Sensacyjne doniesienia ws. Stali Gorzów. Dyrektor klubu otworzył się przed kibicami
Stal Gorzów nie ma dobrej passy. Na jaw wychodzą coraz to nowe informacje związane z zarządzeniem klubu i błędnymi decyzjami głównych udziałowców. Teraz swoje trzy grosze dołożył nowy dyrektor Łukasz Gałczyński, który na czacie z kibicami przyznał wprost, że od dwóch miesięcy tylko gasi kolejne pożary. Napisał o "trupach w szafie" i dodał, co ma na myśli. Dla wielu to będzie prawdziwy wstrząs.

Po tym, jak Stal Gorzów dostała licencję na sezon 2026, była chwila spokoju, ale ten rok zaczął się dla klubu fatalnie. Nic dziwnego, że dyrektor Łukasz Gałczyński pisze na czacie z kibicami wprost: - Jestem od 1 grudnia - dwa miesiące. Na razie same trupy z szafy - dodaje i wylicza: - dotacje do zwrotu, afery wizerunkowe się ciągną, przepychanki polityczne ponad klubem.
Stal Gorzów ma problemy na własne życzenie
Dyrektor nie dodaje, że wiele z tych problemów Stal ma na własne życzenie. Lawina ruszyła, gdy udziałowcy zwolnili wiceprezesa Patryka Broszka i odwołali z klubu ludzi z miasta. Do tego dołożyli zwolnienie trenera Piotra Śwista, choć ten uratował drużynę przed spadkiem, a kibicem domagali się, żeby został w Stali. Podpisali nawet petycję. Władze Stali nie wzięły jednak pod uwagę ani petycji, ani też nie docenili zasług Broszko. I teraz klub ma kłopoty, bo jest atakowany niemal z każdej strony. I nawet trudno dziwić się temu, że dyrektor żali się przed kibicami.
Te najpilniejsze problemy do rozwiązania, to zamiana licencji nadzorowanej na zwykłą (wciąż są ujemne kapitały, a dyrektor pisze odwołanie do władz ligi), rozłożenie na raty dotacji, którą trzeba zwrócić (800 tysięcy) i rozwiązanie do końca tematu trenera Śwista. Wciąż przebywa na L4 i formalnie jest trenerem, a klub zaprasza kibiców na spotkania z drużyną i zajawia obecność trenera Piotra Palucha, choć trenerem on nie jest. Ma być, ale dotąd nie został oficjalnie przedstawiony i nie ma umowy.
Kuriozalna historia z trenerem Stali Gorzów
W zasadzie to cała ta historia z Paluchem jest kuriozalna od samego początku. A zaczęło się od pierwszego wywiadu, jakiego udzielił nowy prezes Zbigniew Głuchy na WP SF. Kibice właśnie z tego wywiadu dowiedzieli się, że dojdzie do zmiany szkoleniowca. Później dyrektor Gałczyński wyjaśniał, że prezes nikogo nie zaskoczył, bo ta wiedza była w klubie powszechna i Świst został poinformowany o wszystkim, zanim ta rozmowa ujrzała światło dzienne. Nie sposób nie wspomnieć, że tamten wywiad, to był pierwszy pożar, jaki musiał gasić Gałczyński.
Kończąc wątek trenera, to za chwilę można się spodziewać kolejnych rewelacji. A wszystko w związku z akcją "Stalowe wizyty". W końcu to oficjalne spotkania drużyny i sztabu z kibicami, na których nieformalny i wciąż niezatrudniony trener będzie przejmował rolę trenera na formalnych spotkaniach, gdy pierwszy trener wciąż ma ważną umowę.
Dyrektor Stali Gorzów pisze do kibiców
Wróćmy jednak do rozmów dyrektora z kibicami, bo o "trupach w szafie" powiedział on, dlatego że boli go to, iż nie przebijają się te dobre informacje związane ze Stalą. - Działam, by trochę coś odbudować - pisze Gałczyński do kibiców i zaczyna argumentem, że obniżył symbolicznie ceny biletów i karnetów. A poza uruchomił prezentację drużyny w terenie, rozkręcił social media i ruszył z szerszą współpracą z samorządami.
Dalej Gałczyński wymienia kolejne sprawy, które są załatwiane, a których nie widać, bo w mediach są tylko informacje o dotacji do zwrotu, kłopotach z trenerem i wszystko, co, co zatruwa powietrze wokół Stali, w tym wojenka z miastem. Tyle że prezydent miasta Jacek Wójcicki w rozmowie z nami powiedział wprost, że on żadnej wojny nie prowadzi, a dotacja, to publiczne pieniądze i jeśli jest źle rozliczona, to trzeba zwrócić. Wójcicki zwrócił też uwagę na podpowiadaczy, którzy z tylnego siedzenia próbują sterować udziałowcami. Dał do zrozumienia, że to oni generują problemy wokół klubu, a ktoś inny musi je potem rozwiązywać.












