Reprezentacja ma nowego selekcjonera. Reakcja Zmarzlika natychmiastowa
Koniec z bezkrólewiem w Żużlowej Reprezentacji Polski. Polski Związek Motorowy miesiąc po rezygnacji Rafała Dobruckiego znalazł następcę. 68-latek dwie dekady temu pracował z kadrą i zdobył z nią złoty medal Drużynowego Pucharu Świata, bijąc żużlowe potęgi. Bartosz Zmarzlik już zareagował na wybór nowego selekcjonera. On sam też się odezwał. Te słowa nie przejdą bez echa.

Stanisław Chomski nowym trenerem Żużlowej Reprezentacji Polski. - Podpisałem kontrakt na rok z możliwością przedłużenia - mówi Chomski w rozmowie z Interią. - I tu nie chodzi o wynik, bo oczekiwania są jasne. Chcę jednak zobaczyć, jak to funkcjonuje.
Chomski już rozmawiał ze Zmarzlikiem
Nowy selekcjoner już rozmawiał z Bartoszem Zmarzlikiem. Jaka była reakcja 6-krotnego mistrza świata? - Już na etapie zapytań rozmawiałem z Bartkiem. On sam się podpytywał, czy faktycznie jestem kandydatem na trenera kadry. Już wtedy przyznał, że jest do tego pozytywnie nastawiony. A po wyborze jeszcze nie gadaliśmy. Myślę, że najpierw trzeba powołać reprezentację, a resztę spraw omówimy sobie na zgrupowaniu, które jest planowane na początek lutego.
Dlaczego zgodziłem się na przejęcie kadry? - Ze względu na to, że finał Drużynowego Pucharu Świata będzie za rok na PGE Narodowym. Takiej imprezy jeszcze nie było. Możliwość uczestniczenia w tym od środka, to było coś, czemu nie można się było oprzeć - zdradza Chomski pytany przez nas o powody objęcia reprezentacji.
Chomski o kulisach rozmów. Tym przekonał go szef żużla
Niewiele jednak brakowało, by Chomski nie został selekcjonerem. - Początkowo byłem sceptycznie nastawiony. Jak media mnie pytały o to, mówiłem: nie. Myślałem, że tym powinni zająć się młodsi. Jednak szef żużla Ireneusz Igielski przekonał mnie argumentami. Do tego doszła pokusa związana z Drużynowym Pucharem Świata w Warszawie.
Chomski zdaje sobie sprawę, że łatwo jednak nie będzie, że DPŚ to dwa w jednym: pokusa i pułapka. - Albo będą mnie potem chwalili, albo zmieszają mnie z błotem, jak przegramy - przyznaje doświadczony szkoleniowiec. - Ja już jednak robiłem rzeczy trudne. W 2005 też nie było chętnych do przejęcia reprezentacji, bo nie było sukcesów, a rywale byli bardzo mocni. Udało się jednak zmobilizować zawodników i zdobyć złoto. Wtedy zostaliśmy mistrzami świata i teraz celujemy w to samo - przyznaje w rozmowie z Interią.
Chomski wie, jaki jest cel. To oczywiste
Właściwie to cel, jakim jest złoto w DPŚ nie został jeszcze przed Chomskim postawiony. - Takiego tematu nie było, ale musiałbym być niespełna rozumu, żeby udawać, że nie wiem, o co chodzi. Takich rzeczy nawet nie trzeba mówić.
Chomski na razie nie planuje rewolucji w kadrze. - Mam niepisaną zgodę, że jak będę potrzebował wsparcia, to na pewno je dostanę. Nie chcę jednak wyważać otwartych drzwi. Wpierw muszę się temu przyjrzeć, a potem może będzie jakiś lekki retusz.
Wiadomo już natomiast, że trenera kadry raczej nie będzie przy zawodnikach startujących w Grand Prix. - To jest trudny temat, bo to indywidualne zawody. Skąd miałbym wiedzieć, czy jeden zawodnik będzie sobie życzył, żeby zdradzał drugiemu, co on mi powiedział. Na teraz myślę, że szkoda pieniędzy związku, żebym tam jeździł - kwituje Chomski w rozmowie z Interią.












