Włókniarz Częstochowa pod ścianą. Nie zostawili na nich suchej nitki
Krono-Plast Włókniarz ma poważny problem. Nowy prezes pomimo starań nie zrealizował żadnego dużego transferu. Ich potencjał kadrowy brutalnie oceniają eksperci. - Już dawno nas skreślili i skazali na spadek - przyznaje trener Mariusz Staszewski w "Gazecie Częstochowskiej". Największy kłopot stanowi brak wyraźnych liderów. - Zapowiada się bardzo trudny sezon - mówi szkoleniowiec.

Włókniarz Częstochowa, dzięki zmianie właściciela klubu, wychodzi na prostą, jeśli chodzi o kwestie finansowe. To jednak nie koniec problemów. Czas, w którym Bartłomiej Januszka przejął klub, nie pozwalał już na wielkie transfery.
Nowy właściciel klubu z Częstochowy próbował zakontraktować gwiazdy. "Dawno nas skreślili"
Nowy właściciel nieoficjalnie próbował namawiać na pozostanie m.in. Piotra Pawlickiego. W pewnym momencie rozmawiał również z Maciejem Janowskim. Ostatnią deską ratunku było wyrwanie chociażby jednego zawodnika ze Stali Gorzów. Chodziło wówczas o zakontraktowanie Jacka Holdera lub Andersa Thomsena, a w najlepszym wypadku obu na raz.
Finalnie żaden z wymienionych żużlowców do Częstochowy nie trafił. Włókniarz jest zmuszony szyć z tego co ma. Niektórzy eksperci twierdzą nawet, że częstochowianie nie wygrają żadnego meczu. - Z mojej perspektywy sezon zapowiada się na bardzo trudny. Eksperci już dawno nas skreślili i skazali na porażkę oraz spadek z ligi. Moim zadaniem jest zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić - wyznaje trener Mariusz Staszewski.
Włókniarz Częstochowa ma poważny problem przed sezonem 2026
Największym problemem Włókniarza jest brak wyraźnych liderów. Rohan Tungate i Jaimon Lidsey nie byli dotąd filarami swoich drużyn w PGE Ekstralidze. Poza tym o sile drugiej linii stanowić mają Jakub Miśkowiak i Mads Hansen, a zawodnikiem U24 będzie Sebastian Szostak. Złośliwi uważają, że taki skład miałby problem nie tylko z utrzymanie w elicie, ale nawet z awansem do fazy play-off w Metalkas 2. Ekstralidze.
- Rzeczywiście, na chwilę obecną nie widać u nas w składzie zdecydowanego lidera. Wydaje mi się, że to, kto nim będzie, wyjdzie automatycznie i będzie wynikać z postawy na torze. Z drugiej strony zdarzało mi się prowadzić drużyny, gdzie nie było zdecydowanych liderów, ale dobry poziom całej drużyny sprawiał, że te mecze wygrywaliśmy - tłumaczy Staszewski.
- Od pierwszych dni, jak będę miał dostępną całą drużynę, będziemy razem trenować i robić wszystko, żeby ten sezon nie był dla nas tak tragiczny, jak nam go przewidują - kwituje szkoleniowiec Włókniarza.












