Skandal na polskim stadionie. Rosjanin wziął megafon, wszystko się nagrało. Wulgarna odpowiedź
Piątkowy mecz PGE Ekstraligi pomiędzy Fogo Unią Leszno, a Betard Spartą Wrocław obfitował w wielkie emocje nie tylko na torze. Minimalnie lepsi okazali się goście (46:44). Na trybunach było bardzo "gorąco" także po zakończeniu spotkania. Śpiewy Artioma Łaguty ze swoimi kibicami dolały oliwy do ognia.

Tegoroczne rozgrywki PGE Ekstraligi są niezwykle emocjonujące. W piątkowy wieczór doszło do starcia o pierwsze miejsce w ligowej tabeli pomiędzy Fogo Unią Leszno, a Betard Spartą Wrocław. Stadion wielkopolskiego zespołu wypełnił się do ostatniego miejsca, a kibice zobaczyli niezwykle wyrównane widowisko. Ostatecznie 46:44 górą byli Wrocławianie.
Skandal na polskim stadionie. Wśród "bohaterów" Rosjanin z polskim paszportem
Nie jest tajemnicą, że kibice z Leszna i Wrocławia nie pałają do siebie miłością. W trakcie spotkania można było usłyszeć wiele niecenzuralnych okrzyków, a to nie koniec "emocji". Po ostatnim wyścigu lider zespołu gości, Maciej Janowski podjechał pod sektor gości, aby fetować wygraną. Zawodnik został obrzucony butelkami, ale nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia. - Może to było niepotrzebne, ale gdzieś tam te emocje rosły w nas wszystkich od początku, od prezentacji gdzie śpiewano w naszym kierunku, żeby połamać nasze kości. Dużo nieprzyjemnych rzeczy. Wiadomo, że jako zawodnicy powinniśmy być na to odporni i byliśmy. Na końcu postanowiłem podgrzać atmosferę. Może faktycznie niepotrzebnie, ale to było silniejsze ode mnie - skomentował Janowski na łamach portalu "po-bandzie.com.pl".
To jednak nie koniec kontrowersji. Kamery Canal+ uchwyciły jak Artiom Łaguta świętował zwycięstwo. Rosjanin z polskim paszportem wziął megafon i zaintonował piosenkę: "Unia Leszno to nie jest polski klub", co doskonale widać na nagraniach.
Z kolei po meczu grupka fanów leszczyńskiego klubu krzyczała w jego kierunku obraźliwe słowa.
- Okrzyki kibiców nie robią na mnie żadnego wrażenia. Ja o nich nie myślę, bo ci kibice są dużo poziomów pode mną. Cristiano Ronaldo też nie zwraca uwagi na okrzyki kibiców i ja mogę patrzeć na niego z tej perspektywy, z której oni patrzą na mnie - przyznał zawodnik, cytowany przez "WP SportoweFakty".













