Wydawał fortunę w niższej lidze, teraz wraca do elity. "Nie oszczędzałem złotówki"
Dla Pawła Przedpełskiego to słodko-gorzki moment. Jego macierzysty Apator Toruń sięgnął po drużynowe mistrzostwo Polski, ale on ten sukces oglądał już z innej perspektywy. Wychowanek "Aniołów", który przez lata stanowił o sile zespołu, w mistrzowskim sezonie nie był częścią tej układanki. Czy czuje żal? Czy w sercu pojawiła się zadra, gdy koledzy wieszali na szyjach złote krążki? Nowy nabytek Stali Gorzów zabrał głos i rozwiał wszelkie wątpliwości, pokazując wielką klasę.

Wielu na jego miejscu czułoby ukłucie w sercu. Być "stamtąd", walczyć dla klubu przez lata, a odejść tuż przed momentem największej chwały. To scenariusz, który mógłby zrodzić frustrację. Jednak Paweł Przedpełski patrzy na sprawę zupełnie inaczej. Zamiast zazdrości, jest szczera radość i... wspólne treningi z mistrzami.
"Nie ma we mnie najmniejszej zadry"
Doświadczony żużlowiec ucina wszelkie spekulacje o złej krwi. Relacje z dawnymi kolegami z Motoareny pozostają wzorowe, a sukces Apatora to dla niego powód do dumy, a nie pretekst do rozpamiętywania przeszłości. - Nie, nie odbieram tego w ten sposób, że z zawiścią i zazdrością patrzę na to, że inni są mistrzami. Też mam z Torunia jakieś medale. Oczywiście nie mam złotego, a wiadomo, że stamtąd jestem, ale w żadnym stopniu nie ma we mnie najmniejszej nawet zadry - wyznaje szczerze Przedpełski w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym.
Co z jego nieobecnością w tym "złotym składzie"? - A to, że mnie tam nie ma? Po prostu tak się to musiało potoczyć, a nie inaczej. Wszystkim szczerze pogratulowałem, bo na to zasługują - kwituje z klasą. Zawodnik poinformował także, że do sezonu trenuje na siłowni z Patrykiem Dudkiem, czy Emilem Sajfutdinowem.
Miliony na sprzęt. Żadnych półśrodków, sentymenty pójdą na bok
Kibiców Stali może cieszyć jeszcze jeden fakt, czyli podejście Przedpełskiego do inwestycji. Mimo że ostatni sezon spędził na zapleczu elity, jego warsztat wyglądał tak, jakby walczył o medale w Ekstralidze. Nie było mowy o oszczędzaniu.
- Nie będzie aż tak dużo tych zmian. Na pewno silniki w dalszym ciągu od Ryszarda Kowalskiego - zdradza kulisy swojego parku maszyn. - Zresztą nawet w tym sezonie, kiedy jeździłem w Metalkas 2. Ekstralidze to nie oszczędzałem nawet złotówki w porównaniu z tym, kiedy startowałem w PGE Ekstralidze. Potraktowałem to dokładnie tak samo. Nastawienie psychiczne też się nie zmienia - oznajmił.
Teraz jednak sentymenty zejdą na boczny tor. Przedpełski otwiera nowy rozdział w Stali Gorzów. Drużyna, która przeszła kadrową rewolucję i dla wielu ekspertów jest wielką niewiadomą, ma swoje ambicje. Sam zawodnik liczy na udany sezon. To będzie kolejny raz w swojej karierze, kiedy będzie jeździł przeciwko macierzystemu klubowi. Wcześniej miało to miejsce w 2019 roku, w barwach Włókniarza Częstochowa.












