Polak oszukany przez rywali. Dał mu jedną, dobrą radę. Poskutkowało
Antoni Woryna w 1966 roku zdobył pierwszy medal mistrzostw świata na żużlu dla Polski. Po 60 latach jego wnuk Kacper jest liderem Grand Prix. 29-latek sporo już przeżył. W 2016 omal nie zakończył kariery po wypadku, w następstwie którego zmarł Krystian Rempała. - Bardzo to przeżył, choć to nie była jego wina - mówi nam były trener reprezentacji Marek Cieślak i odsłania nieznane dotąd kulisy tragicznego wypadku. Cieślak wspomina też dziadka Woryny i ocenia szanse jego samego na medal w GP 2026.

Dariusz Ostafiński, Interia: W sobotę druga runda Grand Prix na żużlu. W żółtej koszulce lidera pojedzie Kacper Woryna. Pana to dziwi?
Marek Cieślak, były trener reprezentacji Polski: I tak, i nie. Na Worynę patrzę w tym roku inaczej, niż dotąd. Myślę, że dojrzał i uporządkował jazdę. To widać. Choćby w ostatnim meczu ligowym w Lesznie, gdzie trzy biegi wygrał w świetnym stylu. To inny zawodnik niż rok temu.
I myśli pan, że w Pradze może zaskoczyć tak samo, jak na inaugurację w Landshut?
- Jest szybki, agresywny, tworzy z motocyklem jedną całość. Dobrze się na niego patrzy i będę mu kibicował. To zawsze jest fajnie, jak nowa, świeża krew pojawia się w Grand Prix.
Transfer do Motoru pomógł Worynie
Okazuje się, że transfer do Motoru Lublin pomógł Worynie, choć kiedy się na to pisał, to różnie się to komentowało. Wiele osób sądziło, że to może być niewypał.
- Rok temu widziałem go w Lublinie na pożegnaniu Jarka Hampela. Pamiętam bieg ze Zmarzlikiem, gdzie ten wyprzedził Worynę dopiero na czwartym kółku. Przyglądałem się Worynie, jak się broni, jak jedzie i pomyślałem, że to może być dobra zmiana. Bo we Włókniarzu Częstochowa, to on nie miał spokojnej głowy. Wiadomo, jak to jest, kiedy kasy w klubie nie ma. W Motorze o nic nie musi się martwić. Jest stabilizacja.
Może też podpatrywać Zmarzlika.
- Bartek nie jest z tych, co wszystkich będą uszczęśliwiać radami, ale podpatrywać może.
Dopóki Zmarzlik nie zobaczy w nim rywala w Grand Prix, bo wtedy może zasłonić boks kotarą.
- Ale to jeszcze nie teraz. Natomiast jeszcze jedna, dwie dobre rundy i Zmarzlik może mieć przed Woryną więcej tajemnic. Z drugiej strony, choć Woryna wygrał inaugurację Grand Prix i jest liderem, to mnie te pierwsze w tym roku zawody pokazały, że Zmarzlik przerasta pozostałych o głowę. Mówiliśmy, że może Holder albo Kurtz, ale okazuje się, że oni są dobrzy, ale nie na tyle. Jak Kurtz robi 3 punkty w lidze, to zadaję sobie pytanie, czy to wypadek przy pracy, czy też coś znacznie gorszego.
Ten wypadek omal nie skończył jego kariery
Praga wydaje się być skrojona pod Worynę. To jest taki tor, gdzie liczy się start, a Woryna jest startowcem.
- Tam od lat 70. jest tak samo. Ważne są pola startowe, trzeciego lepiej unikać, bo geometria jest tak dziwna, że trudno kogoś minąć. Więc liczyć się będzie start i krawężnik, a Woryna to lubi.
Pamięta pan, jak 10 lat temu Woryna wziął udział w tym koszmarnym wypadku z Krystianem Rempałą, gdzie uderzył w jego motocykl, a Rempała kilka dni później zmarł w szpitalu. Niewiele brakowało, by Woryna wtedy zakończył karierę.
