Armagedon we Wrocławiu, ale co zrobił Zmarzlik w finale. Koniec fatalnej serii

Armagedon we Wrocławiu. Żużlowa Grand Prix rozpoczęła się ze 168-minutowym opóźnieniem.
Armagedon we Wrocławiu. Żużlowa Grand Prix rozpoczęła się ze 168-minutowym opóźnieniem.EastNews/Paweł WilczyńskiEast News

Mechanicy zrzucili buty

Zobacz również:

Zawodnicy się zbuntowali. Apel Zmarzlika

Dotąd było to nie do pomyślenia

Dwóch żużlowców w kolorowych kombinezonach i kaskach stoi na motocyklach gotowych do startu, obok nich mechanicy dokonują ostatnich regulacji, w tle banery sponsorów oraz duże zdjęcia innych zawodników.
Brady Kurtz (kask niebieski), Bartosz Zmarzlik (kask czerwony)Pawel WilczynskiZdjęcia Paweł Wilczyński
Zawodnik żużlowy w sportowym kombinezonie i kasku pędzi motocyklem po torze żużlowym, wykonując dynamiczny zakręt na sypkiej nawierzchni. Motocykl pokryty jest licznymi logotypami sponsorów.
Brady KurtzPawel WilczynskiZdjęcia Paweł Wilczyński
Zawodnik żużlowy w niebieskim kombinezonie sportowym z założonymi rękami, na tle warsztatu i sprzętu sportowego.
Bartosz ZmarzlikPawel WilczynskiZdjęcia Paweł Wilczyński
Jakub Śmiechowski: Pierwsze i drugie miejsce w największym wyścigu na świecie to niesamowite uczuciePolsat Sport