Na stronie tarnowskiej Unii czytamy o kolejnych szczeblach kariery 19-letniego Jana Heleniaka, ale fakty i liczby nie mówią całej prawdy o zawodniku. A w Unii nie mają wątpliwości co do wyjątkowego talentu zawodnika.
Jan Heleniak, czyli jak pochwały mieszają się z krytyką
W sumie to cała historia jest bardzo dziwna, bo pochwały mieszają się ze słowami krytyki. I już nawet nie chodzi o kłótnię o pieniądze, o której pisaliśmy. Były prezes Artur Kędziora zgodził się wpisać do kontraktu Heleniaka kwotę odstępnego w wysokości 70 tysięcy złotych (w ramach rekompensaty za dług, jaki klub miał wobec żużlowca), choć Unia mogła liczyć na ekwiwalent za wyszkolenie przekraczający pół miliona złotych. Koniec był taki, że oburzył się przewodniczący rady nadzorczej Artur Lewandowski i zwolnił prezesa.
Jednak popytaliśmy i wyszło na to, że Heleniak budzi ogromne emocje nie tylko z powodu utraconej szansy na ogromny zarobek. Nikt po nim nie płacze, bo choć jest "złotym dzieckiem", to współpraca z nim była w ostatnim czasie bardzo trudna. I nie rokowała dobrze.
Unia Tarnów odbija piłeczkę ws. silników dla 19-latka
Ktoś powie, że w Unii narzekają, a przecież nie płacili i w końcówce sezonu Heleniak jechał już na "złomie". Nie mając pieniędzy i dobrego sprzętu zwyczajnie nie mógł się rozwijać. W klubie jednak szybko odbijają piłeczkę. Przyznają, że z płatnościami był problem, ale to nie dlatego Heleniak nie zrobił w ostatnich miesiącach postępu.
Słyszymy, że Heleniak czuł, że jest w Unii najlepszy, więc zaczął nosić wysoko głowę, gwiazdorzyć i szukać przyczyny niepowodzeń w sprzęcie. Jeśli mu nie szło, to nie szukał winy w sobie, lecz żonglował silnikami. A miał na starcie sezonu sześć silników z różnych źródeł. Dwa od Jacka Rempały, jeden od Ryszarda Kowalskiego, który klub miał od Mateusza Cierniaka i kolejny od Ashleya Hollowaya, który sponsor, firma Autona, kupił dla niego od Timo Lahtiego. Można by wyliczać dalej, ale to nie ma sensu. Chodzi o to, że baza sprzętowa Heleniaka była mocna.
Apator to szansa, w Unii byłaby równia pochyła
Zawodnik nie potrafił jednak z tego wybrać i skupić się na jednym silniku. W końcu trener Stanisław Burza lekko się zezłościł i wsadził zawodnika na klubowy motocykl od Cierniaka z silnikiem RK Racing i poszło. Przez blisko miesiąc Heleniak notował dobre rezultaty. W końcu jednak silnik trzeba było oddać do serwisu i wtedy się zaczęło. Burza pojechał specjalnie odebrać silnik z serwisu u Witolda Gromowskiego, bo chciał, żeby Heleniak pojechał na tym w meczu z PSŻ Poznań. Jednak junior wybrał silnik od Rempały, bo dał się przekonać, że będzie szybki. Wyszło inaczej.
Jednak w Tarnowie, mimo kłopotów z prowadzeniem zawodnika, mówią wprost, że dla niego ten transfer do Apatora, to ratunek. Z kilku powodów. Raz, że zerwie ze strefą komfortu. Dwa, że będą mu regularnie płacili. Trzy, że trener Piotr Baron może go ściągnąć z chmur, naprostować i zrobić z niego zawodnika. W Unii mówią wprost, że Heleniak ma takie papiery na jazdę, że jeśli tylko będzie chciał pracować i skończy z przesadną wiarą w to, że sukces tkwi w dobrym silniku, to może zrobić dużą karierę. Apator to dla niego skok na głęboką wodę, ale i też szansa, bo w Unii byłaby już tylko równia pochyła. Formuła zwyczajnie się wyczerpała.












