Unia Leszno ruszy po kolejną gwiazdę? To może stanąć na przeszkodzie
Fogo Unia doprowadziła do powrotu Piotra Pawlickiego, budując jeden z najsilniejszych składów ostatnich lat, gdy chodzi o beniaminków PGE Ekstraligi. W równie wysokiej formie, co 31-latek, był również jego starszy brat. - To powinien być jeden z głównych celów transferowych Unii Leszno - mówi Jan Krzystyniak o Przemysławie Pawlickim, w rozmowie z Interia Sport. - Muszą się rozglądać, bo to będzie sezon prawdy dla Janusza Kołodzieja - podkreśla. Były zawodnik widzi jednak największą przeszkodę, która może stanąć na drodze do porozumienia.

W tym roku mija 11 lat, odkąd Przemysław Pawlicki opuścił macierzysty klub z Leszna. - Nigdy nie mówiłem, że nie wrócę do Unii. Jeśli dojdzie do rozmów, to na pewno do nich usiądziemy - powiedział na łamach WP Sportowe Fakty.
Kolejny Pawlicki wróci do Unii? "Jeden z głównych celów"
Fogo Unia doprowadziła już do powrotu młodszego z braci, a teraz może ruszyć po kolejnego, który także ma za sobą fenomenalny sezon. - To powinien być jeden z głównych celów transferowych Unii Leszno - mówi nam Jan Krzystyniak. - Na pewno działacze muszą się rozglądać, bo to będzie sezon prawdy dla Janusza Kołodzieja. Tak wewnętrznie czuję. Zobaczymy, co ten zawodnik będzie prezentować i jaką wartość wniesie w tym sezonie do zespołu - zauważa.
Legenda polskiego żużla ma obawy związane ze stanem zdrowia kapitana drużyny. - Takie poważne kontuzje, które odniósł w ostatnich latach, pozostawiają wyraźny ślad na zawodniku. Tym bardziej w tym wieku. Nie wierzę, że poszedłby drogą np. Nickiego Pedersena i na silę przedłużał swoją karierę. Ten sezon da nam odpowiedź, co dalej z Januszem. Klub musi być na to przygotowany - ostrzega.
To może stanąć na przeszkodzie. Pawlicki twardo negocjuje
Może być jednak mały problem. O ile Kołodziej często odrzucał lukratywne oferty z innych klubów, to Pawlicki zawsze negocjował i nadal negocjuje twardo. Podobnie było w zeszłym roku, gdy doszło do rozmów z Falubazem. - Widzę największą przeszkodę, którą mogą być pieniądze. Jeśli inny klub złoży wyższą ofertę, to Przemek nie będzie się długo zastanawiał - tłumaczy.
Kibice z Leszna mogą być mimo wszystko spokojniejsi, niż w poprzednich latach. Sam zarząd nie zaprząta sobie głowy walką o utrzymanie, celując wysoko, a konkretnie w awans do fazy play-off. Były prezes Piotr Rusiecki już w poprzednim roku dał jasny sygnał, że Unia wraca do gry, jeśli chodzi o największe nazwiska. Wcześniej, po złotych latach, drużyna traciła liderów, kontraktując w ich miejsce zawodników drugoliniowych.
To były transfery takie trochę na przetrwanie, w konkretnym celu. Wówczas prezes wypisał się z licytacji o największe gwiazdy. To trwało parę sezonów i na pewno teraz Unia będzie celowała wyżej, a nie jedynie w walkę o utrzymanie. Myślę, że zaangażowanie Piotra Rusieckiego też będzie miało na to wpływ, w którym kierunku podąży klub. Nie zapominajmy, że jego firma miała ogromny wkład w sukcesy Unii
"Leszno ma w tej chwili najsilniejszych juniorów w Polsce"
W tym roku leszczynianie chcą walczyć o play-off. Warto podkreślić, że czterozespołowe, co dotąd było niespotykane, gdy chodzi o beniaminka PGE Ekstraligi. I choć część ekspertów wyżej ceni notowania Falubazu i GKM-u, to drudzy wskazują na Unię jako zespół kompletny, praktycznie bez większych dziur na jakichkolwiek pozycjach.
- Bardzo mnie satysfakcjonuje ten skład. Nawet jeśli w formacji seniorskiej będą jakieś deficyty, to Unia ma silną parę młodzieżową, która może łatać pewne dziury. Według mnie Leszno ma w tej chwili najsilniejszych juniorów w Polsce. I nie chodzi mi tylko o podstawową parę. Kiedy Unia świętowała największe sukcesy, to jednym z głównych motorów napędowych tamtej drużyny zawsze byli juniorzy. Mieli ogromny wkład w zdobywanie mistrzostw Polski. Te czasy mogą wrócić - kwituje.
Zobacz również:












