Kuriozalne zachowanie kibiców po złocie Zmarzlika. Legenda grzmi. "To wbrew naturze"
- To wbrew naturze - irytuje się "złoty" trener reprezentacji Polski Marek Cieślak po zdobyciu szóstego tytułu mistrza świata przez Bartosza Zmarzlika. - Pewnie nie wszyscy się z tego cieszą - legendarny szkoleniowiec, komentując największy sukces w historii polskiego żużla, nie przebiera w słowach i wskazuje palcem tych, którzy liczyli na potknięcie Zmarzlika.

Dariusz Ostafiński, Interia: Jak Bartosz Zmarzlik wybierał pole startowe przed finałem, to co pan sobie pomyślał?
Marek Cieślak, były trener reprezentacji: Pomyślałem, że wygra Kurtz, bo wygrał pierwsze pole, a on z tego pola nie lubi przegrywać.
Cieślak zwraca uwagę na błąd Zmarzlika
Czyli Bartosz zrobił błąd, wybierając drugie pole?
- Może chciał się zabezpieczyć. Z drugiej strony to pole nie chodziło w biegach ostatniej szansy. Te wyścigi wygrywali zawodnicy startujący z pierwszego pola. Kurtz, jak dostał pierwsze pole, to wypchnął Bartka i to był koniec. Dobrze, że Zmarzlikowi ten wyścig poukładał się tak, że zajął drugie miejsce. Cel został osiągnięty.
I to pomimo tego, że Kurtz włożył wiele pracy w ten turniej. Tam w parku maszyn wszystko fruwało.
- Bo to nie były łatwe zawody. Polewanie toru strasznie zmieniało warunki. Karty rozdawały też pola startowe. Szeroka raz chodziła, a raz nie. Te zawody, to była loteria. Trzeba było mieć farta. Swoją drogą, to ja nie rozumiem, czemu oni tak te tory zalewają.
A ja bym chciał zwrócić uwagę, że Zmarzlikowi wyrósł groźny konkurent. Kurtz w finale Grand Prix pokazał, że czuje sprzęt, że wie, co zrobić, żeby jechać szybciej.
- Tym bardziej trzeba docenić to, że Bartek wygrał po raz szósty. To duża rzecz dla niego i dla Polski. Konkurenta ma jednak z tej najwyższej półki. Już teraz możemy powiedzieć, że najbliższe lata będą bardzo ciekawe.
Cieślak o dziwnym zachowaniu polskich kibiców
Bartosz będzie miał apetyt na siódme złoto.
- I o to siódme złoto będzie ciężko. Gdyby w tym roku Kurtz nie dał plamy w Pradze, gdzie nie wjechał do finału, to miałby to złoto już w tym roku.
Komentujący zawody zwrócili uwagę, że Zmarzlik zrobił różnicę punktami zdobytymi w sprintach.
- Przyłożył się do tego i dobrze. Musimy się cieszyć, choć pewnie nie wszyscy się cieszą. Dla mnie jest to niezrozumiałe, że wielu polskich kibiców życzyło, żeby Kurtz został mistrzem. Ja rozumiem, że zagraniczni mistrzowie chcieli złota Kurtza tłumacząc, że to dobre dla dyscypliny. Jednak, żeby polski kibic trzymał kciuki za Australijczykiem, to jest wbrew naturze.
Cieślak wprost: To najlepszy sezon Zmarzlika
To najlepszy sezon w karierze Zmarzlika?
- Oczywiście, że tak. Kurtz sprawił, że stał się bardzo dobrym zawodnikiem. Jeździecko był niesamowity, a jego repertuar był ogromny. Poprawił starty, a na trasie jeździł, jak prawdziwy mistrz. W Vojens łatwo nie było, bo tor był twardy i wredny. Zmarzlik pewnie jednak wjechał do finału. Miał po drodze może jedną pomyłkę, ale wyszedł z opresji obronną ręką.
Teraz pewnie Zmarzlik będzie całą zimę kombinował, co by tu zrobić, żeby jeszcze bardziej poprawić starty, bo w tym elemencie Kurtz był lepszy.
- Zmarzlik musi przede wszystkim dojrzeć do tego, żeby lepiej wybierać pola startowe. W tym roku miał z tym problem. Ja się dziwiłem, kiedy w Vojens wziął drugie pole. Pierwsze wydawało się lepsze. I człowiek ma więcej skupienia, startując z takiego pola, bo z lewej strony nie ma zawodnika, który by go rozpraszał. Nie wiem, może Bartek bał się, że Kurtz weźmie czwarte i objedzie go tak, jak to zrobił w serii zasadniczej. Dobrze, że to się wszystko szczęśliwie skończyło, ale za rok Bartosz musi podejmować lepsze decyzje. Wciąż jednak uważam, że Zmarzlik jeszcze nie raz będzie mistrzem i zdobędzie więcej tytułów niż Mauger i Rickardsson.












