Wielki powrót rywala Zmarzlika. W Toruniu mogą zacierać ręce
Robert Lambert po wicemistrzostwie świata w 2024 roku nagle spuścił z tonu. Forma Brytyjczyka w zeszłym sezonie była jedną z największych zagadek. Jeden z liderów PRES Toruń spadł aż o 17. miejsc w klasyfikacji PGE Ekstraligi, kiedy w międzyczasie Brady Kurtz na silnikach tego samego tunera deptał po piętach Bartoszowi Zmarzlikowi. Teraz Lambert potwierdza, że 2025 był tylko wypadkiem przy pracy. Jego wyniki u progu sezonu robią wrażenie.

Robert Lambert po życiowym sukcesie w 2024 roku chciał pójść za ciosem. Brytyjczyk wprowadził do swojego motocykla kilka nowych rozwiązań, które nie sprawdziły się tak dobrze jak wcześniejsze ustawienia. W Toruniu mieli jednak szczęście, że nie kosztowało ich to złotego medalu.
Lambert imponuje formą. Dwukrotnie pokonał Zmarzlika
Teraz jednak Lambert jest zupełnie inną wersją siebie, niż w 2025. Choć rezultaty ze sparingów, treningów i turniejów towarzyskich warto dzielić przez dwa, to forma indywidualnego wicemistrza świata u progu sezonu jest imponująca. Za sobą ma już pięć treningów punktowanych w barwach drużyny z Torunia, w których jego skuteczność wyniosła powyżej 2,5 pkt/bieg.
W zmaganiach indywidualnych pokazał za to dwukrotnie plecy Bartoszowi Zmarzlikowi podczas Memoriału Rifa Saitgariejewa. Lambert od startu do mety był bardzo szybki, a w całych zawodach znalazł jedynie dwóch pogromców. Był to niepokonany w rundzie zasadniczej Michael Jepsen Jensen oraz dość nieoczekiwanie Damian Ratajczak.
Lambert przedobrzył w 2025
Jak już wyżej wspomnieliśmy, Lambert w pierwszej połowie 2025 przedobrzył. Kiedy jednak wrócił do sprawdzonych ustawień, to jego wyniki poszybowały w górę. W klubie z Torunia twierdzili, że to mogło być pokłosie rywalizacji Zmarzlika z Kurtzem. Australijczyk bowiem korzysta z tego samego tunera, co Lambert, więc priorytetem miał być właśnie Kurtz.
Te doniesienia momentalnie sprostował jednak Ashley Holloway. - Nie interesuje mnie wzajemne przerzucanie się tym, co się dzieje. Lambert jest z nami i wspieramy go w stu procentach. Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i znam go jako człowieka. Jeśli nie byłby zadowolony z naszej pracy, powiedziałby mi to. Jak dotąd nie rozmawialiśmy o niczym innym, jak tylko o tym, że ciężko pracujemy dla niego na przyszły sezon - tłumaczył w rozmowie z Interia Sport.
W Toruniu mogą odetchnąć z ulgą
Forma Lamberta powinna cieszyć trenera Piotr Barona. Szczególnie, gdy dość wątpliwe są rezultaty Patryka Dudka. Dyspozycja Brytyjczyka oraz Mikkela Michelsena z Emilem Sajfutdinowem mogą być wręcz zbawienne dla toruńskiego zespołu na początku zmagań PGE Ekstraligi. Na inaugurację czeka ich bowiem rewanż za zeszłoroczny finał w Lublinie, a w następnych kolejkach niełatwe starcie chociażby z Bayersystem GKM-em Grudziądz.












