Zapaść gwiazdy tuż przed hitem ligi. Motor Lublin jeszcze poczeka
Wraca najlepsza żużlowa liga świata, a kibice już zacierają ręce na hitowy mecz Motoru Lublin z mistrzem Polski Apatorem Toruń. Motor ma szansę rozbić rywala, bo coś złego dzieje się z Patrykiem Dudkiem. W sparingach i turniejach gwiazdor Apatora był bezbarwny, jechał bez błysku, więc w Toruniu mają duży ból głowy. Motor, choć szykuje się łatwa wygrana, też ma jednak swoje problemy.

Rok temu Patryk Dudek zaskoczył wszystkich. Został mistrzem Polski, mistrzem Europy, wrócił do Grand Prix, a w finale robił co chciał z Bartoszem Zmarzlikiem i jego Apator Toruń cieszył się ze złota w lidze. Jednak kibice, patrząc na ostatnie występy Dudka, przecierają oczy ze zdumienia, bo to nie jest ten sam zawodnik. Jeśli nie obudzi się do niedzieli, to Motor Lublin otworzy rozgrywki efektowną wygraną, a mecz Motoru z Apatorem, choć miał być hitem inauguracji będzie spotkaniem do jednej bramki.
Problemy Dudka. Jest kilka teorii
Jeśli chodzi o Dudka, to jedni zwracają uwagę, że jest jednym z tych zawodników, którzy po wprowadzeniu obowiązku jazdy na twardszych oponach, musi na nowo się odnaleźć. Mówią też, że Dudek postawił w 100 procentach na współpracę z tunerem Ashleyem Hollowayem i to też może być coś, co powoduje perturbacje. Dudek jest zdecydowanie największym problemem mistrza Polski przed startem ligi. Bo co z tego, że pozostałe gwiazdy jadą wybornie, skoro jego punktów będzie brakować w takich meczach, jak ten z Motorem.
Inna sprawa, że Dudek może się z dołka wygrzebać szybciej, niż się wszystkim wydaje. Z naszych ustaleń wynika, że w okresie przygotowawczym było w teamie Polaka dużo eksperymentów. Ktoś rzucił nam hasło o testach nowych gaźników, ale jasne jest, że Dudek musiał na nowo konfigurować silniki i zgrywać je z nowymi oponami. Oczywiście wszyscy to robili, ale jednym poszło szybko, a inni wciąż się z tym męczą. Tu nie ma reguły. W każdym razie bezbarwny Dudek za kilka kolejek może stać się szybkim Dudkiem. Na maj, na inaugurację Grand Prix powinien już być w sztosie.
Motor Lublin ma swoje problemy
Apator może się natomiast cieszyć z tego, że nie ma innych zmartwień. Skład jest zabetonowany, najlepsi mają dłuższe kontrakty, więc w Toruniu nie muszą szukać nowych zawodników. Przed tym problemem stoi Motor, dla którego pierwsze kolejki będę taką selekcją. Prezes Jakub Kępa wie, że z przyczyn regulaminowych będzie musiał szukać nowego U24 (najpewniej spróbuje wyciągnąć z Gorzowa Villadsa Nagela), a to oznacza wymianę jednego ogniwa.
Motor niedawno przedłużył o 2 lata umowę z Bartoszem Zmarzlikiem, ale Kacper Woryna, Mateusz Cierniak, Martin Vaculik i Fredrik Lindgren siedzą, jak na szpilkach. Cierniak teraz jest pewny jazdy, jako U24, ale po sezonie kończy ten wiek i Motor będzie musiał ściągnąć kogoś w zamian. A wtedy ktoś z czwórki Woryna, Cierniak, Vaculik, Lindgren zostanie skreślony. Problem rozwiąże się sam, jeśli Lindgren zakończy karierę, o czym spekuluje się od jakiegoś czasu. Jeśli jednak tego nie zrobi, to prezes Kępa będzie musiał wybierać kogo wymienić. W poprzednich latach Kępa zwykle zamykał skład w maju, najpóźniej w czerwcu, więc te pierwsze mecze są piekielnie ważne dla zawodników Motoru. Dla nich walka o skład na 2026 zacznie się już od inauguracji z Apatorem.
Opuścił stadion w karetce
W ogóle to inauguracja, z różnych względów, nie będzie obfitować w emocje. Kilka dni temu rozbił się Leon Madsen (przedwcześnie zakończył jazdę w turnieju Walaska i został odwieziony karetką do szpitala), więc Stelmet Falubaz Zielona Góra nie ma większych szans na sprawienie niespodzianki we Wrocławiu, w meczu z Betard Spartą (mecz w piątek o 20.30). Także FOGO Unia Leszno powinna sobie łatwo poradzić z Krono-Plast Włókniarzem, który w sparingach obrywał od każdego. Wygrał kilka dni temu z ROW-em Rybnik, ale to ROW, to jednak pierwszoligowy średniak.
W niedzielę, prócz hitu w Lublinie, mamy jeszcze mecz GKM-u Grudziądz z Gezet Stalą Gorzów. I tu może być ciekawie. GKM normalnie byłby faworytem, ale zakontraktowany za milion złotych Maksym Drabik w sparingach jeździł słabo. A Jack Holder, nowa gwiazda Stali, jest w gazie. Co prawda kibice w Gorzowie wściekają się, widząc, jak trener Piotr Paluch ustawia skład, co jednak nie zmienia faktu, że Stal może spłatać GKM-owi figla.












