To może być odwet za Zmarzlika. Hit transferowy wisi w powietrzu
Motor Lublin, jeśli ostatecznie straci Bartosza Zmarzlika, będzie musiał zadziałać na giełdzie transferowej i odpowiedzieć na odejście mistrza świata. Lista kandydatów wbrew pozorom nie jest długa, bo większość zawodników klasowych ma długoletnie kontrakty w swoich klubach. Wyjątkiem jest Artiom Łaguta. To o nim najczęściej mówi się w kontekście wzmocnienia Motoru.

W środowisku żużlowym krąży informacja, że Motor ma już tylko 1% szans na zatrzymanie Bartosza Zmarzlika. Mistrz świata i klub nabierają jednak wody w usta i niewiele wskazuje na to, aby w najbliższym czasie ta sprawa miała się rozstrzygnąć. W międzyczasie trwają spekulacje, kto ewentualnie mógłby zastąpić Zmarzlika w zespole wicemistrzów Polski.
Kto za Zmarzlika? Łaguta na liście życzeń
Skoro mistrz świata miałby obrać kurs na Wrocław, to naturalne staje się to, że Sparta będzie musiała pozbyć się którejś z gwiazd. Jedna z opcji to Maciej Janowski, choć kibice i sponsorzy mogliby taką wymianę potraktować negatywnie. W końcu mówimy o żywej legendzie Sparty. - Wspaniale byłoby mieć Bartka we Wrocławiu, ale nie wyobrażam sobie tego, aby miało się to odbyć kosztem Maćka - mówił w rozmowie z Interią jakiś czas temu Zbigniew Lech, były zawodnik tego klubu.
Druga z opcji to Artiom Łaguta. Rosjanin ma kontrakt ważny tylko do 2026 roku. Z jakichś względów ta umowa nie została do tej pory przedłużona na dłużej. Poza tym byłemu mistrzowi świata mogłoby nie być na rękę startowanie w jednej drużynie ze Zmarzlikiem, który jest przecież jego wieloletnim rywalem.
Teoretycznie Spartę mógłby opuścić też Daniel Bewley, choć wtedy skład wrocławian złożony ze Zmarzlika, Łaguty i Kurtza wyglądałby wprost kosmicznie. Historie z takimi dream teamami w przeszłości kończyły się różnie.
- Nie wykluczałbym tego, że jeśli Bartek trafi do Wrocławia z Lublina, to odwrotny kierunek może obrać Łaguta. To dość naturalna roszada. Na pewno to jest zawodnik, który zagwarantowałby odpowiedni poziom i punkty. Jestem przekonany, że prezes Kuba Kępa nie spocznie i ściągnie do nas mocnego żużlowca, aby Motor nadal był bardzo silny - komentuje dla nas Jerzy Głogowski, były zawodnik lubelskiego klubu.
Motor nie będzie miał zbyt wielu opcji
Najwięcej w kontekście ewentualnego transferu Łaguty do Motoru mówi się także z tego względu, że większość gwiazd PGE Ekstraligi ma już ważne umowy na sezon 2027. Spośród czołówki niepewny los wydaje się dotyczyć jedynie Leona Madsena, choć trudno powiedzieć, czy Duńczyk swoją osobowością pasowałby do klubu prowadzonego przez Jakuba Kępę.
Czy dojdzie więc do wymiany na linii Motor - Sparta? Na dziś to bardzo możliwy scenariusz, aczkolwiek jeszcze nic nie jest przesądzone. - Myślę, że prezes będzie obserwował, co się dzieje w trakcie sezonu i odpowiednio zareaguje. Muszę powiedzieć, że Kuba Kępa ma niesamowitą smykałkę do rozmów z zawodnikami i poruszania się po rynku transferowym. Potrafi to robić i wie, jak dotrzeć do żużlowców. Oni to odczuwają i ciągną do naszego klubu - mówi nam Głogowski.











