Armagedon we Wrocławiu, ale co zrobił Zmarzlik w finale. Koniec fatalnej serii
Tuż przed zawodami nad stadionem przeszła ulewa. W pół godziny niecka Olimpijskiego we Wrocławiu zamieniła się w basen. Boksy zawodników też były kompletnie zalane. Zawody ruszyły z 168-minutowym opóźnieniem. Warto było jednak czekać, choćby po to, żeby zobaczyć finał z Bartoszem Zmarzlikiem. Polak przemknął obok Kurtza, wygrał i odzyskał złoty plastron lidera. A już mówiono, że nie potrafi wygrać z Kurtzem w finale. Czekał na to rok.

Na 40 minut przed planowaną godziną rozpoczęcia zawodów nad stadion napłynęły czarne chmury, zaczęło błyskać i lunęło tak, że po chwili po torze można było pływać łódką, a w parku maszyn zapanował popłoch. Mechanicy wynosili w pośpiechu sprzęt z położonego niżej parku maszyn. Zawodnicy w tym czasie patrzyli w niebo, robiąc dobrą minę do złej gry.
Mechanicy zrzucili buty
Zwycięzca GP Czech w Pradze Leon Madsen, stojąc przed kamerami Eurosportu, zaczął śpiewać "Purple Rain", a stojący obok Anders Thomsen odpowiedział: "It's Raining Men". - Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - mówił ekspert stacji Piotr Protasiewicz, a robiąca wywiady w parku maszyn Marcelina Rutkowska zaczęła chodzić na bosaka, żeby nie tracić czasu na wylewanie wody z butów.
Organizatorzy nie chcieli jednak składać broni. Po pierwszym zebraniu uznano, że ostateczna decyzja o tym, co z imprezą zapadnie o 20.00 (finalnie wystartowano o 21.48). W tym czasie woda na stadionie zdążyła spłynąć do krawężnika, ale deszcz nie dawał za wygraną. A kamera Eurosportu krążyła po stadionie. - Ale klimat. Ludzie, żużel, burza. Jak zobaczę polewaczkę, to nie uwierzę - dowcipkował Bartosz Zmarzlik. - Mechaników bez butów jeszcze nie widziałem - kręcił głową Maciej Janowski, który wygrał sobotnie kwalifikacje.
Zawodnicy się zbuntowali. Apel Zmarzlika
Deszcz sprowokował dyskusje. Komentatorzy wywołali temat plandeki. Trudno jednak było o tym myśleć, biorąc pod uwagę, że żadna prognoza nie przewidziała takiego opadu. Poza tym pojawiały się trzy różne godziny rozpoczęcia opadu. Według jednej z wersji padać miało dopiero o 20.00. To jasno pokazuje, że plandeka nie miała większego sensu.
Zresztą dyskusja o plandece szybko ustąpiła, bo zawodnicy, słysząc, że mają w tych warunkach wyjechać na tor, zebrali się w parku maszyn i zwyczajnie się zbuntowali. - Musimy być razem - mówili jednym głosem Zmarzlik i Andrzej Lebiediew, a Michael Jepsen Jensen ostro dyskutował z dyrektorem Philem Morrisem, dając mu do zrozumienia, że nic tu po nim. - Szanujmy się. Nie jesteśmy małpami w ZOO - skwitował całą sytuację Dudek dowodząc, że jazda w tym "pikniku" nie ma sensu. Zawodnicy nie potrafili w zalanym parkingu odnaleźć swojego sprzętu.
Dotąd było to nie do pomyślenia
Morris i gospodarze zakasali jednak rękawy i w końcu zawodnicy pojawili się na torze. Po drodze były jeszcze kłopoty z prądem (już szykowano się do startowania na flagę), a potem upadki (w drugiej serii do szpitala pojechali Jason Doyle i Jack Holder). Tak pechowej rundy, z taką kumulacją nieszczęść, już dawno nie było. Inna sprawa, że tor wyglądał nadspodziewanie dobrze (wypadki wynikały z sytuacji torowych) i już w pierwszej serii było trochę ścigania.
Większość była ciekawa, jak potoczy się rywalizacja Zmarzlika z Brady Kurtzem. Nasz zawodnik przystąpił do zawodów ze stratą 3 punktów w klasyfikacji i bardzo chciał to odrobić. W serii zasadniczej lepszy był Kurtz. Australijczyk ją wygrał, a Zmarzlik zajął drugie miejsce, ale swoje kłopoty miał. Dwa razy stracił pozycję na trasie, raz na korzyść Kurtza, co dotąd było nie do pomyślenia. W finale Zmarzlik wszystko zrobił jednak, jak należy. Dobrze wystartował z czwartego pola i przemknął obok Kurtza. Australijczyk finalnie skończył na czwartym miejscu, więc Zmarzlik odzyskał złoty plastron lidera. Teraz to on ma 3 punkty przewagi.
Warto dodać, że na wygraną Zmarzlik czekał rok. Widać było, że po zawodach kamień spadł mu z serca. Był też bardzo wzruszony. W jego oczach pojawiły się łzy. Na podium celebrował wygraną z dwójką swoich dzieci.







![Lemański rozbił Bułgarów zagrywką. Pięć asów w meczu Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N215N2ODRSMQU-C401.webp)


![Polski mur nad siatką. Najlepsze bloki z meczu z Bułgarią [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N213CA1CM6W4U-C401.webp)

