Najszybsi w kwalifikacjach byli Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik, ale tor został przed zawodami mocno przeorany z powodu opadów deszczu. Było więc przed pierwszym startem Polaka trochę niepewności, a świetny start Maxa Fricke tylko ten nastrój pogłębił. Na szczęście Zmarzlik trzymał się za plecami Australijczyka i czekał na błąd. I w końcu rywal odjechał od krawężnika, niejako zapraszając Bartosza do ataku. Trójka na otwarcie sprawiła, że kamień spadł polskim kibicom z serca. Najbardziej tym, którzy wciąż mieli świeżo w pamięci ostatnią rundę w Łodzi, gdzie Zmarzlik męczył się okrutnie i zabrakło mu punktów na bezpośredni awans do finału.
Zmarzlik już to wiedział
W pierwszej serii Kurtz był jednak o ponad sekundę szybszy od Zmarzlika, więc wiedzieliśmy, że bezpośrednie starcie obu panów w drugiej serii może się skończyć źle dla Polaka. Zwłaszcza że miał słabe trzecie pole. I Zmarzlik przegrał z Kurtzem, ale ten przegrał z Kacprem Woryną, który w tym biegu miał żółty kask, czyli startował z niezwykle korzystnego czwartego pola.
Zmarzlik po drugim starcie się przebudził. Na trzeci tak wyszykował motocykl, że już po kilku metrach uciekł rywalom. Zmarzlik widział, że każda kolejna wpadka może go kosztować finał, więc włożył w ten wyścig całą swoją energię. Kurtz się rozpędzał, to samo działo się z Robertem Lambertem. Anglik miał po dwóch biegach 5 punktów pomimo tego, że nie jechał w żółtym kasku. Gdy go założył, powiększył dorobek do 8 punktów. W tym momencie stało się jasne, że o bezpośrednim awansie do finału zdecyduje bezpośrednie starcie Zmarzlika z Lambertem. Kurtz był już w tym momencie pewniakiem do startu w finale, bo podobnie, jak Lambert miał 8 punktów, ale dodatkowo miał na koncie biegowe wygrane z Anglikiem i naszym mistrzem.
Finał z dwoma Polakami
Finisz jednak przewrócił wszystko do góry nogami i zanim Zmarzlik z Lambertem wyjechali na tor w ostatnim biegu rundy zasadniczej, to już było jasne, że nie muszą się specjalnie szarpać. A wszystko z powodu Kurtza, który nieoczekiwanie przegrał z kretesem swój bieg. Australijczyk przegrał z fatalnym trzecim polem startowym, otwierając rywalom autostradę do finału, a samemu skazując się na bieg ostatniej szansy. Zmarzlik chciał jednak wejść z przytupem i zrobił to, pewnie pokonując Lamberta. To był wyścig bez historii, a Polak dzięki wygranej zwyciężył fazę zasadniczą i pierwszeństwo wyboru pola startowego w finale.
Kurtz po wpadce w piątej serii musiał przebijać się do finału przez bieg ostatniej szansy. Wygrał pewnie, a my już czekaliśmy na kolejny wyścig ostatniej szansy z Polakami: Woryną i Patrykiem Dudkiem. Woryna, który w fazie zasadniczej zgarnął trzy trójki i pokonał Kurtza i Zmarzlika zwyciężył pewnie i mogliśmy sobie ostrzyć zęby na finał z dwoma naszymi zawodnikami.
Finał z dwoma Polakami w Rydze. I choć Woryna zajął czwarte miejsca, to nasi kibice fetowali wygraną Zmarzlika, który pokonał konkurentów do złota. 6-krotny mistrz świata ruszył dobrze ze startu i tyle go widzieli. Dzięki wygranej ma 4 punkty przewagi nad Kurtzem i 10 nad Lambertem. Zmarzlik odrodził się po najgorszym w tym sezonie Grand Prix Polski w Łodzi.
Wyniki GP Łotwy w Rydze
- Bartosz Zmarzlik (Polska) - (3,1,3,3,3,3) 16 pkt - 20 punktów do klasyfikacji GP
- Robert Lambert (Wielka Brytania) - (2,3,3,2,2,2) 14 - 18
- Brady Kurtz (Australia) - (3,2,3,3,0,1) 15 - 16
- Kacper Woryna (Polska) - (1,3,1,3,3,0) 14 - 14
- Patryk Dudek (Polska) - (3,0,1,1,3) 10 - 12
- Andrzej Lebiediew (Łotwa) - (1,3,1,w,2) 7 - 11
- Jason Doyle (Australia) - (0,2,2,2,1) 7 - 10
- Max Fricke (Australia) - (2,1,2,1,1) 7 - 9
- Michael Jepsen Jensen (Dania) - (1,2,3,2,3) 11 - 8
- Leon Madsen (Dania) - (3,0,2,3,2) 10 - 7
- Jan Kvech (Czechy) - (2,3,0,w,0) 5 - 6
- Kai Huckenbeck (Niemcy) - (0,2,0,2,1) 5 - 5
- Fredrik Lindgren (Szwecja) - (2,1,1,1,w) 5 - 4
- Nazar Parnicki (Ukraina) - (0,0,2,0,2) 4 - 3
- Daniił Kołodinski (Łotwa) - (0,1,0,0,1) 2 - 2
- Anders Thomsen (Dania) - (1,0,0,0,d) 1 - 1
- Oleg Michaiłow (Łotwa) - nie startował
- Jewgienij Kostygow (Łotwa) - nie startował










