Znana przyszłość gwiazdy ligi. W klubie już mogą zacierać ręce
Mikkel Michelsen sensacyjnie znalazł się poza stawką stałych uczestników cyklu Grand Prix 2026. Duńczyk mógł sam zapewnić sobie starty w elicie, choć brakło mu niewiele. W konsekwencji był jednym z najpoważniejszych kandydatów do otrzymania stałej dzikiej karty. Organizatorzy wybrali jednak innych, a jego czeka minimum roczna przerwa od walki o medale mistrzostw świata. Na takim rozwiązaniu może skorzystać jego polski klub Apator Toruń. Chodzi o pewien drobny szczegół.

Mikkel Michelsen zajął w tym roku 9. miejsce w Grand Prix. Do utrzymania się zabrakło mu niewiele. Do tego miał świetny sezon w PGE Ekstralidze, którą wygrał wspólnie z drużyną z Torunia. To wszystko okazało się za mało, aby zyskać uznanie organizatorów mistrzostw świata.
Michelsen poza Grand Prix. W Toruniu mogą zacierać ręce
Nikt nie ma żadnych wątpliwości, że Duńczyk prezentuje na tyle wysoki poziom, aby ścigać się w elicie i walczyć o medale. Rzeczywistość jest jednak inna, a na tym wszystkim skorzystać może tylko klub z Torunia, który będzie miał Michelsena dostępnego w jeszcze większym wymiarze czasowym.
W przyszłym roku mistrzów Polski w Grand Prix reprezentować będą Robert Lambert i Patryk Dudek. Z każdym kolejnym zawodnikiem tylko rośnie ryzyko kontuzji. W Apatorze wszyscy życzą Michelsenowi jak najlepiej i trzymają kciuki za jego sukcesy na arenie międzynarodowej, jednak zdają sobie też sprawę, że Mikkel koncentrując się jeszcze mocniej na dobrym przygotowaniu do meczów ligowych może w sezonie 2026 być nawet bardziej skuteczniejszy.
- Wiem, co to znaczy mieć czterech zawodników walczących co dwa tygodnie w Grand Prix. Dzień przed meczem dla menedżera to jest ogrom emocji i stresu. Liczy się to, żeby wszyscy w zdrowi zameldowali się kilkanaście godzin później na meczu ligowym - mówi nam jeden z żużlowych menedżerów.
Może utrzeć wszystkim nosa
Swoją drogą ciekawe jest to, że pierwsze doniesienia mówiły o tym, że Michelsen otrzyma dziką kartę. Taką miał też dostać informację od promotora. Z czasem wszystko się zmieniło, a Duńczyk może mówić o olbrzymim rozczarowaniu. Szczególnie, że niektóre wybory władz Grand Prix wzbudziły ogrom emocji.
Z różnych źródeł słyszymy jednak, że Michelsen jest tak pozytywnie nakręcony po bardzo udanym dla siebie sezonie i złocie z Apatorem Toruń, że nie zamierza zbyt długo rozpamiętywać tej sytuacji. Jego ambicją jest obrona tytułu i powrót do Grand Prix - najlepiej samodzielnie na własnych zasadach.