- Coś o tym wiem, bo kiedy pracowałem w Rybniku, a to stało się, kiedy Woryna był zawodnikiem ROW-u, to wiele się o tym wypadku mówiło. Kacper to bardzo przeżył, bo faktycznie wjechał w Rempałę i spowodował upadek. Jednak to nie była jego wina. Tam było boisko piłkarskie, gdzie ustawiano zraszacze i one lały nie tylko trawę, ale i tor na wejściach i wyjściach z łuku. Były więc miejsca, gdzie tor był bardziej odmoczony i czasem, jak ktoś przejechał z bardziej suchego na to odmoczone, to go łapało, a potem nagle strzelał do przodu. I to stało się z Woryną i jego motocyklem. Życie mu się potem skomplikowało, nawet korzystał z pomocy psychologa, żeby z tego wyjść.
Obarczano go winą, straszny hejt się na niego wylał.
- Wiadomo, jak to jest w takich sytuacjach. Ludzie szukali winnych i część obarczyła Kacpra, choć prawda była taka, że Krystian nie miał zapiętego kasku.
Cieślak zdradza, dlaczego chodził za dziadkiem Kacpra Woryny
Czy Kacper przypomina panu swojego dziadka Antoniego Worynę. Z nim się pan ścigał.
- Według mnie, to inni ludzie, choć obaj lubią pożartować. Z dziadkiem to nigdy nie było wiadomo, czy mówi poważnie, czy żarty sobie stroi. Moje pierwsze wspomnienie o Worynie jest takie, że to był taki dystyngowany pan. Pamiętam, że palił fajkę z amforą, a ja lubiłem za nim chodzić, żeby poczuć ten zapach. Bardzo ładny był, taki zagraniczny.
Antoni Woryna miał też charakter. Wracał do żużla po ciężkich wypadkach.
- Raz miał rozerwane mięśnie w udzie i nie było wiadomo, czy wróci na finał we Wrocławiu, gdzie ostatecznie pojechał i zdobył drugie złoto. To był świetny zawodnik, trochę się z nim pościgałem.
I został panu ślad na głowie.
- Rozbił mi głowę, w zasadzie to łuk brwiowy. Co spojrzę w lustro, to widzę Antka Worynę. To był świetny technik. Umiał wyprostować motocykl, dobrze startował, to była klasa zawodnika. Był taki szwedzki żużlowiec Torbjorn Harrison i on mi kiedyś tłumaczył, że Woryna to najlepszy żużlowiec w historii Polski.
Jeden Woryna oszukany, drugiemu Cieślak dał dobrą radę
W końcu zdobył pierwszy dla Polski medal mistrzostw świata. To był 1966 rok.
- Wtedy liczyli się Anglicy, Szwedzi i Nowozelandczycy. Woryna miałby złoto, ale jeden bieg mu nie wyszedł. Opowiadał o tym kiedyś na zgrupowaniu kadry. Mówił, że oszukali go na starcie. Ruszyli z lotnego, sędzia puścił, a on już nie potrafił ich dogonić. Ten brąz nie był przypadkowy, bo Woryna chwilę wcześniej był też trzeci w finale europejskim na Wembley. A przypomnę tylko, że to był tor zaczarowany dla Polaków, nigdy nam tam nie szło. On sobie jednak poradził, a ja cieszę się, że miałem okazję się z nim ścigać, bo to był kawał zawodnika.
Kiedy Kacper zaczynał, to wielu mówiło, że po dziadku ma tylko nazwisko, że nie jest i nigdy nie będzie taki dobry.
- Przesada. Kacper nie jeździ gorzej od dziadka. Jak był młodszy, to mógł mieć braki, ale on jest pracowity, jak każdy Ślązak, dlatego jest liderem Grand Prix.
Przed startem sezonu Woryna mówił tylko, że musi postawić kubeł zimnej wody w swoim boksie i powinno być dobrze.
- Ja żartowałem, że powinien mieć lód pod kaskiem, żeby utrzymać dobrą temperaturę ciała. Jego problem jest taki, że nie ma chłodnej głowy, że za bardzo się grzeje. Chyba jednak ma ten lód, albo ten kubeł zimnej wody, bo na razie tych jego problemów nie widać.










![Polki prowadziły już 2:0, a później zapaść. Skrót meczu z Ukrainą [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MY2AEO4MPQKOP-C401.webp)

