Prezes Jakub Kępa od trzech lat musi drżeć o zdrowie swoich zawodników, kiedy ci bark w bark rywalizują podczas sobotnich wieczorów w Grand Prix. Niewiele brakowało, a kontuzje w 2023 roku mogły storpedować mistrzowskie plany Orlen Oil Motoru. Teraz przynajmniej jedno ze zmartwień ma już z głowy.
Vaculik odrzucił dziką kartę, najgorszy sezon od ponad 10 lat
Wiadomo już, że w cyklu będą startować Bartosz Zmarzlik, Fredrik Lindgren i Kacper Woryna. Transfer Martina Vaculika miał oznaczać, że trzeci rok z rzędu lubelska drużyna będzie składać się z czterech zawodników Grand Prix. Słowak odrzucił jednak propozycję otrzymania stałej dzikiej karty na przyszłoroczne zmagania. Pierwszy raz od 2016 roku Vaculika zabraknie w mistrzostwach świata.
Decyzja jest spowodowana przede wszystkim obecnym sezonem. Vaculik w ogólnym rozrachunku miał najgorszy rok od przeszło dziesięciu lat. Męczył się zarówno w rozgrywkach ligowych, jak i indywidualnych. 35-latek próbował wrócić do formy, rotując silnikami od różnych tunerów. Sezon zaczął od silników Petera Johnsa, ale kiedy te nie były wystarczająco dobre, wrócił do Briana Kargera czy nawet Michała Marmuszewskiego. Z tygodnia na tydzień nie było jednak poprawy i znów zaczął startować na Johnsie.
Słowak chce odpocząć, w Motorze Lublin może rozwinąć skrzydła
Kryzys był na tyle głęboki, że nawet zeszłoroczne jednostki, które spisywały się bardzo dobrze, w tym roku kompletnie nie funkcjonowały. Vaculik był po prostu w kropce. Nic, co do tej pory zdawało egzamin, nie grało tak, jak należy. Znamienne jest to, że w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata wyprzedził go nawet Jan Kvech. Pomimo tego ze względu na staż i fakt, że jeszcze 2 lata stał na podium z brązowym medalem, otrzymał propozycję dzikiej karty.
Słowak podjął jednak bardzo odważną i przemyślaną decyzję. Chce odpocząć od cyklu i w spokoju odbudować swoją formę. Być może zmiana pracodawcy pomoże mu złapać wiatr w żagle i nabrać nowej motywacji. Tym bardziej, że lubelski ośrodek służy rozwojowi (transfery Holdera i Lindgrena tylko to podkreślają), a Vaculik w drugiej części tegorocznych zmagań wyglądał coraz gorzej. Nie chodzi nawet o postawę na torze, tylko o nastrój zawodnika. Był przygnębiony i chciał jak najszybciej skończyć sezon.
W Lublinie jedno zmartwienie mniej
Dla Motoru są to świetne informacje, bo nowy nabytek skupi się na rywalizacji w PGE Ekstralidze. Kępa będzie miał też nieco większy spokój. Nie będzie musiał stresować się tym, że praktycznie cały zespół rywalizuje na śmierć i życie dzień przed ważnymi zawodami. Pytanie jednak, jak to wpłynie na Worynę i jego postawę w przyszłych zmaganiach. Dobrym przykładem jest Szymon Woźniak, któremu starty w GP kompletnie zepsuły sezon ligowy.












