Sparta Wrocław zdecydowała. Jest reakcja po doniesieniach ws. Zmarzlika
Nie wyszło Sparcie Wrocław z Bartoszem Zmarzlikiem, choć jeszcze w grudniu były prezes Sparty Ryszard Czarnecki zapewniał, że transfer zawodnika jest przesądzony. Orlen Oil Motor Lublin przeciął spekulacje i 25 lutego ogłosił przedłużenie umowy z 6-krotnym mistrzem świata na kolejne dwa lata. Tymczasem Sparta wyciąga wnioski z tego, co się stało i szykuje się do mocnego uderzenia na transferowym rynku. Zapadły już pierwsze decyzje.

Betard Sparta Wrocław miała wielki apetyt na Bartosza Zmarzlika. Jeszcze w grudniu wszystko wskazywało na to, że 6-krotny mistrz świata podpisze kontrakt z najbogatszym klubem w Polsce. Były prezes Sparty Ryszard Czarnecki był tak o tym przekonany, że wręcz ogłaszał ten transfer na naszych łamach, mówiąc, że "pytanie dotyczące Zmarzlika nie powinno brzmieć: czy odejdzie z Motoru, ale do jakiego klubu pójdzie".
Sparta Wrocław robi porządek po nieudanych rozmowach
Finalnie Motor przekonał jednak Zmarzlika do pozostania na kolejne dwa lata, a Sparta robi porządek po nieudanych rozmowach. Z naszych ustaleń wynika, że pierwszą decyzją władz klubu było uszczelnienie przepływu informacji. Pojawienie się spekulacji na temat Zmarzlika z pewnością zaszkodziło Sparcie. Jej zawodnicy czytali, że zaraz przyjdzie Zmarzlik (kontrakt miał być od 2027) i mogli się poczuć niepotrzebni. Mogli dojść do wniosku, że nie mają się po co starać, bo i tak stracą miejsce w składzie po zakończeniu sezonu 2026.
O ile wieści na temat rozmów ze Zmarzlikiem dotarły do jednego, czy dwóch sponsorów (a potem poszły w świat), o tyle teraz w ciemno można założyć, że z kolejnymi zawodnikami już tak nie będzie. Sparta już nie chce odkrywać kart na transferowym rynku. Chce teraz działać w ciszy i w spokoju. Od naszego informatora słyszymy, że w tej chwili wiadomo jedynie to, co wyciekło przy okazji negocjacji ze Zmarzlikiem.
Plan B Sparty jest prosty
W tym ostatnim przypadku chodzi o tak zwany plan B, czyli wzięcie pod lupę Jacka Holdera bądź Andersa Thomsena. Transfer jednego z nich byłby jednak możliwy jedynie w dwóch przypadkach. Pierwszy, to wymiana na Daniela Bewleya. Drugi wiązałby się z koniecznością zmiany taktyki. W 2026 Sparta ma jechać z zagranicznym juniorem, co wymusza obecność trzech polskich seniorów w składzie. Jakby Thomsen lub Holder mieli przyjść w miejsce Macieja Janowskiego, to wtedy Sparta musiałaby wrócić do dwóch polskich juniorów.
Sparta pewne ruchy kadrowe już poczyniła. Przedłużyła kontrakt z Artiomem Łagutą do końca 2028, Brady Kurtz ma ważną umowę do końca 2027. Za rok ma wrócić Jakub Krawczyk, który z kolei ma kontrakt do końca 2028. Ta wyliczanka jasno pokazuje, że tylko wymiana Bewleya lub Janowskiego wchodzi w rachubę.
Najlepsze opcje na rynku zniknęły, ale jedna mocna może wskoczyć
Łatwiej będzie jednak wymienić Bewley'a, bo w takim wypadku Sparta niczym nie ryzykuje i nie musi specjalnie zmieniać taktyki. Poza tym, po upadku rozmów ze Zmarzlikiem, na rynku nie ma już innych ciekawych polskich opcji do wymiany za Janowskiego. Dominik Kubera przechodząc do Falubazu Zielona Góra podpisał 2-letni kontrakt, a Patryk Dudek niedawno przedłużył umowę z Apatorem Toruń.
Sparcie nie zostaje nic innego, jak czekać. Nasz rozmówca zauważa, że to może się okazać całkiem skuteczne, bo jakby taka Polonia Bydgoszcz znów nie awansowała do PGE Ekstraligi, to do wzięcia może być Wiktor Przyjemski. Sparta już rozmawiała z tym zawodnikiem, zanim trafił do Motoru, więc szlak został przetarty. Poza tym prezes Andrzej Rusko zrobił bardzo dobre wrażenie na Marku Ziębickim, menedżerze Przyjemskiego. Jeśli jednak Polonia awansuje, to Sparcie trudno będzie cokolwiek wymyślić. Pozostanie jej wymiana Bewleya lub Janowskiego połączona z przejściem na jazdę dwójką polskich juniorów.











