik robi za profesora. Nie wiem, ile to będzie tokenów, ale na 99 procent obstawiam złoto Zmarzlika. Kurtz będzie groźny, bo mimo wpadek na starcie ligi dobrze oceniam jego potencjał. W ogóle bym nie patrzył na ligę.
Dlaczego?
- Weźmy takiego Lindgrena. W lidze od lat jeździ raczej przeciętnie, a w Grand Prix jest jak bestia. Dlatego jakby mnie pan spytał o kandydatów do medali, to bym nawet Bewleya nie skreślał. A dodam tylko, że brązowy medalista z 2025 jeździ słabo. Jak nasz Dudek. Ten jest strasznie nierówny. Raz wygra, a za chwilę klapa.
Kilo więcej w każdym kole. Polski trener zwraca uwagę na ważną zmianę
Co jest przyczyną?
- Dużo mówią, że opony z dętkami. Rok temu wszędzie jeździło się na bezdętkowych. Teraz w lidze mamy jednak opony z dętką. To jest różnica, bo to jest prawie kilo więcej w każdym kole. To może zmieniać charakterystykę pracy motocykla.
To teraz nie wiadomo, co się stanie, jak w Grand Prix pojadą na bezdętkowych.
- Wiadomo. Trochę mogą zyskać ci, którzy w tej chwili na tym jeżdżą. Mam na myśli zawodników startujących w lidze angielskiej. Jednak od razu uspokajam, że Bartkowi to nie zaszkodzi. Dałem mu 99 procent, ale ja nie widzę innego kandydata do złota.
A na podium?
- Tu jest łatwiej. Kurtz na pewno. Myślę, że Lebiediew może na inaugurację nieźle zamieszać, a jak w Landshut mu wyjdzie, to kto wie, co będzie dalej. No i tu muszę powiedzieć o Jacku Holderze. On jedzie bardzo dobrze, to kawał zawodnika. Ja to sobie myślę, że Holder może być groźniejszy od Kurtza. Serio.
Cieślak ocenia szanse Polaków. Woryna może być największą niespodzianką
A Polacy?
- O Dudku mówiłem. Wydaje mi się natomiast, że nasz Woryna ma szansę. Ja pamiętam, jak jego dziadek Antoni zdobywał medale mistrzostw świata. Kacper to jest pistolet. Jak się za bardzo nie podpali, to może namieszać. Potrafi jechać, jest szybki na starcie, jeździ dobrze przy krawężniku, a formę ma. Na inaugurację w Landshut może nas zaskoczyć. Nie wiem natomiast, co myśleć na temat Kubery. Ostatni mecz ligowy mu wyszedł, ale wcześniej licho to wyglądało. W każdym razie jakbym miał teraz podać pierwszą czwórkę sezonu 2026, to powiedziałbym, że wygra Zmarzlik, drugi będzie Holder, trzeci Kurtz, a czwarty Woryna.
Myślę sobie jednak, że większość kibiców patrzy na to inaczej. Mają w głowie te pięć wygranych Kurtza i boją się o Zmarzlika. Choć ten testuje ostatnio nowe terystory. To była tajna broń Kurtza w 2025, a teraz Bartosz ma to samo.
- Widzę, że Bartek z teamem coraz częściej siedzą z laptopem w parku maszyn i oglądają te wykresy obrotów mocy i całą resztę. Z jednej strony to dobrze, z drugiej postęp techniczny zabija żużel. Jest jak w F1, gdzie coraz większa nuda. Dawniej to były wyścigi. Krew się lała. Dosłownie. Żużel, to była prawdziwa rzeźnia, a ludzie to chłonęli przez ten dreszcz emocji. Postęp zabija wiele dyscyplin. Małysz też mówi, że regulaminy niszczą skoki. Ponarzekaliśmy, ale mam nadzieję, że na koniec cyklu Grand Prix 2026 zobaczymy tego naszego Bartka na samej górze pytającego rywali: z czym do ludzi? Zmarzlik ma charakter do sportu, a jak wygra siódmy raz, to przejdzie do historii, stanie się najlepszym żużlowcem wszech czasów.












