Polacy powołają własne mistrzostwa świata? Brytyjski ekspert wieszczy rewolucję
Nowy promotor cyklu Speedway Grand Prix odkrył karty, ale zamiast zachwytu, wywołał falę zażenowania. Pula nagród na sezon 2026 to, zdaniem ekspertów, finansowy policzek dla najlepszych żużlowców świata. Peter Oakes, ceniony ekspert brytyjskiego "Speedway Star", obnażył biedę SGP na tle innych dyscyplin. Jego wnioski są szokujące, mówią wprost, że żużel cofa się w rozwoju, a jedynym ratunkiem może być... rewolucja zorganizowana przez Polskę.

Kibice od dawna narzekają na spadający prestiż walki o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Prawdziwą bombę zrzucił jednak Peter Oakes, który wziął do ręki kalkulator i porównał żużlową elitę z innymi sportami popularnymi na Wyspach Brytyjskich. Wyniki są druzgocące.
Żużel jako "ubogi krewny". Darts i squash deklasują SGP
Dziś żużlowiec, który wygra pojedynczą rundę Grand Prix, wzbogaci się o około 10 000 funtów. Nawet jeśli zdominuje cykl i wygra wszystkie 10 rund, to zakręci się w okolicy 100 tysięcy funtów. Jak to wygląda na tle innych sportów? Komicznie.
- Nagroda dla nastolatka Luke'a Littlera za zwycięstwo w Paddy Power World Darts Championship była dziesięciokrotnie większa! Główna wygrana mało znanego Chińczyka Zhao Xintonga za zwycięstwo w World Snooker Championship wyniosła 500 000 funtów - wylicza Oakes na łamach "Speedway Star".
Nawet squash, który nie gości na czołówkach gazet, dysponował łączną pulą nagród na poziomie niemal miliona funtów.
Brutalna inflacja. W 1997 roku płacili... więcej!
Największym absurdem nowej tabeli wypłat jest jednak fakt, że uwzględniając inflację, żużlowcy zarabiają dziś realnie mniej niż u zarania cyklu Grand Prix.
Krótka lekcja żużlowej ekonomii według Oakesa:
1997 rok: Pula nagród wynosiła 51 522 funty (co przy dzisiejszej inflacji odpowiada 102 855 funtom).
2026 rok: Pula nagród wyniesie ok 76 000 tysięcy funtów.
Gdy Greg Hancock wygrywał w Pradze w 1997 roku, jego nagroda w przeliczeniu na dzisiejsze realia wynosiłaby ok. 14 563 funtów. Dziś zwycięzca dostanie ok. 10 tysięcy. - Żużel to chyba jedyna dyscyplina sportowa, w której w tym okresie nastąpił tak realny spadek puli nagród - podsumowuje gorzko dziennikarz.
Czas na polską rewolucję?
Wobec finansowej zapaści FIM i cyklu SGP, Oakes widzi na horyzoncie potężne trzęsienie ziemi. Skoro to w Polsce są największe pieniądze, najwięksi sponsorzy i najpotężniejsze stacje telewizyjne, to dlaczego Polacy mają dostosowywać się do biednych realiów światowej centrali?
Brytyjczyk sugeruje, że w niedalekiej przyszłości polscy działacze mogą pójść śladem Kerry'ego Packera (który w 1977 roku zrewolucjonizował krykieta, tworząc własne, bajecznie bogate World Series) i powołać do życia nowe, niezależne Mistrzostwa Świata. To oczywiście na dzisiaj tylko teorie.












