Wielki powrót do Falubazu. Odsłonił nieznane kulisy, ruszyła lawina
Stelmet Falubaz po latach posuchy stoi przed ogromną szansą. Klub zbudował zespół, który jest w stanie walczyć nawet o jeden z medali mistrzostw Polski. Wzmocnienie składu Dominikiem Kuberą czy wcześniej Leonem Madsenem to nie wszystko. Odejście Piotra Protasiewicza zmusiło działaczy do zmian w sztabie szkoleniowym. Kibice są zachwyceni, bo drużynę poprowadzi duet Grzegorz Walasek-Aleksander Janas. - Zostałem skutecznie namówiony. Zdziwiło mnie, ile dostałem wiadomości - mówi Janas, odsłaniając kulisy powrotu do klubu z Zielonej Góry, w Tygodniku Żużlowym.

Ostatni rok niósł za sobą wiele zmian w Stelmet Falubazie. W Zielonej Górze wierzą, że dzięki nim po latach posuchy wrócą do ścisłej czołówki drużyn w PGE Ekstralidze, posiadając zespół, który co roku będzie bił się o medale DMP, ale przede wszystkim o tytuł.
Lawina wiadomości po zatrudnieniu Janasa w Falubazie
Już w przyszłym roku chcą zrobić milowy krok. Mając w składzie Dominika Kuberę i Leona Madsena, faza play-off jest celem minimum. Do tego dochodzi Przemysław Pawlicki, przechodzący najlepszy okres w swojej karierze oraz wciąż rozwijający się Andrzej Lebiediew. Drużyna z Zielonej Góry budzi podziw, a nastroje wśród kibiców są bardzo optymistyczne.
Jeszcze lepiej, niż sam skład, przyjęto informację o nowym sztabie szkoleniowym. Po złożeniu wypowiedzenia przez Piotra Protasiewicza Falubaz musiał gorączkowo szukać alternatywy. Wybór padł na Grzegorza Walaska i Aleksandra Janasa. Ten pierwszy będzie menadżerem drużyny, a ten drugi dyrektorem sportowym.
Mocno mnie zdziwiło, ile dostałem pozytywnych wiadomości i słów, po tym jak zdecydowałem się na powrót. Zostałem w klubie bardzo pozytywnie i ciepło przyjęty. Bardzo mnie to wszystko zaskoczyło. Sympatyczne maile, smsy, z takimi szczerymi słowami. To dzisiaj nie jest takie powszechne, bo w internecie jest fala „hejtu”, a ludzie są anonimowi i pozwalają sobie właściwie na wszystko. A tu z tego co słyszę, nawet w internecie są pozytywne sygnały po mojej decyzji. Ludzie odzywają się z gratulacjami, z życzeniami, ale też z wielkimi nadziejami i to jest budujące. Ważne, że jest dobra atmosfera i ja się z tego bardzo cieszę. Zostałem bardzo dobrze przyjęty zarówno przez klub, jak i środowisko
Janas był namawiany do powrotu od kilku lat
Radość z ponownego zatrudnienia Janasa nie jest przypadkowa. Wszak wychował takich zawodników jak Rafał Kurmański czy Grzegorz Zengota oraz de facto mistrza świata juniorów, Dawida Kujawę. Pierwszy zespół prowadził w 2001, 2006 i 2008 roku, a przez lata zajmował się właśnie szkoleniem zielonogórskich juniorów. To tylko niektóre z doświadczeń Janasa, bo wszystkie jego funkcje z ramienia Ekstraligi Żużlowej nie sposób wymienić. Między innymi zasiadał na wieżyczce sędziowskiej.
- Od żużla nie odpoczywałem nigdy, z żużlem jestem związany praktycznie od zawsze. Dokładnie od czasów, kiedy byłem kilkuletnim chłopakiem. Później szkółka, licencja, zawodnik Falubazu i właściwie wszystkie możliwe funkcje, jakie są w regulaminie żużlowym przeszedłem - tłumaczy.
Do powrotu namawiany był już od dłuższego czasu. - Rozmowy trwały i w zeszłym roku, i dwa lata temu. Wtedy nie zwracałem na to specjalnie uwagi, bo zawsze było coś innego na głowie - wyjaśnia. - To jednak pokazuje, że rozmowy, dyskusje są skuteczne i gdzieś prowadzą. Wiele było sygnałów z klubów i rozmów w ostatnich latach. Teraz zostałem skutecznie namówiony. Rozmowa z Grzegorzem Walaskiem również mnie zachęciła do podjęcia decyzji o powrocie - kwituje.











