Transferowy nokaut i nowy rekord ligi. Mówi wprost o 6 milionach
20 lat temu Tomasz Bajerski przeniósł się z Apatora Toruń do Stali Gorzów za 600 tysięcy złotych. Transferowy rekord trzymał się bardzo długo, ale w końcu padł za sprawą Falubazu Zielona Góra i Damiana Ratajczaka. Falubaz już zapłacił za Ratajczaka 300 tysięcy, za chwilę dołoży jeszcze 720 tysięcy złotych, a to nie koniec. Specjalnie dla Interii Bajerski komentuje ten transfer. Z jego ust padają też zaskakujące słowa.

Transfer Tomasza Bajerskiego do Stali Gorzów był gigantycznym szokiem dla żużlowego środowiska. To były czasy list transferowych i z góry ustalonych kwot. Przy nazwisku Bajerskiego to było 600 tysięcy. - Śmiano się, bo nikt nie wierzył, że Les Gondor, właściciel Stali, wyłoży takie pieniądze. A jednak to zrobił - mówi nam Bajerski.
Transferowy rekord czekał 20 lat na pobicie
Transferowy rekord z połowy lat 90. czekał aż 20 lat na pobicie. Lada dzień Falubaz Zielona Góra przeleje na konto FOGO Unii Leszno 720 tysięcy złotych za juniora Damiana Ratajczaka. Tyle wynosi ekwiwalent za wyszkolenie zawodnika. Falubaz te 720 tysięcy dokłada do tego, co wydał przed rokiem, bo wtedy zapłacił 300 tysięcy za roczne wypożyczenie. 720 tysięcy oznacza już transfer definitywny. Cała inwestycja Falubazu zamknęła się więc w kwocie 1,020 miliona złotych. A to nie koniec.
Już wiadomo, że Unia zarobi jeszcze około 600, może nawet 750 tysięcy złotych w ramach ekwiwalentu z nowego programu. Te pieniądze dostanie z kasy żużlowej Ekstraligi, która wymyśliła system PRO Junior i za każdy punkt wychowanka danego klubu w PGE Ekstralidze będzie płacić 5 tysięcy. Nawet jeśli jeździ dla innej drużyny. Ratajczak może zdobyć od 120 do 150 punktów, bo w 2026 będzie jeździł dużo. To może być nawet pięć biegów w meczu.
Unia Leszno zgarnie fortunę
Unia, która ma kłopot z wypożyczeniem kilku juniorów po licencji czy też tych z niewielkim doświadczeniem może się pocieszać tym, że ubiła taki interes na sprzedaży Ratajczaka. Jak podliczy na koniec wszystkie zyski, to może się okazać, że dzięki tej jednej transakcji kasa klubu wzbogaciła się aż o 1,770 miliona złotych.
Na drugiej szali jest Falubaz, który wydał górę pieniędzy. Bajerski uważa jednak, że w Zielonej Górze dobrze zrobili, kupując Ratajczaka. - To jest przyszłościowy transfer. Ten milion wydany na niego można spokojnie rozbić na trzy lata, bo w tym sezonie Ratajczak będzie startował jako kluczowy junior, a w dwóch kolejnych jako zawodnik U24. Być może nawet najlepszy w całej lidze - ocenia Bajerski.
Falubaz kupując Ratajczaka dał sobie szansę na czwórkę
- Dzięki pozyskaniu Ratajczaka Falubaz dał sobie szansę na coś więcej. Myślę, że powalczy z GKM-em o miejsce w czwórce. Medal? Tu już musiałoby zdarzyć się coś ekstra. Sparta, Apator i Motor wyglądają o wiele lepiej na papierze od Falubazu, ale żużel nie takie rzeczy widział - komentuje Bajerski.
Najlepsze jest to, że Bajerski dalej uważa się za transferowego rekordzistę. - Te 600 tysięcy wydane na mnie, to jakby dziś wyłożyć 6 milionów. Wtedy budżety klubów nie były takie, jak teraz. Obecnie 20 milionów i więcej to norma, wtedy było 800 tysięcy na cały rok. A poza wszystkim, to nigdy nie zwracałem uwagi na to, że jestem rekordzistą. To bardziej kibice, czy dziennikarze mi o tym przypominali. Ja nigdy o tym nie myślałem, nigdy mi to w niczym nie przeszkadzało, ani nie pomagało - kwituje Bajerski.












