Zdiagnozował problemy polskiej gwiazdy. "Potrzebuje odczuwać większą presję"
Transfer Dominika Kubery do Stelmetu Falubazu Zielona Góra to największy hit transferowy żużlowego okienka. Jeszcze rok temu wydawało się, że wyrwanie Polaka z Orlen Oil Motoru Lublin jest misją niemożliwą. Prezes Adam Goliński udowodnił, że niemożliwe nie istnieje i wszystko da się zrobić. 26-latek ma być w Grodzie Bachusa liderem i wejść na poziom absolutnej czołówki - Są sportowcy, którzy potrzebują odczuwać presję, że jest się liderem i trzeba dać coś ekstra od siebie - mówi Jacek Frątczak dla Interii Sport.

To nie były do końca udane rozgrywki dla Dominika Kubery. Widać było, że się męczy, a sama atmosfera w Motorze do najlepszych nie należała. W związku z tym, zanotował najgorszy sezon od 2021 roku. Teraz jednak zmienia klub na Zielona Górę, gdzie ma być główną gwiazdą. Sam zawodnik będzie mógł liczyć także na częstsze kontakty z rodziną, bo odległość jest znacznie krótsza, niż do Lublina.
Kubera miał poskromić Zmarzlika. Wszystko się jednak posypało
Początek tego sezonu w wykonaniu Kubery był niesamowity. Prezentował niezwykle wysoką formę, dysponował kapitalnym sprzętem, co było widać podczas pierwszych spotkań, sparingów, a także w zawodach IMME, Złotym Kasku, gdzie stanął dwukrotnie na trzecim stopniu podium. W MPPK też brylował. To wszystko sprawiało wrażenie, że będzie to kapitalny sezon Kubery. Rzeczywistość była jednak inna.
- Przed sezonem mówiłem, że Bartek Zmarzlik w cyklu będzie miał mocnego rywala i do samego końca nie będzie wiadomo, kto zostanie mistrzem. Nie pomyliłem się. Poza nazwiskami, bo nawiązywałem do Dominika Kubery. Widziałem go jako największego rywala dla Bartka. Tak się nie stało. Oznacza to, że tam jest potencjał. Tam było widać, że to był problem z odszukaniem właściwej prędkości, mówiąc eufemistycznie - twierdzi były menedżer.
Zmiana klubu daje impulsy. Każdy klub ma własne sposoby
W Zielonej Górze można się rozwijać. Widać to na przykładzie Damiana Ratajczaka, czy Przemysława Pawlickiego, który wszedł na najwyższy poziom w karierze, a co ważniejsze, stał się regularny. To pokazuje, że Falubaz sprzyja do rozwoju i można tutaj wejść na wyższe obroty. Podobnie było kiedyś z Max'em Fricke, który po odejściu z Betard Sparty Wrocław, zaczął pokazywać, co potrafi dopiero w Winnym Grodzie.
- Później widzieliśmy to podczas GPC, że wróciła prędkość i starty. Niemniej, to nie był udany sezon Dominika Kubery. Sama zmiana otoczenia daje kolejne impulsy. W każdym klubie zmieniają się prezesi, trenerzy, ale każde środowisko ma pewnego rodzaju know-how. To sobie biologia wymyśliła. Gatunki się ewoluują, jeśli dochodzi do pewnych migracji. Tak samo jest tutaj. Każdy klub ma swoje know-how, każdy z tych ludzi wnosi coś do życia sportowego zawodnika. To kwestia toru, ludzi, którzy pracują w klubach - przekonuje.
Kubera w Zielonej Górze będzie musiał poszukać nowych warunków sprzętowych
Nie da się ukryć, że różnica pomiędzy torem przy Alejach Zygmuntowskich, a przy W69 jest ogromna. To dwa zupełnie inne geometrycznie obiekty. Wobec tego Polak będzie musiał znaleźć nowe rozwiązania, bo te z Lublina zwyczajnie nie będą tutaj działać.
- W Zielonej Górze tor może nie jest zbyt wymagający, ale trzeba mieć kawał sprzętu, by notować tutaj dobre wyniki. To bardzo szeroki tor, który daje wiele możliwości, co widać po ilości mijanek. On daje spore możliwości i skłania do poszukiwania nowych warunków sprzętowych względem Lublina, czyli jest to wyzwanie. Tutaj też są ludzie, mechanicy, którzy są od kilkudziesięciu lat i potrafią otworzyć oczy na niektóre kwestie - mówi nam przewodniczący komisji sportu i kultury w Radzie Miasta Zielona Góra.
Kubera ma potencjał na bycie najlepszym. Potrzebuje presji
- Każdy, kto dotknął sportu, szczególnie w grach zespołowych, wie, że kiedy pojawia się rola liderów, to często bywa tak, że zawodnicy, którzy odczuwają większą presję na sobie, pokazują lepszą wydajność, aniżeli w zespołach pełnych gwiazd. Są sportowcy, którzy potrzebują odczuwać presję, że jest się liderem i trzeba dać coś ekstra od siebie. To akurat działa i uskrzydla. Dominik ma też atrybuty rodzinne, które mają ogromne znaczenie. Wyspać się w swoim łóżku, spędzić czas z rodziną, to nie jest bzdura. Obserwując go z boku, widać, że on ma potrzebę regularnego kontaktu z rodziną - wyjaśnia.
- Kubera ma potencjał, by być na absolutnym topie sportowym i potrzebuje go wydobyć. To nie jest akademickie gadanie, to ma dla niego ogromne znaczenie, że są ludzie, którzy wierzą, że będzie liderem. To nakręca takich zawodników. I takim sportowcem wydaje się być sam Dominik - kończy Jacek Frątczak
I tak właśnie wszystko wskazuje, bo w Zielonej Górze, w najgorszym przypadku będzie dwójką, obok Leona Madsena. To będzie znaczyło, że odpowiedzialność za wynik zespołu, w dużej mierze będzie na barkach Kubery. Jeśli potrzebuje presji, to ją zdecydowanie otrzyma, bo w Falubazie jest ogromna chęć wyniku i sukcesu.













