Zamieszanie wokół mistrza świata. Burzliwa wymiana zdań z prezesem klubu
Coraz głośniej jest w kontekście przyszłości mistrza świata z 2021 roku, Artioma Łaguty. Kontrakt Rosjanina w 2026 roku dobiega końca, a jego przyszłość jest niejasna. Jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że jego pozycja jest niezagrożona. Atmosfera ostatnim czasami nie była najlepsza, a klub zakończył współpracę z trenerem Dariuszem Śledziem, który był niezwykle ceniony przez 34-latka. Podczas meczu półfinałowego doszło także do ostrej wymiany zdań między nim, a prezesem, co zarejestrowały kamery.

Betard Sparta Wrocław nie zrealizowała postawionego celu przez prezesa Andrzeja Rusko, czyli złotego medalu drużynowych mistrzostw Polski. Konsekwencje tego poniósł Dariusz Śledź, który zapłacił posadą. Nowym menedżerem Sparty został Piotr Protasiewicz. Były menedżer Falubazu rozstał się z poprzednim klubem w nie najlepszych relacjach.
Gorąca atmosfera w parku maszyn. Rusko nie wytrzymał
To był moment, który odbił się szerokim echem w całym żużlowym środowisku. Kamery uchwyciły burzliwą atmosferę spowodowaną dużymi stratami. Widać było napięcie, jakie od dawna narastało we wrocławskim zespole. - Leszno przegrywało po 10. wyścigu 14 punktami. I skończyło remisem. W ciągu pięciu biegów odrobiło 14 "oczek". K***a pokażmy, że mamy jaja - próbował zmotywować swoich zawodników prezes Betard Sparty, co widzieliśmy w produkcji Canal+, "Jazda o złoto. Żużel na podsłuchu".
Nie zabrakło też personalnych uwag pod adresem Łaguty - Ale wczoraj nie chciałeś jechać ze startu. Wczoraj trzeba było pilnować, dzisiaj po prostu trzeba wyjeżdżać - mówił Rusko w kierunku zawodnika. Te słowa miały być impulsem do przebudzenia. Przez moment faktycznie wyglądało, jakby zespół wziął sobie te uwagi do serca.
Iskra na chwilę. Sparta Wrocław jeszcze wierzyła
Po ostrej wymianie zdań wrocławianie na chwilę się odblokowali i wygrali trzy biegi z rzędu. Wydawało się, że Sparta wraca do gry, a emocje w parku maszyn przerodziły się w sportową złość.
Przed biegami nominowanymi wszystko było jeszcze możliwe, bo wrocławianie tracili zaledwie cztery punkty w dwumeczu. Jednak nadzieja zgasła w czternastym biegu, gdy Dudek i Michelsen przypieczętowali awans Apatora Toruń, wygrywając podwójnie. Sparta przegrała 43:47, a cały dwumecz zakończył się wynikiem 95:85 na korzyść torunian.
Baron wiedział, jak zmotywować zawodników. Co dalej z Łagutą?
- Jak widzicie, tor macie bardzo podobny do tego, jaki jest zawsze we Wrocławiu. Zielone światło stoi na swoim miejscu, to też jest dobre. Jedziemy na maksa. Jak będzie potrzeba robienia rezerw, to nie dyskutujemy, tylko zapieprzamy i tyle. Liczy się cała drużyna. A jak się uda, to viagra i Jack Daniels do oporu, ja stawiam - motywował zawodników Baron. I najwyraźniej to poskutkowało. Torunianie pokazali charakter i odprawili z kwitkiem faworyzowaną Spartę, która po sezonie znalazła się w ogniu pytań i zmian.
Nie wiadomo, czy Łaguta zdecyduje się zostać we Wrocławiu na dłużej, czy też będzie szukał nowego miejsca. Pewne jest jedno. Po tym, co wydarzyło się w półfinale, zaufanie między zawodnikiem a klubem zostało wystawione na poważną próbę. Dużo zależy także od Bartosza Zmarzlika, bo jeśli odszedłby z Motoru, to wydaje się, że kierunkiem byłaby Sparta. W takim scenariuszu raczej nie byłoby miejsca dla Łaguty i Zmarzlika w jednym zespole.












