Stal Gorzów pokazała, co naprawdę myśli o Zmarzliku. Potężna wpadka
Bartosz Zmarzlik właśnie przedłużył kontrakt z Orlen Oil Motorem Lublin. O dwa lata, do końca października 2028. W Gorzowie są załamani, bo wiele osób kibicujących Stali, czy wręcz powiązanych z klubem liczyło, że 6-krotny mistrz świata wróci i będzie można to ogłosić najpóźniej po zakończeniu sezonu 2027. Tak się jednak nie stanie. A wystarczyło posłuchać senatora Władysława Komarnickiego, który podał klubowi na tacy receptę na powrót Zmarzlika.

Stal Gorzów trzymała kciuki za Motor Lublin w rozgrywce o Bartosza Zmarzlika. Obawiano się, że jeśli 6-krotny mistrz świata wybierze Betard Spartę Wrocław, to podpisze z nią wieloletni kontrakt i sprawa powrotu do Gorzowa zostanie mocno odsunięta w czasie. Życzenie Stali spełniło się połowicznie, bo Zmarzlik przedłużył umowę z Motorem, ale nie o rok, ale aż o dwa lata. To też mocno komplikuje temat.
Stal Gorzów. Wystarczyło posłuchać senatora Komarnickiego
Trzeba jednak napisać, że Stal zrobiła wszystko, żeby sprawy potoczyły się tak, jak się potoczyły. A wystarczyło posłuchać senatora Władysława Komarnickiego. Honorowy prezes Stali nie tak dawno mówił wprost, że nowym prezesem klubu powinna zostać Magdalena Ciszek-Kozłowska. Ta opcja była mocno brana pod uwagę, ale upadła. Raz, że główny udziałowiec nie był chyba do niej przekonany, a dwa, że podpowiadacze też robili wszystko, żeby Ciszek-Kozłowska nie weszła do klubu.
I w tym miejscu należy się jedno ważne wyjaśnienie. Ciszek-Kozłowska jest prezesem zarządu Promet-Cargo. Firma od lat działa w żużlu, wspiera zawodników. Jednym z nich jest Zmarzlik. Relacje pani prezes z rodziną żużlowca są bardzo dobre. Nie będzie przesadą jeśli stwierdzimy, że jest ona dla zawodnika kimś znacznie więcej niż sponsorem. Jest traktowana przez niego niemalże jak członek rodziny. Jeśli ktoś miałby namówić Zmarzlika na powrót do Stali, to trudno byłoby znaleźć lepiej nadającą się do tego osobę niż Ciszek-Kozłowska.
Ciszek-Kozłowska mogła spokojnie zbudować mocną Stal
Komarnicki doskonale zna wszystkie zależności i pewnie tym się sugerował, rzucając taką, nie inną kandydaturę na prezesa klubu. Ciszek-Kozłowska z racji świetnych kontaktów w środowisku zawodniczym mogła nie tylko ściągnąć Zmarzlika, ale sprawić, że wraz z nim przyszłoby jeszcze dwóch, może trzech innych świetnych żużlowców.
Wiemy, że Ciszek-Kozłowska w pewnym momencie mocno rozpatrywała objęcie fotela prezesa. Szybko jednak została sprowadzona na ziemię. Prezes klubu i firmy Gezet Zbigniew Głuchy nie był do końca do niej przekonany, a dodatkowo ludzie spotykający się z nim na kawie raczej nie wypowiadali się pochlebnie o tej kandydaturze. Mówili, że pani Magdalena jest za bardzo zżyta z zawodnikami, że to może zakłócić funkcjonowanie klubu, bo w razie sporów nowa pani prezes weźmie stronę żużlowców, a nie Stali.
Stal z nową prezes mogła ściągnąć Zmarzlika na 2027
Oczywiście w tym negowaniu kandydatury Ciszek-Kozłowskiej nie chodziło o merytorykę, ale o to, żeby przedstawić ją w złym świetle. To było na rękę tym, którzy chcą kreować rzeczywistość, ale i też wykorzystują Stal w bieżącej grze politycznej. Patrzenia na interes klubowy nie było tam wcale. I pierwsze efekty tych podszeptów już mamy.
Stal wybierając Ciszek-Kozłowską na prezesa mogła spokojnie powalczyć o kontrakt Zmarzlika na 2027. Teraz może wrócić do gry dopiero w 2029. Poza tym w klubie nie ma nikogo, kto mógłby prowadzić bieżącą politykę transferową. Dyrektor sportowy Dariusz Wróbel, bo to on teoretycznie ma za to odpowiadać, nie ma na koncie żadnych wielkich sukcesów. Raczej mówi się o jego wpadkach.












