Stal Gorzów "kupiła" sobie problem. I jeszcze zapłaciła za to milion złotych
Stal Gorzów miała gotowy skład na 2026, kiedy do akcji wkroczył były już prezes, a obecnie dyrektor sportowy Dariusz Wróbel. Rzutem na taśmę wypożyczył on dość drogiego w utrzymaniu zawodnika za 300 tysięcy złotych. I jeśli będzie chciał za wszelką cenę pokazać sensowność tak drogiego wypożyczenia, to Stal może słono za to zapłacić. Dość powiedzieć, że transfer "last minute" burzy najlepszy taktyczny scenariusz. Przy trudnym terminarzu Stal może szybko popaść w kłopoty.

Holder, Kordun, Przedpełski, Szymko, Thomsen, Bednar, Paluch, Pollestad - tak miał wyglądać skład Gezet Stali Gorzów na 2026, dopóki do akcji nie wkroczył były już prezes, a obecnie dyrektor sportowy Dariusz Wróbel, wypożyczając z FOGO Unii Leszno Huberta Jabłońskiego.
Gorzej, gdy dyrektor Stali Gorzów zechce uzasadnić milionowy wydatek
Ktoś powie, że to genialne, bo przecież pokazany wyżej skład miał dwie dziury. Kordun i Szymko mieli wychodzić wyłącznie do prezentacji, bo w meczu mieli ich zastępować Pollestad, Paluch i Bednar. I faktycznie nic się nie stanie jeśli Jabłoński pojedzie jako U24, a Bednar zostanie w składzie jako junior.
Gorzej, gdy Wróbel, chcąc uzasadnić milionowy wydatek (300 tysięcy zapłacił za wypożyczenie Jabłońskiego, do tego dochodzi drugie tyle za podpis i 4 do 5 tysięcy za punkt) będzie nalegał na to, żeby wypożyczony zawodnik jeździł jako junior. W sumie, jak się wyłożyło na kogoś takie pieniądze, to trudno, żeby go wstawić na U24 i bawić się w taktyczne szachy, czyli zastępować go od początku meczu. Tak, jak to było planowane w przypadku nastolatka Igora Korduna.
Dyrektor Wróbel będzie miał wpływ na skład Stali Gorzów
A dyrektor Wróbel będzie miał wpływ na skład i prowadzenie drużyny w trakcie meczu. Już rok temu miał takie zapędy. I właśnie o to pokłócił się z byłym trenerem Piotrem Świstem. Z nowym, czyli z Piotrem Paluchem, nie będzie się musiał o nic wykłócać. Panowie są sąsiadami, a dyrektor jest sponsorem Oskara Palucha, syna Piotra.
To wszystko pachnie składem: 9. Holder, 10. Bednar u24, 11. Przedpełski, 12. Szymko, 13. Thomsen, 14. Jabłoński, 15. Paluch, 16. Pollestad. I nie byłoby w tym nic złego, jakby nie fakt, że ten zestaw, to gotowy przepis na katastrofę. Wystarczy spojrzeć na to, co może się stać w biegu juniorskim. Paluch z Bednarem mogliby jeździć na 5:1, 4:2, a Paluch z Jabłońskim już tej gwarancji nie dają. Bednar to "czeski Zmarzlik", a jego potencjał jest kilka razy większy niż ten Jabłońskiego.
Stal Gorzów zmarnuje potencjał Adama Bednara?
Bednar jako junior mógłby dawać Stali duże punkty. Jednak Bednar jako U24, gdzie rozkład biegów jest trudniejszy, już tej gwarancji nie daje. To wręcz marnowanie jego potencjału. Słowem same straty, bo jeśli Jabłoński wejdzie w mecz zerem jako junior, a Bednar poprawi zerem jako U24, to Stal już na starcie ma same kłopoty. Terminarz Gorzów też ma trudny, więc ta drużyna może szybko stać się jednym z głównych kandydatów do spadku.
Na jednej szali jest interes drużyny. Jabłoński wpisuje się w ten interes wyłącznie jako U24, ale to oznacza, że w praktyce nie jedzie wcale albo rzadko. Na drugiej szali będzie jednak najpewniej chęć uzasadnienia, że milion nie został wyrzucony w błoto. A jeśli tak, to Stal zostanie pozbawiona mocnej pary juniorskiej (Paluch, Bednar). Jabłoński będzie jechał trzy biegi, a pamiętajmy, że trzy czwarte sezonu 2025 było w wykonaniu tego zawodnika słabe.












