Transfer gwiazdy Motoru Lublin. Na jaw wyszły nowe fakty, trzy miesiące trzymali to w tajemnicy
Pół żużlowej Polski rozpływa się w zachwytach nad prezesem Falubazu Adamem Golińskim. Chodzi o transfer Dominika Kubery z Motoru Lublin. Zwłaszcza o to, że działacz miał to zrobić już w maju. Z naszych ustaleń wynika jednak, że to nieprawda, że Kubera do Falubazu trafił w innym terminie, a Goliński ukrywał to w tajemnicy przez trzy miesiące. Znamy szczegóły największego transferowego majstersztyku tego roku.

Prezes Falubazu Adam Goliński zbiera zasłużone pochwały za transfer Dominika Kubery. Zwłaszcza za to, że temat transferu miał załatwić w maju. Prawda jest jednak inna. W maju o wszystkim dowiedziała się opinia publiczna, a Goliński już w lutym miał Kuberę w Falubazie.
Prezes Falubazu trzy miesiące trzymał to w tajemnicy
Kiedy prezes Orlen Oil Motoru Lublin próbował na lutowym zgrupowaniu drużyny w Hiszpanii rozmawiać z Kuberą o kontrakcie na 2026, to już wtedy napotkał poważne przeszkody. Zawodnik za nic w świecie nie chciał się zgodzić na to, by wspólnie z Bartoszem Zmarzlikiem wystąpić na marcowej konferencji przed sezonem. Już wtedy miał na stole 2-letni kontrakt, a naciski prezesa Motoru odniosły skutek odwroty do zamierzonego.
W każdym razie prezes Goliński od lutego do maja trzymał wszystko w tajemnicy. Kiedy ktoś do niego przychodził i mówił, że może by tak zainteresować się Kuberą, bo jest do wzięcia, to tylko zagryzał zęby, żeby nie powiedzieć czegoś, czego by potem żałował.
Falubaz uniknął licytacji ze Spartą Wrocław
Szybko się okazało, że Goliński z tym lutym, to bynajmniej nie przesadził. Niedługo potem inne kluby zaczęły się budzić i pytać o Kuberę. Jednym z nich była Gezet Stal Gorzów, drugim Betard Sparta Wrocław. Dzięki przezorności Golińskiego Falubaz uniknął licytacji o Kuberę ze Spartą po drugiej stronie. A to mogłaby być licytacja trudna do wygrania, bo Sparta to najbogatszy klub w Polsce i mógł spokojnie przedstawić konkurencyjne warunki.
W sumie to Falubaz nie przebił jakoś mocno Motoru. Kubera dostał milion za podpis i umowę sponsorską na 300 tysięcy, a do tego od 10 do 13 tysięcy za punkt. Przy czym ta najwyższa stawka dotyczy wyników bliskich kompletu. Motor tymczasem miał płacić 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt. Do tego dochodziły kontrakty sponsorskie, w tym ten z dealerem BWM na ponad 200 tysięcy. Kubera nie miał powodów do narzekań. Problemem dla niego mogła być jedynie odległość od domu do Lublina. Mieszka pod Lesznem, więc do Zielonej Góry ma bliżej.
Kopia transferu Zmarzlika. Kontrakty w lutym to nic nowego
Wróćmy jednak do tematu terminu, w którym Falubaz doszedł z Kuberą do porozumienia. Goliński nie jest pierwszym, ani pewnie ostatnim człowiekiem, który załatwia takie sprawy z wyprzedzeniem. Z naszych informacji wynika, że temat przenosin Martina Vaculika ze Stali do Motoru był załatwiony już pod koniec 2024, a szczegóły umowy Kacpra Woryny z Motorem były dogadywane w maju. Po prostu trzeba się pogodzić z tym, że prezesi wciąż potrafią zaskoczyć media i są o krok przed wszystkimi.
Zresztą w żużlu jest takie powiedzenie, że jedno okno się zamyka, a już otwiera się drugie. Motor w tej chwili pracuje nad przedłużeniem umowy z Bartoszem Zmarzlikiem (na marginesie, to jego transfer ze Stali do Motoru też był załatwiony w lutym), a Sparta z tym samym Zmarzlikiem rozmawia o kontrakcie na 2027.












