Szykują wielki rewanż na Polakach. Mogą zepsuć wielkie święto
Końcówka sierpnia zapowiada się niezwykle gorąco, a PGE Narodowy w Warszawie może zapłonąć od sportowych emocji. Po trzech latach przerwy powraca Drużynowy Puchar Świata. Reprezentacja Wielkiej Brytanii, wciąż mająca w pamięci bolesną porażkę z Wrocławia, otwarcie zapowiada walkę o złoto. Menedżer "Lwów" już teraz rozpoczął psychologiczną grę z biało-czerwonymi.

W 2023 roku we Wrocławiu Polacy wyrwali Brytyjczykom złoto z rąk, wygrywając o zaledwie dwa punkty. Tamten finał przeszedł do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych, wszystko rozegrało się w ostatnim biegu, kiedy Maciej Janowski wyrwał marzenia. Teraz wyspiarze pragną słodkiej zemsty na polskiej ziemi.
Uśmiech losu i "spacer" do finału?
Zanim jednak dojdzie do wielkiego starcia w Warszawie, Brytyjczycy muszą przebrnąć przez majowy półfinał w niemieckim Landshut. Losowanie było dla nich wyjątkowo łaskawe, gdyż uniknęli potęg takich jak Szwecja czy Dania, trafiając na Niemców, Czechów i Ukraińców.
Menedżer Oliver Allen nie kryje satysfakcji, nie tylko ze względów sportowych, ale i organizacyjnych.
- Kiedy wyniki zostały ogłoszone, przede wszystkim ucieszyłem się, że będziemy w Niemczech. Logistycznie jest to o wiele łatwiejsze dla wszystkich - przyznał w rozmowie z fimspeedway.com, podkreślając ułatwienia dla zawodników startujących w Grand Prix.
Zasłona dymna i groźna broń
Awans "Lwów" wydaje się formalnością, a ich wzrok już teraz skierowany jest na PGE Narodowy. Kadra oparta na takich gwiazdach jak Robert Lambert, Dan Bewley, doświadczony Tai Woffinden czy robiący ogromne postępy Tom Brennan, to gotowy przepis na medale.
Mimo potężnej siły rażenia, Oliver Allen sprytnie zrzuca z siebie presję, stosując klasyczną zasłonę dymną. - Jeśli awansujemy, nie będziemy faworytami w finale, co jest w porządku zarówno dla mnie, jak i dla zawodników - twierdzi menedżer.
Szybko jednak dodaje zdanie, które powinno być dla Polaków ostrzeżeniem. - Dobrze radzimy sobie na zamkniętych torach - mówi wprost. Czy specyficzny, sztuczny tor na zadaszonym PGE Narodowym rzeczywiście stanie się sprzymierzeńcem Brytyjczyków w drodze po rewanż? Zapowiada się niesamowita bitwa o miano najlepszej żużlowej nacji globu.












