Prezes ruszył na transferowe łowy i odbił się od ściany. To będzie problem
Polonia Bydgoszcz po ewentualnym awansie do PGE Ekstraligi chciałby zapolować na gwiazdę. Chodzi o zawodnika, który mógłby wcielić się w rolę lidera. Prezes Jerzy Kanclerz już zrobił zresztą wstępne rozeznanie rynku. Pierwsze wiadomości dla działacza nie są optymistyczne. Za parę miesięcy może mieć olbrzymi ból głowy. Wszystko przez jeden drobny szczegół.

Prezes Jerzy Kanclerz już myśli o tym, co wydarzy się po ewentualnym awansie jego klubu do PGE Ekstraligi. Działać trzeba już teraz, bo giełda transferowa hula w najlepsze, a coraz mniej wartościowych zawodników jest dostępnych na giełdzie.
Gwiazdy nie do wzięcia. Ból głowy Polonii
Działacz Polonii nawet specjalnie nie krył się z tym, że marzył mu się powrót do klubu Artioma Łaguty. Z tego jednak nic nie wyszło, bo Rosjanin z polskim paszportem ostatecznie przedłużył umowę z Betard Spartą Wrocław.
To nie koniec złych informacji, bo od jakiegoś czasu gwiazdy ligi nie są specjalnie chętne do zmian barw klubowych i bardzo często decydują się na podpisywanie kontraktów długoterminowych. Tak jest w przypadku Bartosza Zmarzlika, Patryka Dudka, Brady'ego Kurtza, Mikkela Michelsan, Dominika Kubery, czy wcześniej wspomnianego Łaguty.
Generalnie spośród zawodników z TOP 10 PGE Ekstraligi roczny kontrakt podpisany mają jedynie Michael Jepsen Jensen, Piotr Pawlicki, Leon Madsen i Jack Holder. Tę czwórkę też jednak łatwo przekonać do siebie nie będzie. Pod warunkiem, że nie spuszczą z tonu i dogadają się ze swoimi obecnymi pracodawcami. Taka opcja będzie w ich przypadku wyborem numer jeden.
To jest największy problem Polonii
W Bydgoszczy muszą się poważnie zastanowić, co z tym fantem zrobić, bo Polonię może dopaść coroczny problem beniaminka. Chodzi o to, że żużlowcy niechętnie czekają do końca września na rozstrzygnięcia i pewność, że dany klub faktycznie awansuje. Przed rokiem pozwolił sobie na to Piotr Pawlicki, ale dominacja Unii Leszno był na tyle duża, że awans wydawał się raczej formalnością. W najgorszym wypadku zostałby w Częstochowie, albo poszedł do Gorzowa.
To, co może pomóc Polonii to mocne wejście w sezon i jasny sygnał dla zawodników, że to faktycznie będzie ten rok, kiedy uda się awansować. A prezesowi Kanclerzowi pozostaje na pocieszenie fakt, że już teraz ma solidne fundamenty składu. Wiktor Przyjemski (za rok zajmie pozycję U-24) i Maksymilian Pawełczak (na pozycji młodzieżowca) to podstawa, na której można budować.











