W Stali Gorzów przyznają to wprost. Od miesiąca siedzą, jak na szpilkach
W Gezet Stali Gorzów już tego nie kryją. Kiedy wczoraj gruchnęła wiadomość, że Włókniarz chyba w końcu przekonał Jacka Holdera, już nie wytrzymali. I przyznają, że od ponad miesiąca mają z zawodnikiem gorącą linię. Są z nim dogadani na jazdę w 2026, ale Holder niemal codziennie dostaje telefon z Włókniarza Częstochowa. - Możemy się tylko domyślać, że z dnia na dzień te liczby na proponowanym mu kontrakcie są coraz to bardziej obłędne - mówi nam jeden z działaczy Stali.

Nie ma dnia spokoju, tak można skwitować sytuację w Gezet Stali Gorzów. Klub zbudował skład na 2026, spłacił długi, ale każdy kolejny dzień zaczyna się od ogromnej porcji nerwów. Ma to związek z tym, co dzieje się wokół Jacka Holdera.
Na Gali PGE Ekstraligi otoczyli Holdera z każdej strony
- Na Gali PGE Ekstraligi ludzie z Włókniarza oblepili go z każdej strony. Domyślamy się, że dzwonią codziennie z coraz to nową ofertą. Ich problem polega na tym, że mają duże pieniądze, a nie mają ich na co wydać, bo na rynku nie ma wolnych zawodników. Dlatego próbują wyszarpać nam Holdera, zanim podpiszemy z nim kontrakt - mówią nam w Stali.
Nic dziwnego, że niemal każdy dzień w Gorzowie zaczyna się tak samo. Nie inaczej było wczoraj, kiedy gruchnęła wiadomość, że Włókniarz chyba w końcu przekonał Holdera do przenosin. Wiceprezes Stali Patryk Broszko wykonał jednak telefon do Holdera i po chwili odetchnął z ulgą. Okazało się, że zawodnik nadal jest w Stali.
To Stal myśli o Holderze
W Gorzowie zasadniczo są Holdera pewni. Od tygodni powtarzają, że gdyby to był inny zawodnik, to pewnie by tak pewni nie byli. Jednak Holder miał dać słowo, zaangażował się w projekt, a na dokładkę podpisał umowę z klauzulą, gdzie za zerwanie kontraktu musiałby zapłacić pół miliona złotych. Dla Włókniarza te pół miliona nie jest jednak żadną przeszkodą. Włókniarz stracił swoje największe gwiazdy i na razie ma kadrę złożoną z samych tanich zawodników.
Holder w Stali jest umówiony na kontrakt na poziomie 1,1 miliona złotych i 11 tysięcy za punkt. Ile oferuje mu Włókniarz? To wiedzą tylko w Częstochowie, bo Stal nawet nie pyta Australijczyka o propozycje składane przez konkurenta. Gorzowianom wystarczy zapewnienie Holdera, że po raz kolejny oparł się pokusie. Zresztą nawet nie chcą wchodzić z Włókniarzem w żadną licytację, bo i tak nie mają szansy go przebić.
Na szczęście Thomsen miał odmówić
Teraz w Stali czekają na 10 listopada, bo wtedy powinni się dowiedzieć, czy mają licencję zwykłą na 2026. Jeśli ją dostaną, to szybko podpiszą kontrakt z Holderem i problem zniknie. Gorzej, jak PGE Ekstraliga i Zespół ds. Licencji doszukają się jakichś uchybień, i licencji nie będzie. Wtedy kontraktowanie nowych zawodników zostanie przesunięte na grudzień. I to jest szansa dla Włókniarza.
W Gorzowie zresztą przyznają, że jeśli teraz coś pójdzie nie po ich myśli, to może być różnie. Holder może się zniecierpliwić i powie pas. Na szczęście dla Stali druga z gwiazd, czyli Anders Thomsen odrzuciła ofertę Włókniarza. Tam już nie toczą się żadne rozmowy. Thomsen w Stali ma milion za podpis i 10 tysięcy za punkt. Bonusem dla niego są jednak umowy sponsorskie na pół miliona. Gdyby jednak zamienił Stal na inny klub, to straciłby te pieniądze, bo sponsorzy są związani z Gorzowem.












