Wielkie plany milionera. Gwiazdy obrzucone złotem
Nowy Właściciel Włókniarza Częstochowa Bartłomiej Januszka snuje ambitne plany o budowie silnego i liczącego się w Polsce klubu. Na razie udało mu się wejść w środowisko z przytupem, bo wraz z przejęciem klubu spłacił jego wielomilionowe zadłużenie. Słychać teraz głosy o wielkich planach transferowych działacza. Tyle tylko, że o ich realizację znów będzie trudno. Znamy szczegóły.

Włókniarz Częstochowa w sezonie 2026 będzie miał zdecydowanie najsłabszą drużynę w PGE Ekstralidze. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wina Bartłomieja Januszki, który przejął klub w momencie, gdy wszystkie karty na giełdzie transferowej były już rozdane. Właściciel firmy Krono-Plast musiał skupić się za to na spłacie wielomilionowego zadłużenia. Ta sztuka mu się udała.
To ma być nowa jakość Włókniarza Częstochowa
Mimo wszystko Januszka próbował przewrócić giełdę do góry nogami do samego końca kusząc gwiazdy Stali Gorzów - Jacka Holdera i Andersa Thomsena. Obaj zawodnicy - mimo problemów swojego nowego pracodawcy - pozostali mu wierni i skusili się na bardzo dobre oferty z Częstochowy.
Włókniarz musi jechać składem, który ma i to może być największe obciążenie nowego właściciela w kontekście kolejnych rozmów z zawodnikami - już pod kątem sezonu 2027. Wiemy, że Januszka widziałby w swoim klubie duże nazwiska, jednak skusić jakąś gwiazdę będzie nie lada sztuką.
Wszystko przez to, że częstochowianie są typowani do spadku i rzeczywiście na papierze ten skład nie wygląda za ciekawie. Januszka musiałby więc przekonać do siebie żużlowców długofalową wizją współpracy (zakładającą potencjalne starty w 2. Metalkas Ekstralidze) i niezłym kontraktem. Inne strategi nie ma.
2. Metalkas Ekstraliga to nie koniec świata
Słyszymy jednak, że szef Włókniarza bardzo racjonalnie podchodzi do tematu. Jest świadom sytuacji swojego klubu, a ewentualny spadek nie zrazi go od konsekwentnej budowy silnego i liczącego się ośrodka.
Prawda jest taka, że dla Włókniarza ewentualny spadek mógłby być tylko chwilowym epizodem i szansą na szybki powrót już z konkurencyjnym składem. Tegoroczna giełda transferowa pokazuje, że starty na zapleczu mogą być - pod pewnymi warunkami - atrakcyjną opcją nawet dla takich zawodników jak Jason Doyle czy Wiktor Przyjemski.
To jednak dalekosiężne plany, bo mimo wszystko Włókniarz chce podjąć rękawice i powalczyć o utrzymanie. O tym zdecyduje jeden dwumecz, a to zwiększa szanse na sukces.











