Szczere wyznanie wicemistrza świata. Mówi wprost o relacjach ze Zmarzlikiem
To była najlepsza rywalizacja w historii mistrzostw świata. Brady Kurtz przegrał złoto o włos. Wystarczyłoby, żeby jeden bieg potoczył się inaczej, a to on miałby tytuł. Australijczyk wspiął się na poziom, którego nikt wcześniej nie miał, a i tak nie wystarczyło na to, by pokonać Bartosza Zmarzlika - Nie ma wątpliwości, że jest najlepszy - mówi wprost wicemistrz świata. 29-latek także w końcu wyjawił, jakie naprawdę ma relacje z polskim mistrzem.

Brady Kurtz do cyklu Grand Prix wszedł bez żadnego respektu. Zdobył wicemistrzostwo świata, a jego średnia punktów na turniej była jedną z najlepszych w historii. Bardzo dobrze, choć nieco gorzej radził sobie w PGE Ekstralidze. Australijczyk potwierdził, że rezultaty z 2024 roku nie były dziełem przypadku, przenosząc formę na obecny sezon.
Cała prawda wyszła na jaw. Kurtz powiedział, jakie ma relację ze Zmarzlikiem
Rywalizacja Zmarzlika i Kurtza przejdzie do historii żużla. Zapewne trzeba będzie czekać długi okres, by coś takiego się powtórzyło. Bardzo ekscytująca rywalizacja była w 2012 roku, kiedy przewaga Nickiego Pedersena nad Chrisem Holderem przed ostatnim turniejem wynosiła jeden punkt. Holder jednak szybko rozstrzygnął kwestię tytułu, a w tym roku ostatni bieg decydował, kto będzie mistrzem. Ta rywalizacja jednak odbywała się tylko na torze, bo poza nim był spokój, w przeciwieństwie do Duńczyka i Australijczyka.
- Dogadujemy się dobrze. Nie rozmawiamy zbyt często, ale ścigaliśmy się już razem w Szwecji i świetnie się dogaduję z Bartkiem. Nie bez powodu jest najlepszy. Nigdy nie zawodzi, dlatego co roku wygrywa - mówi Kurtz na łamach Speedway Star.
Zrobił wszystko, co mógł. Kurtz nie ukrywa, że Zmarzlik jest najlepszy
Ostatni bieg decydował o tym, kto zostanie mistrzem świata. Kurtz wygrał finał, ale Zmarzlik przyjechał drugi, co wystarczyło, by zostać mistrzem świata. Ostatecznie w tabeli miał 183 punkty, zaś Australijczyk posiadał ich 182, mimo że wygrał pięć turniejów z rzędu, czego nie dokonał nikt inny w historii żużla.
- Nie ma wątpliwości, że jest najlepszy i miło jest pokonywać go od czasu do czasu. Oczywiście zawsze go obserwuję, ale powiedziałbym, że działa to w obie strony i teraz on mnie również obserwuje. Ważne jest, aby obserwować i uczyć się od wszystkich, nie tylko od Bartka, gdyż każdy z nas ma swoje mocne strony w różnych obszarach - stwierdził żużlowiec.
- Czułem, że zrobiłem wszystko, co mogłem, więc akceptuję, że tak właśnie jest. Gdybym poddał się w Vojens i nie wykonał swojej pracy, byłbym wkurzony i myślałbym, że mogłem zrobić więcej - wyznał szczerze zawodnik Betard Sparty Wrocław.












