Zmontowali "dream team" za miliony. Kapitan Falubazu przerwał milczenie ws. trenera
W Zielonej Górze nikt nie zamierza brać jeńców. Stelmet Falubaz po spektakularnym oknie transferowym wyrasta na faworyta do medalu, ale w cieniu wielkich zakupów doszło do kluczowej zmiany w sztabie. Legendarnego Piotra Protasiewicza zastąpił Grzegorz Walasek. Czy ta roszada nie zachwieje zespołem? Przemysław Pawlicki, kapitan zespołu przerwał milczenie i postawił sprawę jasno.

To, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach w Winnym Grodzie, śmiało można nazwać trzęsieniem ziemi - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Działacze Stelmet Falubazu Zielona Góra postanowili rozbić bank na sezon 2026, ściągając absolutne gwiazdy. Jednak kibiców elektryzował nie tylko skład na torze, ale i ten w parku maszyn. Z klubem pożegnał się Piotr Protasiewicz, który w ostatnich latach był nie tylko dyrektorem, ale i mentorem dla wielu zawodników. Jego miejsce, przejmując schedę po koledze z toru, zajął Grzegorz Walasek.
Pawlicki szczery do bólu: "Mamy wiele fajnych wspomnień"
Wychowanek Unii Leszno nie ukrywa, że z Protasiewiczem łączyła go wyjątkowa nić porozumienia. To właśnie on wyciągnął do niego pomocną dłoń, gdy kariera Pawlickiego znalazła się na zakręcie. Czy zmiana warty wpłynie na formę kapitana? Pawlicki w rozmowie z "Gazetą Lubuską" uspokaja nastroje, dając spory kredyt zaufania nowemu opiekunowi.
- Przez ostatnie lata, w których jeździłem w Falubazie, bardzo dobrze mi się współpracowało z Piotrem i mam wiele fajnych wspomnień. Ale tak czasami jest, zawodnicy zmieniają zespoły, trenerzy również - przyznaje szczerze starszy z braci Pawlickich. Żużlowiec natychmiast uciął spekulacje o ewentualnych problemach komunikacyjnych z nowym szkoleniowcem - Myślę, że Grzesiu godnie zastąpi Piotra i stworzymy również dobry zespół w przyszłym roku - deklaruje jednoznacznie kapitan Falubazu.
Transferowa ofensywa i mocny skład Falubazu na 2026 rok
Zmiana trenera to tylko wierzchołek góry lodowej. Zielonogórzanie na rynku transferowym zachowywali się jak rasowy drapieżnik. Do drużyny dołączył Dominik Kubera, co jest absolutnym hitem, a pikanterii dodaje ścignięcie zza miedzy Andrzeja Lebiediewa. Wisienką na torcie ma być Damian Ratajczak, który będzie w Zielonej Górze aż do 2028 roku, lecz najpierw klub musi zapłacić ekwiwalent Unii Leszno za wyszkolenie.
Mimo tak potężnego składu, Pawlicki tonuje nastroje i nie chce pompować balonika. Jego cel jako kapitana jest inny - Jestem daleki od tego, żeby tak bardzo wybiegać naprzód. Mamy fajny, młody zespół. Jako kapitan na pewno będę chciał zbudować w drużynie dobrą atmosferę, żeby taka pozostała na kolejne lata. Jednak, jak to wyjdzie, przekonamy się w trakcie sezonu - tłumaczy rozważnie.
Zero litości Pawlickiego w przygotowaniach
Kibiców może cieszyć jeszcze jeden fakt, czyli profesjonalizm lidera. Choć do pierwszego wyjazdu na tor pozostało sporo czasu, Przemysław Pawlicki nie leży na plaży, ani nie wybrał się na podróż dookoła świata. Maszyna ruszyła niemal natychmiast po ostatnim biegu minionego sezonu.
- Przygotowania rozpocząłem w zasadzie zaraz po zakończeniu minionego sezonu. Nie było nawet przerwy, żeby przestać się przygotowywać, ale można powiedzieć, że z takim konkretnym planem "wjechaliśmy" około dwóch tygodni temu. Przygotowuję się, działamy m.in. w warsztacie - kończy bojowo Pawlicki.












