Zemsta byłego menedżera Falubazu. Sparta Wrocław w 30 minut wydrukowała kontrakt
W żużlu najważniejsze są pieniądze i gwiazdy, ale za wynikiem stoi też sztab ludzi. Jednym z najważniejszych jest toromistrz. Sparta Wrocław przegrała w tym roku półfinał PGE Ekstraligi, bo toromistrz zaskoczył przygotowaniem toru nawet lidera zespołu Brady'ego Kurtza. Nic dziwnego, że prezes Andrzej Rusko zdecydował się na zmianę. Wybór zaskakuje, okoliczności jeszcze bardziej. A na tym wszystkim miał stracić Falubaz Zielona Góra.

Prezes Sparty Wrocław po sezonie 2025 zwolnił ludzi odpowiedzialnych za brak awansu do finału Ekstraligi. Trenera Dariusza Śledzia zastąpił Piotr Protasiewicz, którego Andrzej Rusko ściągnął z Falubazu Zielona Góra. Na tym jednak się nie skończyło.
Piotr Protasiewicz podsunął prezesowi Sparty to rozwiązanie
Posadę stracił też toromistrz Rafał Pilarski, którego obarczono winą za złe przygotowanie toru na półfinałowe spotkanie z Apatorem Toruń. Zawodnicy Sparty kompletnie się na tym torze pogubili. Nie wiedzieli, gdzie i jak jechać, żeby wygrywać biegi. Pilarski poprawił się w meczu o brąz, ale półfinał przesądził o jego losie.
Początkowo w miejsce Pilarskiego miał przyjść Grzegorz Węglarz, były toromistrz Sparty z czasów, gdy ta zdobyła złoto. Jednak finalnie nowy menedżer podsunął inną kandydaturę. Protasiewicz zaproponował prezesowi Rusko, by zaprosił na rozmowy Przemysława Wareckiego z Falubazu. Dobrze go znał (panowie współpracowali w sezonie 2025), wiedział też, że Warecki nie ma jeszcze umowy na 2026 w zielonogórskim klubie.
Prezes Sparty Wrocław w pół godziny wydrukował kontrakt
Kiedy Warecki przyszedł do prezesa Rusko, to była krótka piłka. Działacz poprosił toromistrza o podanie warunków, przygotował w komputerze umowę z podanymi przez niego liczbami i za pół godziny Warecki wyszedł z gabinetu z gotowym kontraktem na 2026. Już mówi się, że Falubaz doznał wielkiej straty. Adam Warecki, tata Przemysława, to legendarny toromistrz Falubazu, z którym klub zdobywał złoto. Syn był godnym następcą. Jednak już go nie ma, a część zielonogórskiego środowiska mówi o zemście Protasiewicza. Niby rozstał się on z Falubazem za porozumieniem stron, ale wiadomo, że były różne napięcia.
I sytuacja wygląda teraz tak, że Sparta ma toromistrza, a w Falubazie mówią, że nie byliby w stanie podjąć rękawicy, bo Warecki dostał kontrakt marzeń. Świetny toromistrz zarabia nawet i powyżej 10 tysięcy miesięcznie. Dostaje też ekstra dodatki, jak kartę na paliwo. Warecki na pewno dostał w Sparcie bonusy.
W Falubazie przekonują, że sobie poradzą
W Falubazie przekonują jednak, że sobie poradzą. Mają Adama Kraszewskiego z Opola, który już w tym roku robił tor. Do tego doszedł nowy toromistrz w miejsce Wareckiego. Pojęcie o przygotowaniu toru ma też kierownik drużyny Marek Mróz. To trio ma zadbać o to, by gwiazdy Falubazu miały za rok taki tor, jakiego potrzebują, by wygrywać domowe mecze.
Wiadomo, że Falubaz w 2026 mierzy w podium. Skompletowano świetną drużynę, ściągnięto z Orlen Oil Motoru Lublin Dominika Kuberę. Dlatego działacze zapewniają, że zrobią wszystko, by odejście Wareckiego nie było w żaden sposób odczuwalne. Inna sprawa, że to rozstanie ma charakter symboliczny. To koniec pewnej epoki.












