Kurtz nie odpuszcza. Chce zabrać złoto Zmarzlikowi
W sobotę w Rydze odbędzie się ósma runda cyklu Grand Prix. To może być kluczowy turniej w kontekście walki o mistrzostwo świata. W klasyfikacji generalnej prowadzi Bartosz Zmarzlik, ale ma tylko dziewięć punktów przewagi nad Bradym Kurtzem. Australijczyk zwietrzył życiową szansę na pokonanie Polaka. - Ta przewaga nie jest duża. Jestem w stanie go dogonić - mówi żużlowiec, a my zdradzamy, co stoi za jego kapitalnym sezonem.

Dziewięć punktów przewagi przed trzema ostatnimi rundami tegorocznego cyklu Grand Prix ma Bartosz Zmarzlik nad Bradym Kurtzem. Końcówka zmagań o mistrzostwo świata na żużlu zapowiada się wyśmienicie. Choć Polak znajduje się w tym roku w genialnej formie, to trafił na niezwykle twardego rywala. A Australijczyk już zapowiada, że zrobi wszystko, aby zabrać Zmarzlikowi złoto.
Grand Prix Łotwy w Rydze. Kurtz odgraża się Zmarzlikowi
Droga po szósty tytuł mistrza świata to w żadnym wypadku nie jest bułka z masłem dla Bartosza Zmarzlika. Brady Kurtz w tegorocznym cyklu Grand Prix jest do bólu skuteczny, a strata dziewięciu punktów do Polaka wcale nie zniechęca go do dalszej walki. Australijczyk przekonuje wprost, że jest w stanie zdetronizować Bartosza.
- Dziewięć punktów to naprawdę niewiele. Myślę, że w jednej rundzie sytuacja może się zmienić - w obie strony. Różnica może się zwiększyć, ale mogę też ją całkowicie zniwelować. Przy obecnym systemie punktacji bardzo ważne jest, aby dostać się do finału, a Bartek nigdy nie przegrywa finałów - powiedział w rozmowie z portalem fimspeedway.com Brady Kurtz.
Generalnie sobotnia runda może przynieść sporo odpowiedzi w kontekście walki o złoto. Jeśli Kurtz zdobędzie więcej punktów od Zmarzlika, to kwestia tytułu stanie się jeszcze bardziej otwartą sprawą. Kolejny turniej odbędzie się bowiem we Wrocławiu. Mówimy o zawodach na polskiej ziemi, ale z kolei na domowym torze Kurtza. Stadion Olimpijski to jeden z ulubionych obiektów Australijczyka. Zmarzlik łatwo miał nie będzie.
To dlatego Kurtz jest w tym roku tak szybki
Przed sezonem wiele mówiło się o tym, że Kurtz do spółki z tunerem Ashleyem Hollowayem mogą rzucić wyzwanie Zmarzlikowi. Nie każdy brał jednak na poważnie tego typu stwierdzenia. Dość powiedzieć, że Australijczyk jeszcze przed rokiem startował na zapleczu PGE Ekstraligi. Tam prezentował się jednak doskonale, a potencjał dostrzegł w nim brytyjski tuner mieszkający w Bydgoszczy. On także marzy o tytule mistrza świata swojego klienta. W ten sposób przerwałby wieloletnią dominację innego tunera Ryszarda Kowalskiego.
Swoją drogą historia Kurtza jest o tyle ciekawa, że dopiero w wieku 29 lat zameldował się w Grand Prix i walczy o medale. Wcześniej tak kolorowo nie było. Kilka lat wcześniej odbił się od PGE Ekstraligi jeszcze za czasów startów w Fogo Unii Leszno. - W żużlu liczą się nie tylko umiejętności jeździeckie i technika, a także rozumienie sprzętu. Być może Kurtz potrzebował czasu, aby się tego nauczyć. Teraz ma wiedzę, która predysponuje go do walki o mistrzostwo świata - zwrócił uwagę w ostatnim Kolegium Żużlowym trener Marek Cieślak.
Inna sprawa, że przed Australijczykiem duże wyzwanie w Rydze. Na miejscowym torze jeszcze nigdy nie startował. Z drugiej zaś strony to obiekt mający długie proste i względnie łagodne łuki. Trudno więc zakładać, aby kandydat na mistrza świata mógł mieć z tego typu torem większe problemy.











