Głośny transfer Włókniarza obarczony ryzykiem. Mogą tego pożałować
Włókniarz Częstochowa utrzymał się w PGE Ekstralidze, ale został rozebrany przez rywali. Dwie największe gwiazdy, czyli Piotr Pawlicki i Jason Doyle odeszli z zespołu. Sytuacja drużyny na rynku jest trudna, a lekkie komplikacje ze sprzedażą klubu nie pomagają. W przyszłym sezonie bronić barw Włókniarza ma Jaimon Lidsey. Australijczyk niemal od początku kariery uważany jest za wielki talent, ale jeszcze nigdy nie pokazał pełni swoich możliwości. Patrząc na ostatnie 4 lata, to nadzieja włożona w 26-latka wydaje się zgubna, a klub może czekać głośny spadek.

Klub spod Jasnej Góry cudem utrzymał się w PGE Ekstralidze. Zdecydowana większość opinii po meczu w Częstochowie stawiała na Stal, mówiąc, że strata jest zbyt mała, by tego nie odrobili. Częstochowianie jednak dokonali wielkiej rzeczy, wygrali w Gorzowie i utrzymali się w elicie. W kapitalny sposób pożegnali się z drużyną Jason Doyle i Piotr Pawlicki. Australijczyk zdobył komplet punktów, zaś Polak 13 oczek z bonusem.
Jaimon Lidsey miał być następcą Leigh Adamsa. Nic z tego nie wyszło
Drużyna nie ma łatwej pozycji na giełdzie transferowej, więc musi zebrać ze stołu to, co zostanie. Do klubu ma trafić Jaimon Lidsey, czyli mistrz świata juniorów z 2020 roku. To Fogo Unia Leszno ściągnęła Australijczyka do Polski. Mówiono, że ma być następcą Leigh Adamsa, lecz na zapowiedziach się skończyło, choć wydawało się, że zrobi ogromną karierę.
W 2020 roku otrzymał swoją prawdziwą szansę, kiedy zastąpił Brady'ego Kurtza w składzie. W meczu z Lublinem zdobył 9 punktów, a kibice przecierali oczy ze zdumienia. Ten sezon ukończył ze średnią blisko 1,8. I to był jego najlepszy okres w karierze. Do dzisiaj nie może zbliżyć się do tych wyników, a jego kariera stanęła w miejscu. Dzisiaj już mało kto wierzy, że Kangur będzie w przyszłości odgrywał główne role.
Włókniarz może na Australijczyku się mocno przejechać
Końcówka sezonu w wykonaniu Lidseya była fatalna, a przecież faza play-off to najważniejszy moment sezonu. Zdobył w niej 14 punktów z bonusem, co daje średnią 1,0 pkt na bieg. Trzeba uczciwie przyznać, że 26-latek był jednym z najgorszych seniorów w całych play-offach. To nie wróży optymizmem na przyszły sezon. Rok temu wcale nie było lepiej, bo w dwóch spotkaniach zdobył 9 pkt.
Wszystko wskazuje, że klub czeka spora przebudowa. Na dzisiaj mają porozumienia z Lidseyem, Madsem Hansenem i Sebastianem Szostakiem. Bliscy przejścia do zespołu mają być także Rohan Tungate oraz Jakub Miśkowiak. Obiektywnie patrząc, to z takim składem misja utrzymania w przyszłym roku wydaje się być tą z gatunku niemożliwych.












