Potwierdziły się sensacyjne wieści. Chodzi o PGE Narodowy i transfer Zmarzlika
W 2026 Polska zorganizuje trzy turnieje Grand Prix - w Łodzi, Wrocławiu i Toruniu. Pojawiły się już natomiast sensacyjne doniesienia dotyczące GP w Polsce w 2027. Wrócą zawody na PGE Narodowym, a to oznacza wojnę polsko-polską o trzeci turniej, bo Toruń ma ważną umowę do 2029. Stawka jest ogromna, bo wygrany przetarg na Grand Prix może przesądzić o transferze Bartosza Zmarzlika. Są dwa możliwe scenariusze.

W 2026 mamy cztery wielkie imprezy żużlowe w Polsce. Drużynowy Puchar Świata na PGE Narodowym w Warszawie oraz turnieje Grand Prix w Łodzi, Wrocławiu i Toruniu. Już trwa jednak walka o prawa do GP w 2027.
Wojna polsko-polska o prawa do Grand Prix. W tle transfer Zmarzlika
PZM ma umowę z Mayfield Sports Events do 2027. Do końca września może ją wypowiedzieć, ale szanse, że to zrobi, są praktycznie zerowe. To oznacza powrót Warszawy do kalendarza GP na 2027. Drugi polski turniej zorganizuje Toruń, który w zamian za to, że wziął prawa do Speedway of Nations 2025 dostał nowy 4-letni kontrakt na GP na lata 2026-2029. W Polsce są góra trzy turnieje, więc zostało jedno wolne miejsce, a to oznacza wojnę polsko-polską z Bartoszem Zmarzlikiem w tle.
Dlaczego ze Zmarzlikiem? Bo o to jedno wolne miejsce bić się będą Gorzów z Wrocławiem. Betard Sparta już od jakiegoś czasu pracuje nad transferem Zmarzlika. Kontrakt mistrza świata z Orlen Oil Motorem Lublin wygasa z końcem 2026, więc chodzi o umowę na 2027 i kolejne lata. Tajemnicą poliszynela jest, że Zmarzlik jest blisko Sparty. Zostały detale, ale dopóki nie będzie podpisu, to wszystko jest możliwe.
Zachowanie Sparty Wrocław mówi wszystko
Przedłużenie kontraktu na Grand Prix byłoby jednak świetnym argumentem w toczących się rozmowach. Wiadomo, że dla Zmarzlika GP jest bardzo ważne, bo wciąż nie ma dość i chce zdobywać kolejne tytuły. Nieoficjalnie wiemy, że Sparta miała wpuścić Zmarzlika na swój stadion przed ubiegłoroczną rundą GP, żeby pozwolić mu na lepsze przygotowanie do zawodów. To mówi wszystko.
Sparta musi jednak mieć się na baczności, bo Stal może zaskoczyć dosłownie w każdej chwili. Wiadomo, że Gorzów, to miejsce, w którym Zmarzlik się wychował. Tam ma swoje interesy, tam jest też wiele życzliwych mu osób. Gdy miasto miało swoich ludzi w Stali, to odbyło się kilka rozmów ze Zmarzlikiem. Temat powrotu do Stali też się w tych rozmowach przewijał.
Stal i Spartę może pogodzić ten trzeci
Stal na razie jednak skupiona jest na tym, by uwiarygodnić budżet na 2026 i pokazać, że będzie mieć w kasie 25 milionów złotych na bieżącą działalność. Jeśli to zrobi, to będzie mogła bić się o Zmarzlika. I na pewno to zrobi. Pytanie, czy zdąży uprzedzić Spartę. Gdyby kupiła prawa do GP na 2027, to miałaby świetny argument w transferowej rozgrywce.
Dodajmy, że prawa do trzeciego polskiego GP na 2027 może zgarnąć ten trzeci, czyli Łódź. W tym roku Łódź debiutuje w kalendarzu. Roczna umowa Łodzi była sporym zaskoczeniem dla Stali i Gorzowa. Łódź skorzystała jednak na tym, że Warszawa wypadła z zestawu zamieniając GP na DPŚ. Debiutant wykazał sporą determinację, dołożył 20-30 tysięcy euro do standardowej opłaty i dalej już poszło. Gdyby doszło do powtórki, to byłby to najgorszy scenariusz dla Gorzowa i Wrocławia. Inna sprawa, że Łódź prawami do GP nie przyciągnie Zmarzlika. Orzeł jeździ w Metalkas 2 Ekstralidze, a Zmarzlika interesują wyłącznie medale i tytuły.












