Jest reakcja Zmarzlika na pięć przegranych z rzędu. Ta aplikacja ma dać mu złoto
Bartosz Zmarlik rok temu został po raz szósty mistrzem świata, ale on jeden wie, ile zdrowia go to kosztowało. W drugiej części sezonu Brady Kurtz wygrywał wszystko, a jedyne, co mógł zrobić Zmarzlik, to odpierać ataki i modlić się, żeby przewaga nie stopniała do zera. W tym sezonie ma być inaczej. W iPhonie Zmarzlika już jest aplikacja połączona z nowym wynalazkiem w jego motocyklu. Z otoczenia zawodnika słyszymy, że z tym patentem siódme złoto jest przesądzone, a Kurtz może się schować ze swoim laptopem.

Tak jeżdżącego Bartosza Zmarzlika, jak w sezonie 2025 dawno nie widzieliśmy. Momentami ocierał się o perfekcję. A jednak w Grand Prix miał potężne problemy. Przegrał pięć rund z rzędu i złoto wygrał zaledwie o 2 punkty. Brady Kurtz miał determinację i wynalazki, które niwelowały jeździecką przewagę naszego mistrza, dlatego zimą najważniejszą sprawą dla Zmarzlika było znalezienie czegoś, co przywróci równowagę. I znalazł.
Polacy ruszyli na ratunek. Zmarzlik dostał do ręki potężną broń
Z pomocą ruszyli dwaj Polacy: były żużlowiec Marcel Kajzer i żużlowiec amator Szymon Koschel. Pierwszy dał wiedzę sprzętową i materiały, drugi dołożył oprogramowanie i stworzył aplikację. A wszystko to dotyczy nowego tyrystora. Rok temu Kurtz dzięki tyrystorowi Ashley'a Hollowaya miał przewagę technologiczną nad Zmarzlikiem. Nasz polski tyrystor ma to zmienić.
Jesienią wynalazek duetu Kajzer - Koschel przeszedł pozytywnie testy w laboratorium, a teraz jest już używany przez zawodników. W rękach tych mniej zdolnych wymaga szlifu, ale w rękach dysponującego olbrzymią wiedzą sprzętową Zmarzlika szybko może stać się potężną bronią. Zresztą już widać, że to działa i to całkiem nieźle.
Zmarzlik już trzy razy z tego korzystał
Zmarzlik korzystał z nowego urządzenia co najmniej trzy razy. Pierwszy raz w Gdańsku na finale MPPK, kolejny w pożegnalnym turnieju Grzegorza Walaska, wreszcie w ostatnim meczu ligowym Orlen Oil Motoru Lublin z Apatorem Toruń. Efekt? 15 punktów z bonusem, 11 i 12 z dwoma bonusami. Do tego można dodać dziewięć wygranych biegów i ogólnie dobre wrażenia artystyczne.
Zaletą tyrystora, z którego korzysta Zmarzlik jest to, że zaraz po zgaszeniu motocykla wszystkie dane są przesyłane bezprzewodowo na aplikację w iPhonie mistrza. Jest wgrana telemetria, są wszystkie wartości potrzebne do ustalenia tego, co można by poprawić w ustawieniach motocykla, żeby ten jechał jeszcze szybciej.
Kurtz z laptopem kontra Zmarzlik z iPhonem
Rok temu wielu dziwiło się, że Kurtz ślęczy w trakcie zawodów nad laptopem. Tymczasem Australijczyk na bieżąco analizował dane i robił to skutecznie. Wiele jego zawodów wyglądało tak, że zaczynał źle, ale z każdym kolejnym biegiem następowała poprawa. Tak działał jego tyrystor połączony z laptopem, na którym były zapisane wszystkie dane. Teraz Zmarzlik ma w ręce tę samą broń.
Od osób z otoczenia mistrza słyszymy, że rok temu tego mu brakowało, żeby skuteczniej rywalizować z Kurtzem. Dzięki tyrystorowi Zmarzlik będzie mógł lepiej wszystko zaprogramować. Dobrze działający tyrystor przełoży się na całą trakcję jazdy. Użycie tyrystora zapewnia stałe parametry, umożliwia precyzyjną regulację iskry, co wpływa na charakterystykę pracy silnika. Powoduje też zwiększenie osiągów, bo motor szybciej reaguje na dodanie gazu. Zmarzlik już rok temu testował tyrystory, ale chyba nie do końca był z tego zadowolony. Z tym nowym szybko się zaprzyjaźnił. 2 maja, na inaugurację Grand Prix w Landshut przekonamy się, czyj tyrystor lepszy?












