Transfer "last minute" i zaskakujący plan. To może być wielkie zaskoczenie
Matej Zagar podpisał kontrakt warszawski z Włókniarzem Częstochowa. Klub poinformował, że to ukłon w stronę zawodnika, który będzie mógł bez przeszkód w dowolnym czasie znaleźć sobie nowego pracodawcę. To tylko jednak oficjalna wersja, bo już pojawiają się głosy, że Słoweniec może ostatecznie pozostać pod Jasną Górą. Jest jeden warunek.

Matej Zagar nie znalazł żadnego klubu w 2. Metalkas Ekstralidze, a jazda w Krajowej Lidze Żużlowej za znacznie niższe stawki go nie interesowała. Słoweniec ma jednak konkretny plan na sezon 2026. Znów może na nim zrobić niezły interes.
Zagar na wiosnę będzie miał dwie ciekawe opcje
Dla byłego uczestnika cyklu Grand Prix to żaden problem, że teraz nie trafił się nikt chętny na jego usługi. Słoweniec byłby nawet gotów odpuścić kwotę za podpis pod kontraktem, jeśli nowy klub zagwarantowałby mu wysoką stawkę za zdobyty punkt. Niewykluczone, że taką strategię negocjacyjną przyjmie na wiosnę.
Wtedy też Żagar podejmie decyzję co dalej. Pewne jest to, że kariery kończyć nie zamierza. W zeszłym sezonie w kilku meczach pokazał się z bardzo dobrej strony i udowodnił, że jeśli dobrze dopasuje sprzęt, to ciągle jest klasowym zawodnikiem. Doświadczony żużlowiec wie przy tym doskonale, że na wiosnę z pewnością trafi się klub, który będzie w potrzebie i będzie chciał z nim porozmawiać o umie. Jest też druga opcja, która po cichu chodzi mu po głowie.
Zagar mógłby zostać w Częstochowie
To, że Matej podpisał kontrakt warszawski we Włókniarzu wcale nie jest przypadkowe. Ma dobre relacje z tamtejszymi działaczami, ale przy tym mówimy o najsłabszej personalnie drużynie w całej PGE Ekstralidze. Słoweniec wcale nie czuje się gorszy od takich zawodników jak Rohan Tungate czy Jaimon Lidsey.
Kto wie, czy na wiosnę Zagar nie pojawi się na treningach w Częstochowie i rzuci wyzwanie obcokrajowcom Włókniarza. W klubie nikt tego otwarcie nie powie, ale biorąc pod uwagę trudną sytuację kadrową żadnej opcji wykluczyć nie można. Jeśli Matej faktycznie spisywałby się dobrze, to stałby się z urzędu ciekawą alternatywą dla trenera Mariusza Staszewskiego.
Zresztą w podobnym tonie już teraz w mediach społecznościowych rozpisują się kibice. - Ja bym go zostawił. W obecnej sytuacji przydałby się w pierwszym składzie. To może być czarny koń - piszą niemal jednym głosem fani.
Warto przy tym dodać, że Zagar w przeszłości dwukrotnie startował w barwach Włókniarza. Miejscowy tor mu odpowiada. A to duży plus, bo częstochowianie w sezonie 2026 liczyć będą przede wszystkim na zwycięstwa na domowym obiekcie.











