Modliła się za niego cała Polska. Teraz ogłasza, "błysnę w innej roli"
Adrian Miedziński to jeden z najbardziej zasłużonych polskich żużlowców XXI wieku. Groźny wypadek z 2022 roku, po którym zapadł w śpiączkę, przekreślił jednak dalsze jego ściganie na wysokim poziomie. Choć medalista mistrzostw świata na żużlu zakończył karierę już dwa lata temu, dopiero teraz odbył się jego turniej pożegnalny. - Kończę cały i zdrowy - przyznaje w "Tygodniku Żużlowym". Padła też zapowiedź z ust Miedzińskiego. - Jeszcze błysnę w innej roli - dodaje.

Adrian Miedziński w listopadzie 2024 roku podjął decyzję o zakończeniu kariery. - Biję się z myślami w swojej głowie. Serce dalej chciałoby uprawiać ten sport - pisał chwilę po ogłoszeniu informacji. Dla części kibiców była to jednak formalność.
Cała Polska modliła się za zdrowie Miedzińskiego
Wszystko ze względu na poważny wypadek, który miał miejsce w sierpniu 2022. Wówczas Miedziński zapadł w śpiączkę farmakologiczną, a o jego życie i zdrowie modliła się cała Polska. Były zawodnik klubu z Torunia finalnie stanął na nogi i zdążył nawet z powrotem wsiąść na motocykl. Podpisał kontrakt w Lesznie i wziął udział w kilku meczach. Te utwierdziły go jednak, że o poważnym konkurowaniu z rywalami nie ma już mowy.
I choć karierę zakończył już dwa lata temu, to dopiero teraz rozegraniu jego turniej pożegnalny. Na toruńskiej Motoarenie zmierzyły się drużyny PRES Grupy Deweloperskiej oraz Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Ostatnie cztery okrążenia spod taśmy przejechał również Miedziński. - Wrażenia są nie do opisania. Człowiek dopiero zdaje sobie sprawę z tego, jak szybko płynie czas - mówi.
Pamiętam, jak zaczynałem swoją karierę żużlową, a teraz jest to już jej koniec. Na pewno było bardzo miło zaprezentować się ostatni raz przed kibicami, wystartować spod taśmy. W ubiegły poniedziałek po dwóch latach przerwy odbyłem jeden trening. Był uśmiech od ucha do ucha, były endorfiny. Trudno to opisać słowami. Miło się wspomina to wszystko. Były sukcesy, udało się jakoś zapisać na kartach historii. Cieszę się z tego wszystkiego, jak i z tego, że kończę cały i zdrowy. To jest najważniejsze, a przecież były w trakcie mojej kariery różne przygody
Miedziński zostanie trenerem?
Nie będzie to jednak całkowite rozstanie ze sportem żużlowym. Miedziński ma papiery instruktora. Poza tym jakiś czas temu wprost przyznał, że widziałby siebie w roli trenera pierwszej drużyny. - Na pewno moje życie będzie się toczyło przy żużlu, ale to wszystko jeszcze ułoży czas. Mam papiery instruktorskie. Działam też w telewizji, więc nadal jestem przy tym sporcie.
- Nie będę dziś składał deklaracji, co dokładnie będę robił w przyszłości, ale żużel to moje życie. Jestem przy żużlu od urodzenia, bo wtedy jeździł mój tata. Od małego chodziłem na zawody, wychowałem się przy tej dyscyplinie. Dobrze czuję się w tym świecie, więc ostatniej kropki nad i jeszcze nie postawiłem. Mam nadzieję, że jeszcze zabłysnę w innej roli - kwituje.












